Reklama

Tylko premier może zatrzymać opłaty na obwodnicy

18/06/2010 00:00

Tylko Donald Tusk (lub następny premier) i jego rząd mogą zapewnić, że przejazd przez obwodnicę autostradową będzie darmowy. Natomiast władze miasta nie mogą płacić za przejazd nią. Inne twierdzenia to mity, które w tym tekście dekonstruujemy.

W tym tygodniu napisaliśmy, jako pierwsi, o powracającym po raz kolejny pomyśle Ministerstwa Infrastruktury, żeby wprowadzić opłaty dla TIR-ów na obwodnicach miast – w tym także autostradowej obwodnicy Wrocławia. Ministerstwo planuje wprowadzić opłaty drogą elektroniczną od 1 lipca przyszłego roku. Przez ten czas narosło wokół pomysłu kilka mitów, które trzeba rozwiać.





Po pierwsze, jak to zmienić?

Wprowadzenie opłat wynika wprost z ustawy o autostradach płatnych. Zgodnie z prawem autostrady w Polsce są płatne.

Jednak nie wszystkie. O tym, które odcinki mają być darmowe, a za przejazd których trzeba płacić, decyduje w rozporządzeniu rada ministrów. Innymi słowy Donald Tusk i jego rząd może zdecydować, że za przejazd obwodnicą Wrocławia nie będziemy płacić. I wystarczy.
Wszelkie podpisy, petycje, lobbing mają sens – ale jedyny sposób na przekonanie władz PO, że nasza obwodnica musi być bezpłatna, to pokazanie tej partii, że straci poparcie w mieście, jeśli zażąda opłat za przejazd AOW.



Po drugie, władze miasta nie mogą zapłacić za to, by obwodnica była bezpłatna.
Z jednej strony, wprawdzie rząd zapłacił za gminne grunty, po których przebiega ta trasa, ale od razu te same pieniądze trafiły na fundusz drogowy. Można więc w skrócie powiedzieć, że miasto Wrocław dołożyło się do budowy tej trasy i powinno coś z niej mieć.

Nie wolno jednak zapominać, że tuż po decyzji: płacimy z budżetu miasta, aby obwodnica była bezpłatna, do urzędu miasta wejdzie CBA. I zada jedno pytanie: na podstawie jakich przepisów prawa z pieniędzy publicznych dotuje się transport międzynarodowy firmy spedycyjnej XYZ z Estonii, Litwy czy Niemiec. Innymi słowy – byłoby to podstawą do oskarżenia prezydenta miasta o niegospodarność.



Po trzecie, sama obwodnica nie rozładuje korków w mieście.

Dane są jasne. Tranzyt we Wrocławiu to maksymalnie 20 proc ruchu ulicznego. Oczywiście z otwarciem obwodnicy zniknie spora część TIR-ów z ulic miasta. Jednak eksperci podkreślają, że gdy na ulicach zrobi się luźniej – miejsce TIR-ów zajmą auta tych mieszkańców miasta i okolic, którzy do tej pory zostawiali samochody pod domem. Wystarczy w trakcie dnia przejść się po którymkolwiek z wrocławskich blokowisk, żeby zobaczyć ile aut tam stoi.
Obwodnica jest bardzo ważna, nawet kluczowa w walce z korkami, ale sama kłopotu nie rozwiąże. Trzeba jeszcze przekonać tych, co jadą do pracy do centrum, żeby robili to (przynajmniej w większości) komunikacją zbiorową. To zaś oznacza, że tramwaje muszą być punktualne, wygodne i szybkie.



Po czwarte i najważniejsze - obwodnica musi być darmowa . Nie ma żadnej alternatywy dla jej trasy. Ani wschodnia obwodnica, ani obwodnica śródmiejska nie jest w stanie przejąć funkcji, którą ma spełniać. Obwodnica wschodnia nie postanie w ciągu najbliższych kilku lat w całości, a nawet jeśli – to i tak trzeba by sporo nadkładać drogi by nią pojechać. Obwodnica śródmiejska to nic więcej tylko ciąg ulic w mieście. TIR-y już dziś skutecznie utrudniają jazdę po nich.












Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości