Mimo że to AZS był gospodarzem spotkania, to jednak Śląsk uważany był za zdecydowanego faworyta pojedynku. Ale nie mogło być inaczej, skoro zespół z Warszawy znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli, a wrocławianie walczą o pierwszą szóstkę. I aby ta walka była skuteczna Śląsk musiał wygrać. Podopieczni Miodraga Rajkovicia zadanie wykonali, ale po pierwszej kwarcie wcale nie było to takie oczywiste.
Wrocławski zespół w pierwszych minutach sprawiał wrażenie, jak gdyby ten mecz już był wygrany. Tymczasem gospodarze wcale nie zamierzali się poddawać. Grali odważnie i w pełni wykorzystywali brak koncentracji zawodników Śląska. Szybko zrobiło się 19:9 i AZS nadal nacierał. Wrocławianie zawodzili w obronie i wręcz tragicznie spisywali się pod tablicami. W pewnym momencie sam Mateusz Ponitka miał na swoim koncie już pięć zbiórek, a cały zespół Śląska okrągłe zero. Ostatecznie AZS wygrał pierwszą kwartę aż 30:22.
Druga odsłona spotkania należała już jednak do wrocławian. Śląsk poprawił obronę, szybciej wyprowadzał ataki i na efekty nie trzeba było długo czekać. Zespół Rajkovicia nie tylko szybko odrobił straty, ale wyszedł na prowadzenie. W sumie taka gra dała wygraną 27:11 i do przerwy było 41:49.
Osiem punktów to nie jest mało, ale nie jest też dużo. Stąd też Śląsk w trzeciej kwarcie nadal grał twardo w obronie i gospodarzom bardzo ciężko przychodziło zdobywanie punktów. Przewaga wrocławian rosła i można było odnieść wrażenie, że wrocławianie mają pełną kontrolę nad spotkaniem. Doskonale to było widać już w czwartej kwarcie. W pewnym momencie AZS zbliżył się na dziesięć punktów, ale wystarczyła chwila przyspieszenia i wrocławianie ponownie odskoczyli na bezpiecznie kilkanaście punktów.
Swój udział w zwycięstwie miał też Adam Wójcik. Popularny "Oława" zdobył sześć punktów i od magicznej bariery 10 tysięcy oczek rzuconych w lidze dzielą go tylko 62 punkty. Kolejna okazja zwiększenia strzeleckiego konta już we wtorek, kiedy Śląsk zmierzy się na wyjeździe z Czarnymi Słupsk.
AZS Politechnika Warszawska - Śląsk Wrocław 74:87 (30:22, 11:27, 14:23, 19:15)
AZS: Pamuła 20, Nowakowski 14, Karwowski 12, Kowalczyk 9, Ponitka 7, Popiołek 5, Kolowca 4, Mokros 2, Pełka 1, Kucharek 0, Nowicki 0.
Śląsk: Bogavac 22, Diduszko 17, Graham 15, Calhoun 9, Skibniewski 8, Wójcik 6, Niedźwiedzki 6, Vairogs 4, Mladenovic 0, Koelner 0, Bochno 0, Buczak 0.