Z jednej strony najpiękniejszy Rynek na świecie, gościnność i otwartość jakiej nie ma nigdzie indziej. Z drugiej inwazja krasnoludków, fotoblogi ze zdjęciami robionymi z pylonów mostów, uroczyste otwieranie klombów i nowoczesne tramwaje, w których klimatyzację ma tylko motorniczy. Wrocław, perła Dolnego Śląska - to perła zDolna do wszystkiego.
Tylko u nas można z wielką pompą można otworzyć klomb jak i zakupić i dopuścić do ruchu nowiutkie tramwaje bez klimatyzacji (kupowane za ok 8 mln zł za sztukę).
Im bardziej termin wyborów władz Wrocławia się zbliża, tym bardziej ich pomysły podgrzewają atmosferę. To jakby świadome działanie podkreślające powagę sytuacji - spójrzcie wyborcy jak to jest siedzieć na "gorących krzesłach" - to wcale nie łatwe.
To nie jest tekst satyryczny - śmiało stwierdzam, że Wrocław ma wyjątkowy klimat przyciągający dziwne pomysły i zwariowanych ludzi. Tutaj odważne pomysły trafiają na podatny grunt a często niecodzienne decyzje władz są jak otwarte bramy czekające na dziwaków z pomysłami. Będziemy mieli drapacz chmur i za to piękne dzięki panu Czarneckiemu. Czemu? Bo tylko on pozwoli nam na chwilę zapomnieć o ubytkach w arteriach miejskich mierzonych już w metrach.
Czarnecki jest freakiem. Czarnecki ratuje w pewnym sensie twarz Wrocławia nakazując nam poniekąd ciągłe spoglądanie w niebo by obserwować jak rośnie następca Poltegoru.
Mamy szaleńców walczących z wiatrakami czyli Stowarzyszenie Akcja Park Szczytnicki, która walczy z mostem, którego jeszcze nie ma i na którego funduszy również nie stwierdzono.
Im dłużej zbieramy te niecodzienne i wyjątkowe sytuacje, tym bardziej gotowi jesteśmy zakrzyknąć: Tak ! - za to kochamy to miasto, tylko tutaj pomysły z przysłowiowej "czapki" są często najlepszym wyjściem, a w szaleństwie jest metoda.
Wrocław jest wyjątkowy pod wieloma względami. To miasto sprzeczności: turystów biegających z mapkami centrum szukającymi kolejnych krasnoludków i mieszkańców, którzy w 30 stopniach cisną się w zatłoczonych tramwajach niczym sardynki, lub, co gorsza, nie są się nawet w stanie do nich zmieścić.
To miasto, w którym dla piłkarskiej drużyny, która przez kilka lat błąkała się po niższych ligach, i na którego mecze przychodzi średnio 6 tys. widzów, budujemy stadion z trybuną na 40 tys. Gdy w tym samym czasie pada z powodów finansowych drużyna piłkarzy ręcznych, tak jak wcześniej upadła najbardziej utytułowana w kraju drużyna koszykówki.
To właśnie stąd pochodzą słynne już filmiki na Youtube polish idiots, na których młodzi mieszkańcy miasta robią kulig samochodem ciągnącym sanki po brukowanej kotce, a hitem jest nocna panorama miasta zrobiona z pylonu mostu grunwaldzkiego.
Zgłaszam więc zaniedbanie. We Wrocławskim Słowniku Slangu nie znalazło się słowo "frik" słyszane często tak na Gaju jak i pod urzędem miejskim bądź też podczas sesji Rady Miejskiej Wrocławia. Frik (z ang. freak ) dziwak, dziwoląg, maniak w pozytywnych aspektach tego słowa to określenie będące punktem wyjścia do dywagacji dotyczących tematu:
Czy Wrocław jest dobrym miejscem dla frików?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze