Bazar, targowisko, niedzielne miejsce spotkań a może po prostu Młyn Sułkowice. I choć wrocławianie z sentymentem wracają pamięcią do starej lokalizacji na Niskich Łąkach chętnie w niedzielne przedpołudnia odwiedzają ten jarmark różności.
Fot. pk
ZOBACZ PODOBNE
Mieszkańcy Wielkiej Wyspy chcą robić zakupy w dyskontach Biedronka, Lidl albo Kaufland – o tanim markecie spożywczym marzą mieszkańcy Sępolna, Biskupina, Dąbia i Bartoszowic. Na terenie Wielkiej Wyspy nie ma ani jednego dyskontu, królują za to drogie sklepy osiedlowe. Aby to zmienić, mieszkańcy napisali petycję do rady osiedla i wskazują miejsca, gdzie taki supermarket mógłby się znaleźć.2012-01-11
Podczas przedświątecznej gorączki czyhają na nas oszuści i złodzieje Okres przedświąteczny to między innymi czas zakupów, poszukiwania prezentów dla naszych najbliższych, zarówno w sklepach znajdujących się w pobliżu naszego miejsca zamieszkania jak i na portalach internetowych. Policjanci apelują: nie dajmy się oszukać.2011-12-19
Podyskutuj z rowerzystami o wspólnym korzystaniu z ulic w mieście W czwartek 8 grudnia o godzinie 18. w klubo-kawiarni Falanster odbędzie się dyskusja o idei Shared Space. Na dyskusję serdecznie zapraszają organizatorzy ze stowarzyszenia Wrocławska Inicjatywa Rowerowa, w ramach trzeciego już spotkania "Klubu Złośliwych i Niedobrych Cyklistów".2011-12-08
Młyn Sułkowice jest od dawna domem dla bazaru przeniesionego z terenu Niskich Łąk. Tłumy niedzielnych klientów pojawiających się od wczesnych godzin porannych czynią to miejsce atrakcją o wiele większą niż położone nieopodal centra handlowe. Jak widać wrocławianie lubią poszukiwać, szperać i ocierać się o siebie w niedzielne przedpołudnia.
Tłok jako nieodzowny element zakupów jest tak normalny jak i fakt targowania się przy każdym stoisku czyni wyprawę do Młyna Sułkowice nie lada wyzwaniem. Tutaj negocjacje cenowe na temat nadszarpniętego zębem czasu kompletu obiadowego urastają do obowiązku.
Twarde stanowisko sprzedawcy i argumentacje dotyczące całonocnej podróży do wrocławskiej mekki niedzielnego handlu bezpośredniego potrafią wprawić w zakłopotanie niejednego klienta. Bazar w Młynie Sułkowice ma swój klimat - tu gdzie przedwojenne komplety meblowe stoją w tym samym błocie co zdekompletowane rowery - tutaj historia miesza się z codziennością.
Ten niedzielny trans w jaki wpadają osoby odwiedzające to miejsce daleki jest od weekendowych zakupów w galeriach handlowych. W miejscu gdzie wędliny sprzedawane są z bagażnika poloneza a tureckie słodycze słodsze są niż w Turcji - konsumpcyjny tryb życia nabiera nowego wymiaru. Jak się okazuje juz nie tylko kościoły potrafią jednoczyć bo warto wspomnieć, iż właśnie zakończenie mszy w pobliskiej plebanii przypadkowo łączy się ze zwiększoną aktywnością w Młynie Sułkowice.
I tym właśnie osobom , które tak głośno mówią o zakazie handlu w niedzielę szczerze dedykuję każdą następną wizytę w miejscu gdzie nie ma już mąki ale nadal można oddzielać ziarna od plew.
Jesteś niezalogowany, Twoje komentarze będą dodane z użytkownika Anonimowego. Zaloguj się lub Połącz z Facebook
2010-08-29 22:32:34 ~Gość
Kto pisał ten tekst...? wszystkie niedzielne targowiska (p)różności powinno sie wysadzić w kosmos... Ludzie zamiast spędzać cenny czas wolny od pracy z rodziną, pędzą na zakupy śmieci nikomu nie potrzebnych, bo jest 2zł taniej niż w biedronce..... ech... szkoda słów.
2010-08-30 19:00:53 ~Gość
za to ile kradzionych rowerów i części rowerowych można tam kupić za 50-100zł
Zamieszczone powyżej wpisy są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.