Od kilku tygodni koty w Polsce umierają na ptasią grypę. Do tej pory mieliśmy kilkadziesiąt takich przypadków. Naukowcy znaleźli jedno ze źródeł zakażeń. Istnieje ryzyko zachorowań wśród ludzi.
Naukowcy z Gdańska i Krakowa, prof. Krzysztof Pyrć, dr hab. Maciej Grzybek i dr Łukasz Rąbalski, przebadali próbki surowego mięsa drobiowego ze sklepów i stwierdzili w nim obecność wirusa ptasiej grypy H5N1 - podaje Wyborcza. Z dużym prawdopodobieństwem może być to źródło zakażeń wśród kotów, ponieważ jest to mięso, którym były karmione. Ale czy jedyne? Tego nie wiemy.
Większość z kilkudziesięciu kotów, które ostatnio umarły na ptasią grypę, była kotami niewychodzącymi. Część z nich jadła również karmę weterynaryjną. Miały ciężkie objawy neurologiczne, umierały w szóstej dobie od ich wystąpienia.
Wiele wskazuje na to, że jeżeli człowiek zje zakażone, surowe lub niedogotowane mięso, również grozi mu choroba. Ryzykowne jest także samo jego dotykanie bez zachowania zasad higieny. Wskaźnik śmiertelności ptasiej grypy wśród ludzi wynosi 50-60 procent. Sprawę nadzorują sanepid i inspekcja weterynaryjna.
We Wrocławiu do tej pory nie stwierdzono przypadków zakażenia ptasią grypą wśród kotów i ludzi, ale weterynarze apelują o czujność i ostrożność.
- Dopóki sytuacja nie zostanie opanowana, warto stosować się do zasad, opublikowanych przez Główny Inspektorat Sanitarny. Zaleca się niewypuszczanie kotów z domu, nawet na tarasy i balkony, chowanie używanych na zewnątrz butów do szafki lub ich odkażanie, mycie rąk po powrocie do domu i niekarmienie zwierząt surowym mięsem - mówi Monika Kotowicz, powiatowa lekarka weterynarii we Wrocławiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze