W klubowej telewizji Śląska Wrocław trener Orest Lenczyk przyznał, że pierwsza jedenastka na mecz z Ruchem Chorzów jest już prawie gotowa. Jak więc może wyglądać wyjściowy skład wicemistrzów Polski na pierwszy wiosenny pojedynek? Oto nasza propozycja.
Sparingi rozegrane na Cyprze pokazują, że trenerowi Orestowi Lenczykowi udało się zmieścić w jedenastce Sebastiana Milę i Dalibora Stevanovicia. Po przyjściu Sloweńca do Śląska wiele osób zadawało sobie pytanie, co wymyśli szkoleniowiec wrocławskiego zespołu, aby obaj ofensywni pomocnicy mogli grać razem. Lenczyk znalazł na to sposób, bo radykalnie zmienił ustawienie drużyny. Mecze kontrolne rozegrane podczas drugiego zimowego zgrupowania wskazują, że teraz Śląsk będzie grał systemem 4-2-3-1, czyli z dwoma defensywnymi pomocnikami i trzema ofensywnymi, którzy będą wymieniali się pozycjami. Jak to będzie wyglądało konkretnie?
Pierwszym bramkarzem nadal pozostanie Marian Kelemen. Na prawej obronie Lenczyk postawi na Piotra Celebana, a na lewej na sprowadzonego zimą Patrika Mraza. Parę stoperów powinni w pierwszych spotkaniach z Ruchem i Legią Warszawa tworzyć Jarosław Fojut i Dariusz Pietrasiak. Dwójka defensywnych pomocników to wracający do formy Przemysław Kaźmierczak i Rok Elsner. I teraz przechodzimy do trójki, od której będzie zależała gra ofensywna Śląska. Na mecz z Ruchem będzie to zapewne Mila, Stevanović i prezentujący niezłą skuteczność w sparingach Mateusz Cetnarski. W zależności od sytuacji na boisku każdy z wymienionych będzie zbiegał na skrzydło, bo jak widać wroicławianie według naszej analizy, zagrają z Ruchem bez klasycznych skrzydłowych. W ataku Lenczyk postawi na Cristiana Diaza.
Na spotkanie z Legią stawiamy, że skład Śląska się zmieni. Do dyspozycji renera Lenczyka już wówczas będzie pauzujący w spotkaniu z Ruchem za karki Waldemar Sobota i wskoczy on do pierwszej jedenastki kosztem Cetnarskiego. Nie jest też wykluczone, że za Diaza szansę dostanie Johan Voskamp. Nie można też zapominać, że pozostaje jeszcze Piotr Ćwielong i Łukasz Madej, ale oni w pierwszych dwóch pojedynkach usiądą na ławce rezerwowych.
Zmiana ustawienia zespołu pociągnie za sobą zmianę gry. Śląsk już nie może być drużyną czyhającą na błąd rywali, bo teraz rywale raczej będą skoncentrowani na defensywie i wyczekiwaniu na swoją szansę. Wrocławianie będą musieli prowadzić grę i sparingi pokazały, że wcale drużyna na tym nie powinna stracić. Śląsk ma w swoich szeregach piłkarzy potrafiących przytrzymać piłkę, rozegrać atak i jednym podaniem zaskoczyć przeciwnika. Taki styl sprawi jednak, że podopieczni Oresta Lenczyka będą musieli uważać na kontrataki rywali. To właśnie po takich akcjach Śląsk na Cyprze tracił większość bramek. Nikt nie będzie miał jednak za złe, że wrocławianie stracą jednego gola, jeżeli odpowiedzą dwoma lub trzema.
Czy nasze przypuszczenia są trafne, okaże się już częściowo w meczu z Ruchem Chorzów w sobotę. (początek spotkania o godz. 18). Należy też pamiętać, że trener Lenczyk jak nikt inny w naszej T-Mobile Ekstraklasie potrafi zaskakiwać składem swojego zespołu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze