Reklama

Co roku bez tramwaju, czyli najgorzej mieszkać na Tarnogaju

12/05/2011 00:00

We Wrocławiu tak bardzo przyzwyczailiśmy się do objazdów, że nikogo już nie dziwi jeśli na któreś osiedle nie da się dojechać tramwajem. I wszystko byłoby w porządku, gdyby się nie okazywało, że mieszkańcy Tarnogaju w ubiegłym roku jeździli do domu z dworca komunikacją zastępczą, bo budowano tory, po których w tym roku nic nie jeździ. Nie jeździ gdyż rozpoczęła się kolejna przebudowa. I na Tarnogaj znów jeździ się komunikacją zastępczą.

Nie jesteśmy przeciw remontom – wręcz przeciwnie – to dowód, że miasto się rozwija i należy się tylko z tego cieszyć. Pretensje można mieć nie do tego, że w mieście dużo się robi, ale do tego, że się tego nie koordynuje. Efekty potrafią być kuriozalne - jeśli dobrze policzyć objazd to u nas standard: np. linia 11 od 14 lat częściej jeździ zmienioną niż zwykłą trasą.



Ostatnio największymi pechowcami są mieszkańcy Tarnogaju od tygodnia do swoich domów nie mogą dojechać tramwajem. Powodem tej sytuacji są modernizacje torowisk oraz przebudowa przystanku w okolicach dworca autobusowego.

Nie byłoby w tym nic niepokojącego gdyby nie fakt, że tramwaje na Tarnogaj nie kursowały także w roku ubiegłym od marca do jesieni – trwała tam bowiem budowa torowiska na ul. Świeradowskiej, które jest gotowe od jesieni, ale którym tramwaje nie pojadą aż do jesieni tego roku.

Oczywiście skoordynować tych inwestycji się nie dało.





Zresztą Tarnogaj nie jest wcale jedynym osiedlem z takimi kłopotami - podobny problem z dojazdem do centrum miasta mają mieszkańcy Leśnicy, który po raz kolejny w ciągu ostatnich paru lat nie mogą cieszyć się bezpośrednim połączeniem z centrum miasta.



Dlaczego to ważne, żeby tak nie było? Bo jak twierdzą specjaliści od transportu zbiorowego komunikacja miejska powinna się charakteryzować stabilnością. Zbyt częste zmiany tras powodują, że pasażerowie tracą cierpliwość i zaufanie do tramwajów czy autobusów, a co za tym idzie przesiadają się do samochodów. Niestety pod względem liczby zmian tras tramwajowych w naszym kraju Wrocław przoduje. Ciągłe zmiany tras linii tramwajowych spowodowane są między innymi brakiem koordynacji remontów torowisk.



Najbardziej ekstremalnym przykładem tego, jak chaotycznie jeżdżą u nas tramwaje jest linia nr 11, która już od 14 lat częściej jeździ objazdem niż po swojej trasie. Przez tyle czasu pasażerowie
zmuszani są do jeżdżenia czasochłonnymi objazdami, do przesiadek do autobusów zastępczych,
a nawet chodzenia piechotą. A przecież to nie koniec, bo na swoją trasę wróci ona najwcześniej
w przyszłym roku!


Z naszych obliczeń wynika, że tylko północny odcinek trasy linii 11 (od placu Dominikańskiego do Kowal) był zamykany od 1997 roku już co najmniej 8 razy:

1997-2000 – odcinek Kromera – Kowale;

2000-2001 – pl. Dominikański – wyspa Piasek;

2002-2004 – Jedności Narodowej (3 etapy);

2006-2008 – Most Warszawski;

2009-2010 – ulica i plac Bema;

2009-nadal – mosty Młyńskie.



Na pytanie: czy da się inaczej – odpowiemy przykładem z Warszawy: remont torowiska w
ciągu Alei Jerozolimskich wyglądał tak, że za jednym zamachem zmodernizowano blisko
8 km toru pojedynczego (czyli 4 km)! Oprócz tego w stolicy podczas małych remontów w celu podtrzymania komunikacji tramwajowej buduje się tymczasowe torowiska, po których tramwaje omijają miejsce robót, a wszystko to z myślą o wygodzie pasażerów.



Na pytanie dlaczego u nas się tak nie da – nie znamy odpowiedzi. Może wy wiecie dlaczego tak jest?
Tomasz Paszko, bk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości