Miastu znów nie udało się sprzedać działki przy Stadionie Miejskim, gdzie pierwotnie miała powstać galeria handlowa. Nie pomogła ponowna obniżka ceny, tym razem do 55 mln złotych - po raz kolejny do przetargu nie stanął żaden chętny. Jeśli do końca listopada nie znajdzie się kupiec, z miejskiego budżetu trzeba będzie wysupłać dodatkowe 18 mln złotych na spłatę zobowiązań wobec Zygmunta Solorza-Żaka.
Od dłuższego czasu miasto próbuje pozbyć się działki przy Stadionie Miejskim, gdzie pierwotnie miała powstać galeria handlowa.
Do tej pory wszystkie próby sprzedaży tej nieruchomości kończyły się fiaskiem. Za pierwszym i drugim razem cena wywoławcza wynosiła 80 mln złotych, przy trzecim podejściu obniżono ją do 68 mln złotych. Nie przyniosło to jednak zamierzonego rezultatu.
Po trzecim nieudanym przetargu, w magistracie zapowiadali, że najprawdopodobniej cena za działkę jeszcze spadnie. I rzeczywiście, wycena została zaktualizowana i wartość nieruchomości obniżono o... 3 mln złotych. To jednak znów nic nie dało - w połowie lutego okazało się, że za 65 mln złotych nadal nikt nie chce tego gruntu kupić.
Minęły dwa tygodnie i magistrat ogłosił kolejny przetarg na działkę przy alei Śląskiej 3. Tym razem cenę wywoławczą obniżono o 10 mln złotych i aktualnie wynosi 55 mln złotych. Chętni na składanie ofert mieli czas do końca czerwca, a otwarcie kopert nastąpiło 7 lipca.
- Nie wpłynęła żadna oferta. Teraz czekamy na decyzję, co dalej ze sprzedażą tego terenu - mówi Maja Berny z magistratu.
Przypomnijmy, że miasto ma teraz nóż na gardle - w myśl porozumienia podpisanego przez urzędników z przedstawicielami Zygmunta Solorza-Żaka, magistrat musi oddać biznesmenowi 18 mln złotych jako zwrot nakładów poniesionych przez Polsat Nieruchomości na prace na tym terenie.
- Ustalona kwota opiera się na dwóch wycenach biegłych. Jedna wycena opiewa na 29 mln złotych, druga - 21 mln złotych. Po uśrednieniu jest to 25 mln złotych. Od tego odjęliśmy wszystkie rzeczy, które były poniesione przez miasto, jak również pewne potrącenia, które udało nam się wynegocjować. Razem około 7 mln złotych - tłumaczył w zeszłym roku Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia.
Magistrat ma zwrócić Solorzowi-Żakowi tę kwotę po sprzedaży działki, ale nie później niż do końca listopada 2014 roku. A to oznacza, że nawet jeśli grunt nie znajdzie nowego właściciela, pieniądze i tak trzeba będzie zapłacić z miejskiej kasy. W połowie października 2013 roku rajcy przyjęli zmianę uchwały, która gwarantuje w tegorocznym budżecie Wrocławia środki na ten cel.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze