Od ponad miesiąca na wrocławskim Nadodrzu prowadzone są konsultacje społeczne planowanych zmian na tym osiedlu, związanych z uspokojeniem ruchu. Uczestniczący w nich członkowie Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej zwracają uwagę, że w spotkaniach przeważają przeciwnicy jakichkolwiek zmian. - Wobec takie postawy, istnieje realna opcja odłożenia tego ambitnego planu na półkę. Protestujący mieszkańcy sami zatroszczą się o to, aby pieniądze na rewitalizację popłynęły do innej dzielnicy - tłumaczą rowerzyści.
Od kwietnia trwają konsultacje społeczne dotyczące planów uspokojenia ruchu na wrocławskim Nadodrzu. W trakcie spotkań z mieszkańcami szczegółowo omawiany jest m.in. projekt przebudowy skweru u zbiegu ulic Jedności Narodowej, Ołbińskiej i Henryka Pobożnego.
W spotkaniach biorą też udział członkowie Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej, którzy chwalą urzędników za sposób ich prowadzenia.
- W naszej opinii proces konsultacji jest prowadzony, jak na wrocławskie warunki, w sposób otwarty i odpowiednio podbudowany fachową wiedzą. W spotkaniach ze strony urzędu uczestniczą przedstawiciele Wydziału Inżynierii Miejskiej, a także biura projektowego - wyjaśnia Radosław Lesisz z WIR.
Jednak, jak podkreślają rowerzyści, w spotkaniach tych przeważają przeciwnicy jakichkolwiek zmian.
- Z głosów mieszańców pobliskich ulic można wywnioskować, iż nie istnieje problem zastawionych autami chodników, czy przejść dla pieszych. Nie ma problemu z ruchem tranzytowym przez osiedle, a ulice jednokierunkowe spowodują paraliż komunikacyjny na dzielnicy. Nie potrzeba też wysokiej jakości przestrzeni publicznych - plac nie jest potrzebny, bo zlikwiduje m.in. postój taksówek, a nowe ławki zajmą nieznośni Cyganie. W myśl zasady "dobrze jest jak jest i nic nie trzeba zmieniać" podważany jest cały zamysł projektu, który, w naszej ocenie, mógłby być przełomowy i wzorcowy dla całego kraju - tłumaczy Lesisz.
Zdaniem członków Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej, wobec takiej postawy mieszkańców, istnieje realna opcja odłożenia tego ambitnego planu na półkę.
- Protestujący mieszkańcy sami zatroszczą się o to, aby pieniądze na rewitalizację popłynęły do innej dzielnicy - dodaje Radosław Lesisz.
Rowerzyści podkreślają jednak, że na szczęście - choć konsultacje zdominowała grupa przeciwników planu uspokojenia ruchu i uporządkowania kwestii parkowania - nie wszyscy mieszkańcy Nadodrza tak myślą.
Przypomnijmy, o planach uspokojenia ruchu na wrocławskim Nadodrzu donosiliśmy już w połowie zeszłego roku.
Urzędnicy chcą uspokoić ruch na obszarze ograniczonym ulicami Trzebnicką, Henryka Probusa, Jedności Narodowej, Jana Kilińskiego, ks. Józefa Poniatowskiego, Ołbińską i św. Wincentego, gdzie oprócz ograniczeń prędkości pojawią się również mini ronda, wyniesione skrzyżowania i przejścia dla pieszych, a niektóre ulice zmienią się w drogi jednokierunkowe, na których pod prąd będą mogli jeździć rowerzyści.
Na Nadodrzu powstaną też tzw. bramy wjazdowe na styku ulic o dopuszczalnej prędkości 50 km/h ze strefą ruchu uspokojonego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze