Gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze. WKS Śląsk nie jest może jeszcze piłkarską reprezentacją Hiszpanii, ale po kolejnym przegranym meczu – tym razem 1:2 z Koroną w Kielcach – to powiedzenie zdaje się pasować. Wrocławianie mogli i powinni poradzić sobie z rywalem, ale do szatni znów schodzili pokonani.
Gdyby Vuk Sotirovic wykorzystał tylko swoje dwustu procentowe okazje – po podaniach Christiana Omara Diaz i Sebastiana Mili mecz wyglądałby inaczej. W pierwszej odsłonie Śląsk wprawdzie nie miał wyraźnej przewagi, ale piłkarze z Wrocławia grali poprawnie i mogli schodzić do szatni prowadząc przynajmniej dwoma golami.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze