Reklama

Wrocławski Rower Miejski jeszcze nie wystartował, ale już urósł

23/02/2011 00:00

Miejskie rowery na ulice trafią dopiero w czerwcu, ale już wiadomo, że będzie ich więcej niż zakładano. Do 17 wypożyczalni, za które zapłaciło miasto, dojdą 4 dodatkowe - z dodatkowymi rowerami. Podczas wtorkowej debaty poinformowali o tym przedstawiciele NextBike firmy, która jest operatorem systemu Wrocławski Rower Miejski. Systemu, który na razie tylko zapowiada się dobrze i wciąż nie wiadomo, do kogo jest skierowany.

Projekt Wrocławski Rower Miejski, za który zapłacił urząd miasta, to sieć 17 wypożyczalni oraz 140 jednośladów, które będą wyglądały tak, jak na zdjęciach. Za milion 98 tys. zł brutto system wprowadza firma Next Bike. Same rowery pojawią się na ulicach w czerwcu. Będzie można za nie płacić przy pomocy UrbanCard, albo kart kredytowych.

- Rozumiem każdego, kto podzielił ten milion przez liczbę rowerów, wyszło mu, że każdy jednoślad jest wart ponad 7 tysięcy złotych, i stwierdził: coś tu jest nie tak. Bo gdyby chodziło o same rowery, to rzeczywiście byłoby to dziwne. Jednak za ten milion nie tylko kupujemy rowery i stacje, ale cały system komputerowy, zabezpieczenia itd. Te 17 stacji i 140 rowerów to początek. System będzie się rozszerzał – mówił podczas wtorkowej debaty na Łukietka 5 Rafał Malinowski, z firmy NextBike, operatora wrocławskiego roweru miejskiego.
Nie był gołosłowny. - Już teraz możemy powiedzieć, że znaleźliśmy sponsora, który wyłoży pieniądze na 4 dodatkowe wypożyczalnie, choć wciąż nie mamy dla nich lokalizacji. O pomoc w znalezieniu ich poprosimy środowiska rowerowe. Nie zdecydowaliśmy także, czy będą to dziesięcio- czy piętnastorowerowe wypożyczalnie, bo to będzie zależało od ich lokalizacji – dodaje.



Podczas dyskusji Daniel Chojnacki, oficer rowerowy w magistracie i Rafał Malinowski, z firmy NextBike przekonywali sceptyków (w tej roli wystąpił dr Maciej Kruszyna z Politechniki Wrocławskiej ), że wrocławski rower miejski to coś więcej niż gadżet. Oraz, że to nie są wyrzucone w błoto pieniądze.



Jak tego próbowali? Tłumacząc, że inaczej niż w przypadku operatora stadionu, który co roku dostanie od miasta 9 milionów złotych, Next Bike na rowery w ciągu następnych trzech lat (na tyle podpisano umowę) nie dostanie ani złotówki.

- Naszym zdaniem jest znalezienie firm, które będą chciały zapłacić za nowe stacje, kupić reklamy na rowerach i z tego się utrzymywać – tłumaczy Rafał Malinowski.



- Będziemy dostawać raporty finansowe z tych działań. Jeśli się okaże, że NextBike zarabia na tym kokosy, to za trzy lata, zmienimy warunki umowy rozpisując nowy przetarg – mówi Daniel Chojnacki, oficer rowerowy w magistracie.



Sporo czasu poświęcono w dyskusji szukając odpowiedzi dla kogo są rowery miejskie. Jak widzicie na mapce miejskie wypożyczalnie będą tylko w centrum miasta. Jeśli dojeżdżacie ze Szczpeina, Popowic czy Krzyków raczej wam nie pomoże.


- Analizując rozlokowanie tych pierwszych 17 stacji widać, że nie odpowiedziano sobie jasno na pytanie dla kogo robimy te rowery. Z jednej strony mamy stacje w centrum, więc blisko urzędów, z drugiej stacja na Wittigowie jasno wskazuje na to, że celem są także studenci. Nie wiem czy nie lepiej byłoby się skupić na jednej grupie – mówi dr Maciej Kruszyna z Politechniki Wrocławskiej ( ten sam, który w wywiadzie z nami tłumaczy, że do walki z korkami nie trzeba wielkich pieniędzy).



Paradoksalnie pojawiały się głosy, że jeśli już wybierać jedną grupę docelową, to nie studentów:

- Jeśli już mamy wybrać, to najlepiej zdecydować się na urzędników. Nie dlatego, że dzięki temu będą mniejsze korki. Raczej po to, żeby zmienić optykę ich patrzenia na problem poruszania się rowerem po Wrocławiu – mówił Przemysław Filar, prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.

Projektujący system także o tym pomyśleli, bo dwie stacje będą w pobliżu Rynku, jedna przy Nowym Targu i kolejna na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Świdnickiej, a więc obok Zapolskiej, gdzie też pracują urzędnicy.



- Nie ograniczyliśmy się do jednej grupy celowo. System dopiero startuje, a my będziemy się uczyć. Jeśli okaże się, że gdzieś zainteresowanie rowerami jest większe, kolejne stacje dostawimy w tym rejonie. Jeśli będzie za małe, też będziemy musieli coś zmienić – mówi Rafał Malinowski.

- Nie wolno zapominać, że studentów stać na rowery, a my, robiąc ten pierwszy krok, próbujemy osiągnąć jeszcze jedną rzecz. Jeśli ktoś pojedzie rowerem miejskim, raz, drugi i trzeci przekonując się, że jednoślad to dobry pomysł we Wrocławiu, prawdopodobnie kupi sobie własny rower – mówi Daniel Chojnacki.



Na razie system urośnie o cztery nowe wypożyczalnie. Gdzie waszym zdaniem powinny się znaleźć?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości