Kandydat lewicy na prezydenta Wrocławia zapowiada, że jeśli wygra wybory, wybuduje most na Wielką Wyspę, ale w innym wariancie niż ten planowany przez miasto. Z kolei kandydaci Platformy Obywatelskiej na radnych uważają, że to nic innego jak gra na zwłokę i próba opóźnienia całego przedsięwzięcia. - Chodzi o to, by przeciągnąć proces inwestycyjny tak, by nie udało się go sfinansować ze środków europejskich - tłumaczą.
Jak donosiliśmy w połowie października, kandydaci Platformy Obywatelskiej na radnych rozpoczęli akcję zbierania podpisów poparcia dla budowy mostu Wschodniego, który połączy Wielką Wyspę z Krzykami.
To inwestycja, o której mówi się we Wrocławiu od wielu lat, jednak wciąż nie wiadomo, kiedy mogłaby ona ruszyć. Wpływ na to mają m.in. liczne skargi przeciwników budowy Alei Wielkiej Wyspy.
- Wojewódzki Sąd Administracyjny w swoim wyroku nie pozostawił wątpliwości, że budowa mostu Wschodniego powinna ruszyć. Chcemy zwrócić się z apelem do grupki osób, która stara się zablokować tę inwestycję. Wrocławianie chcą mostu. Nie składajcie kolejnych odwołań, bo to po prostu nie ma sensu - mówi Piotr Uhle, kandydat PO do rady miejskiej.
Przypomnijmy, że ta droga ma połączyć ul. Krakowską, przez mosty na Oławie i Odrze i trasę przecinającą ul. Olszewskiego i biegnącą wzdłuż ul. 9 maja z ul. Mickiewicza.
Inny pomysł ma Waldemar Bednarz, kandydat SLD na prezydenta Wrocławia, która działa w stowarzyszeniu Akcja Park Szczytnicki, od dłuższego czasu blokującym realizację tej inwestycji.
- Gdyby prezydentem był Bogdan Zdrojewski, most na Wielką Wyspę już dawno byśmy mieli, od pięciu lat. Most jest potrzebny, ale w tej koncepcji, którą przygotował Zdrojewski, czyli most Południowy na wysokości stadionu Ślęzy - mówił nam w sierpniu Waldemar Bednarz.
Kilka dni temu Bednarz potwierdził na antenie TVP Wrocław, że jeśli zostanie prezydentem naszego miasta, w ciągu 3 lat wybuduje most na Wielką Wyspę, który będzie przechodził koło stadionu Ślęzy i wpadał w ulicę Olszewskiego.
Na te zapowiedzi kandydata SLD odpowiadają politycy PO.
- Bardzo cieszymy się, że członkowie Akcji Park Szczytnicki są za budową mostu łączącego Wielką Wyspę z Krzykami. Najlepszą metodą wyrażenia takiej woli będzie publiczna deklaracja, że członkowie stowarzyszenia nie będą ubiegali się o kasację wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w NSA - podkreśla Piotr Uhle.
Uhle zaznacza, że zaproponowany przez Bednarza wariant jest zdecydowanie gorszym rozwiązaniem niż budowa mostu w przebiegu zaplanowanym przez magistrat.
- Zarówno pod kątem organizacji transportu, jak i ochrony środowiska. Bednarz proponuje przebieg mostu gwarantujący zwiększenie tłoku w pobliżu parku Szczytnickiego i na nieprzygotowanych na to uliczkach Sępolna. To nie do przyjęcia - dodaje Piotr Uhle.
Politycy PO tłumaczą, że ta propozycja członków Akcji Park Szczytnicki to nic innego jak próba opóźnienia realizacji tej inwestycji.
- Plan zagospodarowania przestrzennego, projekt nowego wariantu, decyzja środowiskowa, wykupy gruntów - wszystko to zajmie co najmniej 4,5 roku, a w przypadku odwołań znacznie więcej - podkreśla Adam Zawada,
Kandydaci Platformy dodają, że w tej grze na zwłokę chodzi o to, by przeciągnąć proces inwestycyjny tak, by nie udało się go sfinansować ze środków europejskich. Tłumaczą, że w efekcie obstrukcji stosowanej przez działaczy Akcji Park Szczytnicki wrocławianie mogą przez kolejne lata tłoczyć się na istniejących przeprawach, które sukcesywnie będą wymagały remontów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze