Wbrew pojawiającym się co rusz doniesieniom o przepełnionych kontenerach, urzędnicy twierdzą, że nowy system zdał we Wrocławiu egzamin. - Reagujemy na wszystkie sygnały w ciągu kilku godzin i odbieramy wszystkie śmieci - mówią. Jednocześnie przyznają, że potrzebny jest 3-miesięczny okres przejściowy. W tym czasie firmy odpowiedzialne za wywóz odpadów powinny dostosować do nowej sytuacji częstotliwość odbioru oraz pojemność kontenerów.
Przypomnijmy, wczoraj donosiliśmy, że tydzień po wejściu w życie nowej ustawy o gospodarce odpadami w wielu miejscach we Wrocławiu kontenery są przepełnione, a wśród mieszkańcy panuje dezorientacja.
We wtorek urzędnicy podsumowali pierwsze dni funkcjonowania nowego systemu.
- Od 1 lipca firmy wywożące odpady odebrały ponad 5 tysięcy ton śmieci - w porównywalnym okresie rok temu tych śmieci było tylko 3,5 tys. ton. Oznacza to, że dziennie z terenu Wrocławia wywożonych jest 700 ton śmieci. Można więc oszacować, że mamy do czynienia z 40-procentowym wzrostem ilości odebranych śmieci - wylicza Bartosz Małysa, dyrektor Ekosystemu.
Do tej pory mieszkańcy zgłosili 1150 próśb o interwencję. Urzędnicy podkreślają, że to nie jest większa liczba niż przed wejściem w życie ustawy.
- Na 70 proc. zgłoszeń reagujemy w ciągu 2 godzin, na pozostałe - w ciągu sześciu - zapewnia Bartosz Małysa.
W ciągu pierwszego tygodnia firmy, które wygrały przetargi na wywóz śmieci rozstawiły na terenie miasta 158 tysięcy kubłów, a dziennie śmieciarki pokonują ponad 5 tysięcy kilometrów.
- Potrzeba trochę czasu, żeby nauczyć się nowych dzielnic - mówi Łukasz Milczarek, dyrektor firmy Trans-Formers.
Wtórują mu przedstawiciele innych firm, którzy zgodnie twierdzą, że sytuacja powoli stabilizuje się, a nowe pojemniki są już w większości miejsc porozstawiane.
- Stale dopracowujemy również harmonogramy wywozu śmieci, które publikujemy w internecie. Nasi informatycy poprawiają niedociągnięcia - dodaje Seweryn Joachim z WPO Alba.
Z kolei przedstawiciele magistratu są zdania, że nowy system, mimo dochodzących z różnych stron głosów krytyki, zdał egzamin.
- Osiągnęliśmy dwa podstawowe cele, których wymagała ustawa: żeby odpady nie trafiały do lasu - tak się stało, bo mamy 40 proc. wzrost ilości odbieranych odpadów i żeby odbierać wszystkie odpady. Teraz dostosowujemy pojemność i częstotliwość do rzeczywistej, nowej ilości produkowanych śmieci - podkreśla wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski.
Urzędnicy tłumaczą, że wszystkie kontenery są bieżąco opróżniane, a ich pojemność zwiększana. Dodają, że potrzebny jest trzymiesięczny okres przejściowy na ustabilizowanie sytuacji.
- Potwierdziły to same firmy wywożące śmieci - że czasem warto zwiększyć pojemność, a zmniejszyć częstotliwość odbierania odpadów. Ten system jest dynamiczny, dziś tworzymy nową mapę ilości odpadów. Do tej pory 20 proc. nieruchomości we Wrocławiu w ogóle nie miało umowy na odbiór odpadów. Taka ogromna zmiana nie mogła się odbyć w ciągu kilku dni. W ciągu 3 miesięcy ten system powinien się dotrzeć, a na dzisiaj wszystkie odpady w ciągu doby są odbierane - dodaje Wojciech Adamski.
Czy rzeczywiście sytuacja na Waszych osiedlach jest opanowana? Zapraszamy do dyskusji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze