Zapowiadane przez miejskich aktywistów i opozycyjnych polityków referendum obywatelskie właśnie zostało odwołane. Powód? Organizatorom nie udało się zebrać wystarczającej liczby podpisów. - Wnioskiem z naszych działań jest potrzeba pracy na poziomie ustawodawczym, by zmniejszyć wysokie progi utrudniające partycypację mieszkańców w demokracji na poziomie lokalnym - podkreślają inicjatorzy całej akcji.
Od kilku miesięcy grupa złożona z aktywistów, członków stowarzyszeń, miejskich i osiedlowych radnych oraz polityków różnych partii zapowiadała organizację we Wrocławiu lokalnego referendum.
Inicjatorzy całego przedsięwzięcia chcieli zapytać wrocławian o budowę nowych linii tramwajowych (m.in. na Nowy Dwór i Muchobór Wielki), rezygnację z organizacji Igrzysk Sportów Nieolimpijskich w 2017 roku, stworzenie internetowego rejestru umów zawieranych przez magistrat i spółki miejskie, a także zwiększenie zalesienia Wrocławia i stworzenie tzw. zielonej sieci, czyli ciągów pieszo-rowerowych łączących tereny zielone.
Po konsultacjach z mieszkańcami zostało wybrane piąte pytanie - o wprowadzenie Obywatelskiej Inicjatywy Uchwałodawczej.
Na początku lipca aktywiści złożyli powiadomienie do prezydenta Wrocławia o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum gminnego i rozpoczęli zbieranie podpisów pod wnioskiem referendalnym.
Aby do referendum doszło, inicjatywę w ciągu 60 dni od złożenia wniosku musiało poprzeć co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Wrocławia.
Zbiórka podpisów dobiegła już końca. Nie udało się zebrać wymaganej liczby, więc referendum - ze względów formalnych - zostało odwołane.
- Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w zbieranie podpisów, a także wszystkim wrocławianom, którzy obdarzyli nas zaufaniem i poparli naszą inicjatywę. Przez dwa miesiące odbyliśmy tysiące rozmów z mieszkańcami miasta, poznawaliśmy ich argumenty i kontrargumenty, punkty widzenia oraz problemy. W naszej inicjatywie opieraliśmy się na własnym czasie i środkach, nie wzięliśmy ani złotówki z publicznych pieniędzy i nie angażowaliśmy urzędników. Własnymi siłami zebraliśmy 30 tysięcy z wymaganych 50 tysięcy podpisów. Wierzymy, że ten głos wrocławian zostanie wzięty pod uwagę przez prezydenta Rafała Dutkiewicza - podkreśla Paweł Ziarko z inicjatywy Referendum Obywatelskie Wrocław 2015.
Inicjatorzy dodają, że wnioskiem z ich działań jest potrzeba pracy na poziomie ustawodawczym, by zmniejszyć wysokie progi utrudniające partycypację mieszkańców w demokracji na poziomie lokalnym.
Tłumaczą, że wspólne działanie zjednoczyło bardzo różne środowiska i doprowadziło do szerokiego porozumienia aktywistów miejskich oraz dolnośląskich ugrupowań społecznych i politycznych (PiS, Zieloni, SLD, Stop ACTA, Akcja Park Szczytnicki, Bezpartyjni Samorządowcy, PPS, RSS, Solidarność Walcząca, KORWiN, KoLiber i Unia Pracy), które połączyły siły, by wspólnie zrobić coś dla miasta.
- Wytworzony potencjał na pewno będzie wykorzystany w przyszłości przy wielu innych inicjatywach zmieniających Wrocław na lepsze. Deklarujemy, iż jesteśmy grupą, na którą można liczyć w sprawach ważnych dla miasta i jego mieszkańców - zapewnia Paweł Ziarko.
Wspólnego referendum też nie będzie
Dodajmy, że jakiś czas temu aktywiści zaproponowali prezydentowi Wrocławia połączenie sił i zorganizowanie jednego, wspólnego referendum, w którym znalazłyby się zarówno ich pytania, jak i te zaproponowane przez Rafała Dutkiewicza. Łącznie siedem, plus ewentualne ósme pytanie zasugerowane przez wrocławian.
- To byłoby poważne traktowanie mieszkańców - tłumaczyła Mirosława Stachowiak-Różecka, radna Prawa i Sprawiedliwości.
Prezydent Wrocławia nie przystał jednak na tę propozycję.
- Powinniśmy być otwarci, kreatywni – wymyślić coś istotnie nowego, a nie zajmować się już realizowanymi projektami - tłumaczy Rafał Dutkiewicz.
Referendum prezydenckie odbędzie się 6 września.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze