Nerwy, długie kolejki po bilety, spacer pod tablicę z połączeniami pociągów i wreszcie oczekiwanie na zimnie na informację o numerze peronu. Tak wygląda zwykły dzień pasażera kolei, wyjeżdżającego z wrocławskiego dworca tymczasowego przy ul. Suchej. I przez miesiąc nic się nie zmieni.
W ciągu ostatniego miesiąca miałem kilka razy okazję podróżować polskimi kolejami. Za każdym razem upewniałem się, że kiepskie funkcjonowanie tego rodzaju lokomocji to nie stereotyp czy wymysł zblazowanych pasażerów a szara rzeczywistość, której doświadcza każdy, kto chce wybrać się w podróż pociągiem ze stolicy Dolnego Śląska. Rozumiem, że podczas przebudowy Dworca Głównego, tak bardzo potrzebnej na Euro w 2012 roku, trzeba liczyć się z utrudnieniami. Nie rozumiem jednak, dlaczego nie można przy tym zadbać o komfort swoich klientów.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze