Zaledwie dwa lata po zakończeniu gruntownej przebudowy ul. Pomorskiej we Wrocławiu miasto szykuje się do kolejnego remontu. Powód? Nowa nawierzchnia torowiska jest już w totalnej rozsypce. Problemy zaczęły się już kilka miesięcy po jego otwarciu. Firma, która na zlecenie miasta przebudowywała Pomorską nie zamierza jednak płacić za naprawę. Tłumaczy, że zrobiła wszystko zgodnie z projektem.
Na Pomorskiej rozsypała się kostka brukowa pod torowiskiem i buspasem, z którego korzystają ciężkie, elektryczne autobusy. To ta sama kostka, która była tu przed remontem. Wróciła na ulicę, bo tak chciał konserwator zabytków.
- Przyjęte rozwiązanie, od samego początku było obarczone wysokim stopniem ryzyka - mówi dziś Grzegorz Roman, wiceprezydent Wrocławia. Miasto ryzykowny projekt jednak ostatecznie zatwierdziło i zleciło prace, a potem je odebrało. Gdy kostka zaczęła się rozjeżdżać, urzędnicy upomnieli się u drogowców o naprawę. Ale ci nie zamierzają robić jej na swój koszt.
- Wykonawca stoi na stanowisku, że tego typu uszkodzenie torowiska nie jest efektem wadliwego wykonania prac, stąd nie podlega naprawom na mocy udzielonej przez niego gwarancji - mówi Grzegorz Roman. Miasto nie daje za wygraną. Urzędnicy zlecili Politechnice Wrocławskiej przygotowanie ekspertyzy, która wykaże kto tak naprawdę zawinił.
W ratuszu za problemy z Pomorską winią konserwatora zabytków. Bo to on kategorycznie zażądał pozostawienia na Pomorskiej kostki brukowej. I to jeszcze tej starej, pochodzącej z demontażu przed remontem.
- Jedyne co udało się uzyskać, to rezygnację z wymogu ułożenia kostki kamiennej również na jezdniach przebudowywanej ulicy. Natomiast w przypadku torowiska, konserwator podtrzymał swoje stanowisko, podkreślając konieczność zastosowania kostki staroużytecznej, której gabaryty zmienione z powodu zużycia, dodatkowo utrudniały wykonawcy precyzyjne ułożenie - tłumaczy Grzegorz Roman.
Daniel Gibski, wojewódzki konserwator zabytków, odbija piłeczkę. Jego zdaniem, zawinili urzędnicy i projektanci. Bo w wielu innych krajach zaproponowane przez niego rozwiązanie od lat jest stosowane i się sprawdza. Trzeba tylko zastosować odpowiednie technologie.
Remont Pomorskiej kosztował 70 mln zł. - Zaznaczam, że jeśli chodzi o pozostałe elementy przebudowy, nie ma większych zastrzeżeń co do jakości robót. Problem dotyczy głównie kostki w torowisku, której ułożenie kosztowało ok. 5% wartości całej przebudowy - podkreśla Grzegorz Roman.
Co dalej?
Będzie nowy remont. Tylko, że miasto znów nie może dogadać się z konserwatorem, jak go przeprowadzić.
W lutym urzędnicy zlecili opracowanie technologii, która miałaby zapewnić większą stabilność i wytrzymałość nawierzchni. Projektant zaproponował wykonanie torowiska z betonu z odciskaną fakturą kostki lub pozostawienie kostki jedynie na fragmencie w rejonie dawnego dworca kolejki wąskotorowej. Rozwiązania te nie uzyskały jednak akceptacji konserwatora.
Obecnie trwają rozmowy dotyczące kolejnej propozycji – wykonania nawierzchni betonowej z odsłoniętym kruszywem, której wygląd miałby przypominać piaskowane płyty granitowe.

Jeśli konserwator wyrazi zgodę, miasto przygotuje dokumentację projektową, a następnie ogłosi przetarg na realizację zadania. - Wstępnie zakładany czas trwania naprawy ul. Pomorskiej na odcinku od pl. Staszica do ul. Dubois to 8 tygodni przy całkowitym wyłączeniu tramwajów z ruchu. Natomiast naprawa odcinka od pl. Staszica do ul. Reymonta planowana jest przy 6-ciu weekendowych zamknięciach ruchu tramwajowego - informuje Grzegorz Roman.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Cytuje W ratuszu za problemy z Pomorską winią konserwatora zabytków. Bo to on kategorycznie zażądał pozostawienia na Pomorskiej kostki brukowej. I to jeszcze tej starej, pochodzącej z demontażu przed remontem. To pokazuje tylko ze w Ratuszu pracują ludzie którzy nie mają pojęcia o sprawach technicznych, co za różnica czy kostka nowa czy z odzysku. Partactwo wykonawcy i nic więcej, dlaczego w miejscach gdzie kostkę położone 100 lat temu w torowisko weźmy dla przykładu ulicę Kościuszki jest ona dalej na swoim miejscu bez spękań? Bo zrobiono to solidnie i porządnie a nie na przysłowiowe od pier..... Się. Wina wykonawcy prac a czepianie się konserwatora tego już zupełnie nie rozumiem, bez tej funkcji miasto przypominało by raczej Dhake lub cyrk a nie miasto cywilizowane. Pomysł z betonem jest równie głupi co zrzucanie winy na kostkę brukowa.
Teraz niech urząd Pana konserwatora pokryje koszty planowania i ponownego remontu...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Cytuje W ratuszu za problemy z Pomorską winią konserwatora zabytków. Bo to on kategorycznie zażądał pozostawienia na Pomorskiej kostki brukowej. I to jeszcze tej starej, pochodzącej z demontażu przed remontem. To pokazuje tylko ze w Ratuszu pracują ludzie którzy nie mają pojęcia o sprawach technicznych, co za różnica czy kostka nowa czy z odzysku. Partactwo wykonawcy i nic więcej, dlaczego w miejscach gdzie kostkę położone 100 lat temu w torowisko weźmy dla przykładu ulicę Kościuszki jest ona dalej na swoim miejscu bez spękań? Bo zrobiono to solidnie i porządnie a nie na przysłowiowe od pier..... Się. Wina wykonawcy prac a czepianie się konserwatora tego już zupełnie nie rozumiem, bez tej funkcji miasto przypominało by raczej Dhake lub cyrk a nie miasto cywilizowane. Pomysł z betonem jest równie głupi co zrzucanie winy na kostkę brukowa.