Co roku bez tramwaju, czyli najgorzej mieszkać na Tarnogaju
12 maja 2011, autor: Tomasz Paszko, bk
Ta ósemka (zdjęcie nie jest wczoraj) jedzie na Tarnogaj. Niestety nie za często
Fot. TP
We Wrocławiu tak bardzo przyzwyczailiśmy się do objazdów, że nikogo już nie dziwi jeśli na któreś osiedle nie da się dojechać tramwajem. I wszystko byłoby w porządku, gdyby się nie okazywało, że mieszkańcy Tarnogaju w ubiegłym roku jeździli do domu z dworca komunikacją zastępczą, bo budowano tory, po których w tym roku nic nie jeździ. Nie jeździ gdyż rozpoczęła się kolejna przebudowa. I na Tarnogaj znów jeździ się komunikacją zastępczą.
MPK: fiasko rozmów o podwyżkach z pracownikami. W przyszłym tygodniu strajk? Wtorkowe spotkanie z przedstawicielem władz miejskich potwierdziło stanowisko zarządu firmy w sprawie możliwości podwyżek w MPK. Nie będzie dodatkowych środków na ten cel, niż te zaplanowane w budżecie na rok 2012 – informuje MPK. Co na to związkowcy? 2012-05-22
Nie jesteśmy przeciw remontom – wręcz przeciwnie – to dowód, że miasto się rozwija i należy się tylko z tego cieszyć. Pretensje można mieć nie do tego, że w mieście dużo się robi, ale do tego, że się tego nie koordynuje. Efekty potrafią być kuriozalne - jeśli dobrze policzyć objazd to u nas standard: np. linia 11 od 14 lat częściej jeździ zmienioną niż zwykłą trasą.
Ostatnio największymi pechowcami są mieszkańcy Tarnogaju od tygodnia do swoich domów nie mogą dojechać tramwajem. Powodem tej sytuacji są modernizacje torowisk oraz przebudowa przystanku w okolicach dworca autobusowego.
Nie byłoby w tym nic niepokojącego gdyby nie fakt, że tramwaje na Tarnogaj nie kursowały także w roku ubiegłym od marca do jesieni – trwała tam bowiem budowa torowiska na ul. Świeradowskiej, które jest gotowe od jesieni, ale którym tramwaje nie pojadą aż do jesieni tego roku.
Oczywiście skoordynować tych inwestycji się nie dało.
Zresztą Tarnogaj nie jest wcale jedynym osiedlem z takimi kłopotami - podobny problem z dojazdem do centrum miasta mają mieszkańcy Leśnicy, który po raz kolejny w ciągu ostatnich paru lat nie mogą cieszyć się bezpośrednim połączeniem z centrum miasta.
Dlaczego to ważne, żeby tak nie było? Bo jak twierdzą specjaliści od transportu zbiorowego komunikacja miejska powinna się charakteryzować stabilnością. Zbyt częste zmiany tras powodują, że pasażerowie tracą cierpliwość i zaufanie do tramwajów czy autobusów, a co za tym idzie przesiadają się do samochodów. Niestety pod względem liczby zmian tras tramwajowych w naszym kraju Wrocław przoduje. Ciągłe zmiany tras linii tramwajowych spowodowane są między innymi brakiem koordynacji remontów torowisk.
Najbardziej ekstremalnym przykładem tego, jak chaotycznie jeżdżą u nas tramwaje jest linia nr 11, która już od 14 lat częściej jeździ objazdem niż po swojej trasie. Przez tyle czasu pasażerowie
zmuszani są do jeżdżenia czasochłonnymi objazdami, do przesiadek do autobusów zastępczych,
a nawet chodzenia piechotą. A przecież to nie koniec, bo na swoją trasę wróci ona najwcześniej
w przyszłym roku!
Z naszych obliczeń wynika, że tylko północny odcinek trasy linii 11 (od placu Dominikańskiego do Kowal) był zamykany od 1997 roku już co najmniej 8 razy:
1997-2000 – odcinek Kromera – Kowale;
2000-2001 – pl. Dominikański – wyspa Piasek;
2002-2004 – Jedności Narodowej (3 etapy);
2006-2008 – Most Warszawski;
2009-2010 – ulica i plac Bema;
2009-nadal – mosty Młyńskie.
Na pytanie: czy da się inaczej – odpowiemy przykładem z Warszawy: remont torowiska w
ciągu Alei Jerozolimskich wyglądał tak, że za jednym zamachem zmodernizowano blisko
8 km toru pojedynczego (czyli 4 km)! Oprócz tego w stolicy podczas małych remontów w celu podtrzymania komunikacji tramwajowej buduje się tymczasowe torowiska, po których tramwaje omijają miejsce robót, a wszystko to z myślą o wygodzie pasażerów.
Na pytanie dlaczego u nas się tak nie da – nie znamy odpowiedzi. Może wy wiecie dlaczego tak jest?
Do Leśnicy od 20 lat tramwaje jeżdżą w kratkę: rok jeżdżą, rok nie jeżdżą. I tak będzie jeszcze przez kilka lat, aż z remontami dojdądo Leśnicy, a potem spowrtoem od Legnickiej zaczną się zatramwaje. Tylko kiedyś jak robili Lotniczą to 703 jechał z Pafawagu do Leśnicy bez przesiadania się, a teraz wymyślono wahadła.
2011-05-12 10:40:35
Warszawa ma największy budżet ale jednocześnie najięcej torowisk
2011-05-12 11:07:13 ~Gość
Dlatego trzeba lać na komunikację zbiorową i korzystac z aut! W aucie pretensje mozna miec tylko do siebie
jakbyś napisał "ma najmniejszy budżet ale jednocześnie najwięcej torowisk" to by miało sens a tak to nie wiadomo o co Ci chodzi. największy budżet plus dotację od rządu plus przydzielanie największych kawałków Unijnego tortu to nie dziwmy się, ze mają tyle torowisk i budują drugą nitkę metra
2011-05-12 12:34:54 ~Gość
widać kto ma dzisiaj dyżur...
2011-05-12 12:40:48
Dostali najwięcej bo aplikowali, a Wrocław po jałmużnę się nie schyla.
2011-05-12 13:08:50 ~Gość
Jesli budżet składa się głównie z długu + długi spółek i spółeczek to nie ma z czym aplikować- swoje środki tez trzeba miec
nie tylko Wrocław jest zadłużony. tutaj masz zadłużenie Warszawy: http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/434848.html inne miasta też toną w długach, więc drogi gościu nie pisz bzdur. Taaa a Wrocław nie aplikował... proszę nie ośmieszaj się http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7584035,Warszawa_dostaje_najwiecej_z_UE_w_naszej_czesci_Europy.html a pieniądze Unijne rozdaje wiadomo kto, a to dla przypomnienia jak dzielono pieniądze i decydowano ile projektów może zostać sfinansowanych http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,wroclaw-dostanie-na-tramwaje-mniej-niz-szczecin,wia5-3266-4149.html
i jeszcze jeden http://www.orange.pl/kid,4000181298,id,4000799215,title,Drastycznie-rosnie-zadluzenie-polskich-miast,article.html
2011-05-12 13:51:01 ~Gość
Oczywiście, że wszystkie miasta się zadłużają, głównie po to, by mieć na wkład własny do inwestycji dofinansowanych z UE. Pytanie tylko na co idą te pożyczone pieniądze. Bo np. taki Kraków w ostatnich latach wymienił cały tabor autobusowy na niskopodłogowy, wyremontował Dworzec PKP, wybudował nowy dworzec autobusowy (RDA), porządny węzeł przesiadkowy (Rondo Mogilskie), zbudował kilka nowych linii tramwajowych (w tym jedną w tunelu). A co zrobiono w tym czasie we Wrocławiu? Postawiono parę krasnali, fontannę za 25 mln zł i stadion za 1 mld zł na trzy mecze Euro 2012...
2011-05-12 14:25:20 ~Gość
i wyremontowano wiele, wiele ulic, wybudowano Reagana, Nadodrze, Kromera, Mosty Warszawskie,dokończono Obwodnicę Śródmiejską itd itp za dużo by wymieniać
rondo Mogilskie hmmm a te niewiarygodnie duże odległości pomiędzy przystankami są ok? Skoro dla Tomasza przejście z Dworca Mikołajów na przystanek tramwajowy to nie lada wyczyn to ciekawy jestem jakby sobie poradził na owym rondzie
2011-05-12 17:16:13
Na pewno lepiej niż na naszym Rondzie Reagana.
2011-05-12 17:21:48 ~Gość
a ja jestem zdania że puszczanie autobusów tak często do Tarnogaju to głupota... raz na 15 min starczyłoby a na odcinku Bardzka - Główny co 5 minut... na Tarnogaju nikt prawie nie mieszka w porównaniu do Hub
2011-05-12 18:39:18 ~Gość
W Warszawie są warunki do tego, żeby wybudować zastępcze torowisko. Gdzie że tak spytam zmieścić zastępczy tor na Jedności narodowej czy gdziekolwiek w centrum - może zamykając ruch dla aut. Przecież nie ma na to miejsca!
2011-05-12 19:35:02
A na Legnickiej?
2011-05-12 19:37:46 ~Gość
Tomasz -> Warszawa ma najwięcej torów, bo jest zdecydowanie największa. Na Legnickiej w paru miejscach też nie ma miejsca na zastępczy tor. Chociażby koło dolmedu. To chyba logiczne :) Akurat linia 715 jeździ bez problemów, więc na tarnogaju nie mają tak źle.
2011-05-12 19:44:16
Wrocław miastem "nie da się", jak na Legnickiej nie ma miejsca i jeszcze koło dolmedu to znaczy, że ktoś ma ciasne horyzonty umysłowe. Polecam google maps.
Rzadko po moim mieście jeżdżę tramwajami, ale dodatkowy tor? Kiedy,gdzie? Jedyne co było zrobione na szybko to rozjazd/mijanka na Popiełuszki/Krasińskiego jak się okazało, że kolektor ściekowy pod jednym z torów grozi zawaleniem - ruch puszczono po drugim. I to nie tak od razu. Już bez przesady, narzekam na wrocławską komunikację, ale akurat tu się raczej nie ma czego czepić. Rzeczywiście kasy jest mniej, więc robią ile mogą.W Wawie jedyną powstającą linią tramwajową jest linia na Tarchomin, która na razie jest w lesie przez co trzecie przęsło nowiutkiego mostu Północnego będzie się kurzyło przez ponad rok. Dość powiedzieć, że nowe SWINGi miały po tym moście pędzić ze swoją maksymalną prędkością 70 km na godzinę. Sęk w tym, że po wypadku (SWING nie wyhamował na światłach i zabił kobietę) zaprogramowano odgórnie ograniczenie bodaj na 55km/h.
Przywołany tutaj remont w Alejach Jerozolimskich i na moście Poniatowskiego pięknie wygląda na papierze, ale choćby system informacji pasażerskiej (trawmaje mają GPS i wyświetla się jaka linia kiedy zajedzie na przystanek) docierał się dość długo. No i słynne ograniczenie prędkości do 20 na godzinę na wiadukcie do mostu bo Tramwaje Warszawskie same zrobiły pomiary drgań i po remoncie hałas był dużo większy niż przed. I zamiast pruć 60km/ na godzinę ostro tam hamują. Nie mówiąc o odcięciu Żoliborza od tramwaju bo już 3 rok budują wiadukt do centrum.
PS Doceńcie Państwo mój wpis, zazwyczaj sławię warszawski ZTM narzekając na Wrocław :P
2011-05-12 20:49:14
55km/h to nie tyle na ile skody są ograniczone? Jelcze M121MB mają na 60km/h założony a volvo na 75km/h. Po za tym, że w tej wawie to jakieś metro budują, buspasy organizują, tramwaje pędzą jak wściekłe a o częstotliwościach możemy tylko pomarzyć to wujnia jest ;)
@~MamNickMamArgument
Utrudnianie życia pasażerom takie jak płatności za bagaż czy rower, albo brak buspasa na Legnickiej podczas remontu torowiska to chyba nie wynikają z braku kasy?
@Tomasz Szymczyszyn
No buduje się, buduje, ale 1,4 mld trzeba dokładać z budżetu. We Wrocławiu jednak odsetek ludzi jeżdżących MPK i nie płacących podatków w mieście jest mniejszy niż w Warszawie.
2011-05-12 21:29:03 ~Gość
Ciasny horyzont umysłowy to ty masz, co udowadniasz na każdym kroku. Na wysokości rozjazdów koło Dolmedu nie ma miejsca na tymczasówkę, poza tym takie rozwiązanie jak na nasze Polskie warunki byłoby zbyt kosztowne. Położyć tory to nie taka prosta sprawa.
2011-05-13 07:26:00 ~Gość
@JL_Warszawa: Odsetek korzystających z komunikacji zbiorowej we Wrocławiu jest niższy niż w stolicy ze względu na jej kompletną marność wobec stolicznego standardu oferowanego pasażerom. Gdzie te prędkości i częśtotliwości co w Warszawie? Jesli ktokolwiek miałby się przeciadać do tramwaju z samochodu nie ma na to obecnie najmniejszych szans, ponieważ autobusy i tramwaje są w godzinach szczytu tak zapełnione, że często nie ma gdzie wcisnąć szpilki. Zatem częstotliwość jest dramatyczna - we Wrocławiu standardowo w szczycie tramwaje jeżdżą co 12, w Warszawie co 10 minut (a zatem to jest jeden kurs na linii w godzinie więcej), nie wspominając o liniach typu 9, 17 czy 24 co mają wielokrotnie więcej kursów od zwykłych.
W soboty i niedziele w Warszawie co 15 minut, w "city" Wrocław co 20 minut. To jest już jakaś kompletna kpina i żart z tych, co próbują jeżdzić tramwajami.
A co z integracją z koleją? We Wrocławiu trzeba kupować jakieś śmieszne dopłaty. Dworców jest mało, są trudno dla pasażera komunikacji (brak przystanków i dojść), a pociągów w stosunku do stolicy to tak jakby nie było (bo co to jest za oferta: raz na godzinę?).
I ostatni temat - komunikacja zastępcza. Nie ma KOMPLETNIE ŻADNYCH udogodnień we Wrocławiu! Żadnych buspasów, częstotliwości są drastycznie zmniejszane - np. zamiast podwójnego tramwaju średnio co 2,5 minuty (5 linii) uruchamia się pseudo linię co "średnio 4 minuty" (bez rozkładu widocznego dla pasażera) obsługiwaną krótkimi autobusami.
ŻENADA!
2011-05-13 07:32:53
Ciasnota magistratu wychodzi na każdym kroku. Czechy: kilka razy mniejsze Pilzno i tymczasowe torowisko http://www.phototrans.eu/14,70874,0,Tatra_T3P_282.html http://www.phototrans.eu/14,206614,0.html - takie coś rozłożyć można w kilka dni a ile korzyści!
2011-05-13 07:37:49 ~Gość
ale beton w magistracie nie przyjmuje prostych rozwiązań które nie sa ich pomysłem-toż to urąga godności jasniepanujących na stołkach
2011-05-13 13:32:38 ~Gość
W Czechach od zawsze da się więcej niż w Polsce. To widać chociażby porównując ich ośrodki narciarskie i nasze. Ten przykład z Pilzna to jakiś przykład z krótkiego odcinka trasy. Na Legnickiej po pierwsze nie ma miejsca na tory tymczasowe( przy Dolmedzie, czy przy JPII), chyba, że kosztem pasów dla samochodów. Po drugie odcinek tymczasowy musiałby być tak długi, że koszta byłyby ogromne.
czy w Pilznie są autobusy? chyba nie, więc torowisko zastępcze nie dziwi.Ciekawy jestem ile kosztuje takie "rozłożenie i złożenie" tymczasowego torowiska
2011-05-14 09:51:22
Nie w Pilznie w ogóle nie ma autobusów, autobusy istnieją tylko we Wrocławiu bo wszystkie autobusy są produkowane tylko dla Wrocławia we wrocławskiej fabryce volvo.[..........] [część wpisu została usunięta za naruszenie regulaminu]
2011-05-14 09:56:19
To nie jest kwestia pieniędzy i miejsca, tymczasowe torowiska nie są drogie i są stosowane przez biedniejsze miasta od Wrocławia. Jest to kwestia ciasnych horyzontów Urzędu Miejskiego. Powtarzam, miejsce na torowisko jest, tak jak jest miejsce na buspas na Legnickiej i tylko zła wola Dutkiewicza i świty powoduje, że tych rozwiązań nie ma.
2011-05-14 11:01:33 ~Gość
Nie kłóć się jak [.....]. Tłumaczę ci, że to nie jest możliwe i tyle. Nie rozumiesz to przejedź się i przyjrzyj Legnickiej. [część wpisu została usunięta za naruszenie regulaminu]
2011-05-14 13:14:02 ~Gość
No to czasem trzeba zrobić coś kosztem pasa dla samochodów, zawsze korzyści dla ogółu mieszkańców są większe, niż pozostawienie tego pasa autom wiozącym średnio 1,2 pasażera na pojazd. Są na to twarde dowody, wystarczy wystawić nos poza Wrocław.
2011-05-14 15:01:48 ~Gość
MAciej-gadasz jak Nowakowa z WIM: " NIE bo NIE, nie i ch..... i inne takie - u nas w mieście nie ma miejsca na pomysły osób z poza ścisłego grona decydentów a nawet nie wykorzystuje sie potencjału osób które są zatrudnione bo każdy chce się wykazać i zbierac laury..... i Ty jako zbrojne ramię magistratu dobrze o tym wiesz i mydlisz ludziom oczy tylko po co.....