Dziś około godz. 14.00 doszło do ewakuacji wrocławskiego lotniska. Pasażer lecący do Wielkiej Brytanii pozostawił bez opieki swój bagaż.
- W takiej sytuacji procedura zawsze zobowiązuje władze lotniska do ewakuacji portu. Najczęściej sprawę rozstrzyga pies, który bada podejrzany pakunek. Zdarzało się jednak, że bywał on zdezorientowany, ponieważ w bagażu znajdowały się na przykład szczelnie zapakowane mięso lub chleb. W tym przypadku wezwani zostali pirotechnicy – wyjaśnia Sylwia Chmielarz, rzecznik prasowy Portu Lotniczego.
W dzisiejszej akcji po raz pierwszy użyto specjalistycznego sprzętu, który znajduje się na wyposażeniu lotniska. Jest to przenośny rentgen, wędka do przenoszenia ładunków oraz specjalny skafander dla pirotechnika. Ostatecznie okazało się, że podejrzany pakunek to śpiwór.
Wszystkie samoloty, które miały wystartować w okolicach godz. 14.00 odleciały o czasie. Nie ma opóźnień, ponieważ akcja ewakuacji pokryła się z przerwą przewidzianą w harmonogramie odlotów i przylotów.
Podróżny, który pozostawił swój bagaż został już odnaleziony na nagraniach monitoringu, jednak jego wizerunek jest niewyraźny i wystąpił problem z identyfikacją. Zwykle w tego typu sytuacjach pasażer ukarany zostaje mandatem. Tym razem władze lotniska pozostawiły sprawę otwartą w celu dalszych ustaleń.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze