Reklama

Działka przy stadionie to studnia bez dna. Miasto topi w niej kolejne miliony

11/10/2013 00:00

Wehikuł finansowy, dzięki któremu Śląsk Wrocław miał opływać w dostatek, okazał się wielkim niewypałem. Galeria handlowa przy Stadionie Miejskim nie powstała, miasto bezskutecznie próbuje pozbyć się działki i jednocześnie wciąż ponosi kolejne wydatki. Właśnie dowiedzieliśmy się, że niezależnie czy ten teren uda się w końcu sprzedać, z miejskiej kasy trzeba będzie zapłacić 18 mln złotych Zygmuntowi Solorzowi-Żakowi za prace, które jego firma tam wykonała. A wcześniej urzędnicy wydali już m.in. 3,5 mln zł na zabezpieczenie tej słynnej "dziury" przed Euro 2012.

W czwartek urzędnicy obwieścili, że doszli do porozumienia z przedstawicielami Zygmunta Solorza-Żaka w sprawie Śląska Wrocław.


 


Zawarta umowa (oprócz wykupu przez miasto akcji należących do Bithell Holdings) zakłada też zwrot nakładów poniesionych przez Polsat Nieruchomości na prace na działce obok stadionu, na której miała stanąć galeria handlowa. Miasto zobowiązało się zwrócić miliarderowi 18 mln złotych.


 


- Ustalona kwota opiera się na dwóch wycenach biegłych. Jedna wycena opiewa na 29 mln złotych, druga - 21 mln złotych. Po uśrednieniu jest to 25 mln złotych. Od tego odjęliśmy wszystkie rzeczy, które były poniesione przez miasto, jak również pewne potrącenia, które udało nam się wynegocjować. Razem około 7 mln złotych - tłumaczy Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia.

Reklama

 


Na to pomniejszenie złożyły się m.in. koszty związane ze zwrotem nakładów na węzeł cieplny, korekta ceny za wywóz humusu, niezbędne nakłady poniesionych przez miasto na zabezpieczenie wykopu oraz suma potrzebna na przygotowanie nieruchomości do kolejnej inwestycji. Przypomnijmy, że tuż przed Euro 2012 miasto musiało wydać 3,5 mln złotych na uporządkowanie terenu i przykrycie go wielką reklamą.


 


- Te środki zostaną wypłacone po sprzedaży nieruchomości, jednak nie później niż do końca listopada 2014 roku - dodaje Maciej Bluj.

Reklama

 


>Tak miała wyglądać galeria handlowa przy Stadionie Miejskim

 


Oznacza to, że nawet jeśli działki sprzedać się nie uda, pieniądze i tak trzeba będzie zapłacić z budżetu miasta. Co prawda urzędnicy zapewniają, że prognozy odnośnie sprzedaży są bardzo dobre, ale to samo mówili już wcześniej, za każdym razem, gdy grunt przy Stadionie Miejskim szedł pod młotek.


 


Mimo optymizmu przedstawicieli magistratu, już trzy próby sprzedaży tej nieruchomości kończyły się jednak fiaskiem. Za pierwszym i drugim razem cena wywoławcza wynosiła 80 mln złotych, przy trzecim podejściu obniżono ją do 68 mln złotych. Nie przyniosło to jednak zamierzonego rezultatu.

Reklama

 


Wiele wskazuje na to, że cena za działkę jeszcze spadnie.


 


- Rzeczoznawca jeszcze raz przeanalizuje operat szacunkowy, na podstawie którego wyceniono nieruchomość. Nie znaczy to jednak, że cena na pewno spadnie - mówił nam latem Arkadiusz Filipowski, rzecznik magistratu.


 


Przypomnijmy, kilka lat temu prezydent Rafał Dutkiewicz do spółki z Zygmuntem Solorzem-Żakiem wymyślili wehikuł finansowy, dzięki któremu piłkarski Śląsk miał sam się utrzymywać. Miasto wydzierżawiło biznesmenowi działkę przy Stadionie Miejskim - miliarder miał tam wybudować galerię handlową, a zyski z jej działalności miały zasilać kasę piłkarskiego klubu.

Reklama

 


Te ambitne plany spaliły jednak na panewce. Obiekt ostatecznie nie powstał, a na początku lutego ubiegłego roku rada nadzorcza spółki WKS Śląsk S.A. podjęła decyzję o rozwiązaniu umowy na dzierżawę gruntu i jego zwrocie do miasta.


 


Od tego czasu magistrat bezskutecznie próbował sprzedać nieruchomość, a Solorz-Żak domagał się zwrotu pieniędzy wydanych na prace ziemne na tej działce. Co ciekawe, jeszcze w czerwcu 2013 roku ówczesny rzecznik prezydenta Dutkiewicza zapewniał że miasto nie jest związane z Polsatem Nieruchomości żadną umową dotyczącą inwestycji, która miała się dokonać na tym gruncie.

Reklama

 


- Polsat Nieruchomości podjął się realizacji inwestycji, której nie podołał i nie ma powodu, aby straty Polsatu były rekompensowane przez miasto (chyba, że nakłady rzeczywiście podniosły wartość gruntu; nigdy jednak nie otrzymaliśmy dokumentacji, która by to potwierdzała). Źle odbieramy warunkowanie finansowania klubu koniecznością uprzedniego naprawiania przez miasto ewidentnej fuszerki Polsatu - podkreślał Paweł Czuma.


 


Ostatecznie nierozliczone koszty poniesione na prace na działce przy Stadionie Miejskim doprowadziły do ogłoszenia przez Śląsk Wrocław upadłości. A aby ratować klub przed utratą licencji i degradacją do IV ligi, urzędnicy zmienili front i zdecydowali się zapłacić Solorzowi-Żakowi należne mu pieniądze.
Tomek Matejuk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości