Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza w wyjazdowym spotkaniu z Legią postawili trudne warunki faworyzowanemu rywalowi.
Piłkarze Śląska Wrocław wywalczyli remis na trudnym terenie przy ulicy Łazienkowskiej. W wyjściowej jedenastce na boisku Legii zobaczyliśmy Tadeusza Sochę, kóry zastapił Jarosława Fojuta - taka zmiana wpłynęła na przesunięcie Krzysztofa Wołczka na lewą stronę obrony.
Gospodarze spotkania do siatki Śląska trafili już w 11. minucie czym przerwali serię trzech kolejnych spotkań, w których nie zodbyli bramki. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Iwańskiego wrocławski bramkarz wypiąstkował piłkę na tyle niefortunnie, iż ta po ponownym dośrodkowaniu trafiła do niepilnowanego Choto, który celną główką pokonał Kelemena. Legia po strzeleniu gola cofnęła się na własną połowę na co wrocławianie odpowiadali dwójkowymi akcjami Sztylki i Ćwielonga oraz Madeja i Sochy.
Sygnał do ataku swoim kolegom dał Sebastian Mila, który na początku drugiej połowy precyzyjnym strzałem zaatakował bramkę Muchy jednak piłka po uderzeniu popularnego "Rogera" minimalnie minęła prawy słupek bramki Legii. Po chwili precyzyjnym podaniem popisał się Ćwielong, który asystował Wołczkowi gdy ten wbiegł w pole karne.
Wrocławianin został nieprzepisowo zatrzymywany w polu karnym przez co arbiter spotkania Hubert Siejewicz nie miał problemu z zakwalifikowaniem tej interwencji jako gry faul i pprzyzanł zawodnikowm Śląska rzut karny. "Jedenastkę" na bramkę zamienił Sebastian Dudek.
Dramaturgia spotkania rosła wraz z każdą upływającą minutą gdyż tuż przed końcem spotkania czerwoną kartkę ujrzał Tadeusz Socha, który faulował Macieja Rybusa. Jednak do końca meczu wynik spotkania nie zmienił się. Wynik wywalczony w Warszawie drużynie Ryszarda Tarasiewicza wstydu nie przynosi - należy pamiętać, iż trudny teren przy Łazienkowskiej nadal jest miejscem, z którego wywiezienie choćby punktu jest dla wielu zespołów Ekstraklasy rezultatem korzystnym.
Tak o spotkaniu z Legią mówi jeden z zawodników w szeregach Śląska Wrocław Piotr Celeban:
- Jesteśmy po części zadowoleni, ale mieliśmy możliwość wygrania tego meczu. Niepotrzebnie straciliśmy bramkę. Nasz bramkarz wypiąstkował piłkę, którą przejął Iwański i od razu z prostego podbicia wbij ją w pole karne. Zwykle w takich sytuacjach sobie radzimy, tym razem wpadło. Później utrzymywaliśmy się przy piłce i mieliśmy sporo sytuacji. Najważniejsze, że przełamaliśmy niemoc, choć już z Lechią zagraliśmy dobrze. Udało się wywalczyć remis i trzeba się z tego cieszyć.
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)
Dickson Choto 11’ - Sebastian Dudek 58’ – k.
Legia Warszawa: Mucha – Wawrzyniak, Choto, Astiz, Rzeźniczak, Rybus, Jarzębowski, Iwański, Szałachowski, Radović (53. Borysiuk), Dong Fanghzuo (65. Giza)
Śląsk Wrocław: Kelemen – Wołczek, Celeban, Pawelec, Socha, Ćwielong (75. Ulatowski), Sztylka, Dudek, Mila, Madej (90. Szewczuk), Sotirović (90.Łukasiewicz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze