Imponujący budynek przy trasie W-Z, który zawsze robi spore wrażenie na wrocławianach i turystach. Jego neogotycka, odważna forma potrafi zaszokować, mimo brudu, który osłabia pierwotny efekt skontrastowania czerwonych elementów ceglanej fasady z niegdyś jasnymi, piaskowcowymi detalami.
Gmach Miejskiej Kasy Oszczędności i Biblioteki Miejskiej (Sparkasse Und Stadtbibliothek) zbudowano w latach 1887-1891. Projektantem kompleksu był ówczesny architekt miejski Richard Plüddemann – uczeń i współpracownik Johanna Eduarda Jaconsthala (projektanta m.in. dworca kolejowego Berlin Alexanderplatz). Budynek wzniesiony przy ul. Szajnochy 7/9 (Roßmarkt) mieścił również oddział Banku Miejskiego – zarówno kasa jak i bank funkcjonowały w tym miejscu do czasu wzniesienia nowego gmachu w Rynku 9/11, o którym pisaliśmy w czerwcu.
Inwestycja ta wyprzedziła o kilka lat falę budowy wrocławskich banków komercyjnych. Kasy oszczędności różniły się nieznacznie od klasycznych banków tym, że będąc instytucjami publicznymi, posiadały bardzo dużo drobnych klientów i stale współpracowały z urzędem miejskim. Wymagało to zatrudniania rzeszy urzędników i gromadzenia olbrzymich ilości akt i dokumentów. Te elementy musiały wpłynąć na formę i konstrukcję budynku.
Inwestycja miejska prowadzona przez architekta miejskiego była inwestycją uprzywilejowaną, ale w tym pozytywnym sensie, że pozwoliła na zastosowanie kompleksowych i spójnych rozwiązań urbanistyczno-architektonicznych. Przekształcono spory fragment Starego Miasta, tworząc Karlsplatz (obecny pl. Bohaterów Getta), dla którego gmach biblioteki stanowił efektowną dominantę.
Mieszana funkcja budynku, który mieścił oprócz banku zbiory biblioteczne i dokumenty Archiwum Miejskiego oraz mieszkania, miała swój wyraz w formie gmachu. Smukła i zwarta bryła, z efektowną wieżą i skomplikowaną formą dachów, musiała kojarzyć się ze świątynią. Istnieje tutaj pewne podobieństwo układu przestrzennego z dwukondygnacyjnym kościołem na Ostrowie Tumskim – kolegiatą Świętego Krzyża i św. Bartłomieja – który uznawany jest często za najpiękniejszą świątynię gotycką we Wrocławiu.
Neogotycka forma budynku fascynuje do dziś. Wielu wrocławianom obecny gmach Biblioteki Uniwersyteckiej kojarzy się z Hogwartem – zamkiem mieszczącym fikcyjną uczelnię kształcącą przyszłych czarodziejów – znanym z książek o Harrym Potterze. Budynek biblioteki robi wrażenie również od środka – hol, reprezentacyjna klatka schodowa, sklepienie krzyżowe wsparte na masywnych filarach, ponad dziesięciometrowe pomieszczenie magazynowe wypełnione książkami niemal po sufit – nie wolno tego przegapić podczas spaceru po okolicy. Charakterystycznym elementem budynku jest czworoboczna, przechodząca w ośmiokąt, wieża zegarowa, zwieńczona hełmem iglicowym na planie kwadratu.
Warto przyjrzeć się również detalom i poszukać, umieszczonego wysoko na fasadzie, pięciopolowego herbu Wrocławia oraz kamiennej rzeźby bez głowy w narożniku budowli. Ta uszkodzona figura, trzymająca w dłoniach sakiewkę i skarbonkę, symbolizuje oszczędzanie. Autorem tej rzeźby, określanej w ówczesnej literaturze mianem Świętej Parsymonii, wykonał Christian Behrens – autor wielu dekoracji rzeźbiarskich w mieście oraz twórca pomnika Wilhelma I, który stał kiedyś w miejscu obecnego pomnika Bolesława Chrobrego.
Gmach Miejskiej Kasy Oszczędności był ostatnim we Wrocławiu obiektem komercyjno-usługowym, który stylistycznie tak otwarcie nawiązywał do gotyku. Już od połowy lat 80. XIX wieku architekci stosowali formy neorenesansowe, neobarokowe a później – secesyjne. Jednak to, co jest jego atutem pod względem estetycznym, w dzisiejszych czasach rodzi trudności funkcjonalne.
Zabytek tej klasy wymaga specjalnego traktowania, co wiąże się z ogromnymi kosztami remontu. Problemy finansowe uczelni związane z budową nowej Biblioteki Uniwersyteckiej nad Odrą nie pozwalają na rozpoczęcie kompleksowych prac konserwatorskich. Trudno też sprzedać taki obiekt, bo należałoby zachować jego funkcję ze względu na specyfikę wnętrz. Tylko który prywatny inwestor zainwestuje w dzisiejszych czasach w bibliotekę?
----------------
W cyklu Odkrywamy Wrocław pisaliśmy o miejscach takich jak: WUWA, Arsenał, Uniwersytet Wrocławski, Ogród Botaniczny, nasyp kolejowy przy ul. Bogusławskiego i Nasypowej, Ogród Japoński, nasz własny plac Gwiazdy, o pomyśle budowy wieżowców zamiast Sukiennic w Rynku, legendarnych barach mlecznych, kampusie Politechniki, wzgórzu Bendera, Poltegorze, trzech wrocławskich lotniskach, o ulicy Szewskiej, początkach miasta, wrocławskim Manhattanie, ogrodach Ossolineum, młynie św. Klary, Solpolu... i wielu, wielu innych.
Wszystkie teksty z naszego cyklu znajdziecie w specjalnej zakładce.
Zapraszamy Was do współpracy przy jego tworzeniu. Piszcie do nas maile z propozycjami miejsc.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze