Reklama

Poznańska lokomotywa na stacji Oporowska - Śląsk podejmie Lecha

23/09/2011 00:00

Prawie miesiąc kibice Śląska Wrocław musieli czekać, by znów zobaczyć drużynę na stadionie przy Oporowskiej. Ale ta długa przerwa dobiegła końca, a po powrocie do Wrocławia drużynę Oresta Lenczyka od razu czeka spotkanie z trudnym rywalem. Śląsk zmierzy się z wiceliderem ligi Lechem Poznań.

Ten mecz miał być rozegrany już na nowym stadionie na Pilczycach. Takie przynajmniej, i to dość długo, krążyły spekulacje. Mecz z “Kolejorzem” byłby sporym marketingowym magnesem, bo poznańska ekipa to mocny rywal i nowy wrocławski stadion miejski na pewno byłby wypełniony kibicami do ostatniego krzesełka. Ostatecznie jednak Śląsk został na starych śmieciach i Lecha podejmie na Oporowskiej. Emocji związanych z otwarciem nowego obiektu dla piłkarzy zabraknie, ale sportowych nie powinno. Bo stawką tego pojedynku może być nawet fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy. Rangę meczu dobitnie podkreśla popyt na bilety na ten pojedynek. Wejściówki rozeszły się na pniu, w czwartek z klubowych kas zniknęły ostatnie sztuki, a zapominalscy będą mieli ostatnią szansę, by się zaopatrzyć w bilet w piątkowy poranek. Wtedy do sklepu on-line Śląska trafią te wejściówki, które były wcześniej zarezerwowae, ale ich nie odebrano.


Po siedmiu rozegranych kolejkach, Śląsk i Lech mają po 13 pkt., zajmując odpowiednio drugie i trzecie miejsce w lidze. Stawce przewodzi Korona Kielce, ale jej przewaga nad kolejnymi zespołami z podium to zaledwie “oczko”. I zwycięzca piątkowego pojedynku Śląska z Lechem kielczan z wygodnego fotela lidera zrzuci, a jeśli Korona swój mecz z Polonią Warszawa przegra, to na czele stawki T-Mobile Ekstraklasy może dojść do trwalszej roszady.



Śląsk w poprzedniej ligowej kolejce pokonał na wyjeździe Cracovię. Wcześniej wrocławianie zanotowali dwie porażki z rzędu i wygrana z “Pasami” odebrana została jako sygnał mówiący o tym, że kryzys powoli opuszcza drużynę trenera Oresta Lenczyka. Cracovia to jednak ligowy outsider, a bardziej miarodajnym probierzem tego, jaka jest obecnie forma Ślaska, będzie właśnie mecz z Lechem. Poznaniacy w tym sezonie chcą walczyć o mistrzostwo Polski i wrócić na boiska Europy. Póki co, Lech radzi sobie nieźle, wygrał cztery mecze, jeden zremisował i dwa przegrał (co ciekawe, identycznym bilansem legitymuje się Śląsk). Spora w tym zasługa Łotysza Artjoma Rudneva, którzy strzelił już 11 goli i jest postrachem bramkarzy w Ekstraklasie, a także Semira Stilicia i Sergieja Kriwca. Ten tercet napędza obecnie poznańską lokomotywę i zneutralizowanie na boisku tych piłkarzy będzie kluczem do wygranej. "Kolejorzowi" we Wrocławiu nie pomoże zaś duet kontuzjowanych: Manuel Arboleda - Marcin Kikut.



Przed tym ważnym meczem nikt z podstawowych piłkarzy Śląska na kontuzje nie narzeka. Uraz wyleczył już Cristian Diaz i prawdopodobnie zobaczymy go na boisku w piątek, choć raczej nie w pierwszym składzie. Do formy wraca też kontuzjowany do niedawna Sebastian Mila. W kadrze Śląska na spotkanie z Lechem brakuje za to Jarosława Fojuta, który co prawda doszedł już do zdrowia po poważnym urazie, ale trener Lenczyk nie chce ryzykować ze zbyt wczesnym posyłaniem popularnego “Jeffa” w ligowy bój.



- Lech daje do zrozumienia, że nie przyjeżdża tutaj pokopać w piłkę, tylko walczyć o zwycięstwo. Być może w pewnych momentach przyda nam się w obronie mikrobus, ale wyczuwam po zawodnikach, że woleliby zostawić ten mikrobus w garażu i wziąć sprawy w swoje ręce - zapowiada trener Orest Lenczyk.



8. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Lech Poznań, piątek (23 września), godz. 20.30, stadion przy ul. Oporowskiej 62.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości