zamknij

Kultura

„Co słowo ukazać się lęka”. Przepiękny hołd dla Henryka Tomaszewskiego [RECENZJA]

2019-12-09, Autor: Michał Hernes

Setne urodziny Henryka Tomaszewskiego są dla zespołu Wrocławskiego Teatru Pantomimy pretekstem do poszukiwania nowych form wyrazu i powrotem do widowiskowych choreodramów, z których słynął mistrz wrocławskich mimów. Rezultatem ich pracy jest intrygujący i przepiękny spektakl „Where do we go from here” w reżyserii Eweliny Marciniak („Śmerć i dziewczyna”).

 – Odczytując sztukę współczesną jako przykład dewaluacji słowa, kryzysu funkcji reprezentatywnej języka na rzecz fatycznej i symbolicznej, Tomaszewski w ruchu widział możliwość ominięcia drażliwości słowa oraz szansę na przekazanie tego (…) "czego słowo ukazać się lęka” – mówi choreograf Leszek Bzdyl, który współpracował kiedyś z Wrocławskim Teatrem Pantomimy.

Reklama

Spektakl „Where do we go from here” to rezultat kreacji zbiorowej aktorów, z którymi nad tekstem pracowała Natasza Moszkowicz. W przepięknym (także wizualnie) i niepokojącym przedstawieniu wyreżyserowanym przez Ewelinę Marciniak kluczowa jest nie tylko estetyka, ale przede wszystkim oryginalny sposób przekazu i komunikacji z widzami. Aktorzy/performerzy intrygująco przeżywają swoje role i postaci, wchodząc w relacje z widzami.

Twórcy spektaklu postanowili urzeczywistnić marzenie Henryka Tomaszewskiego o stworzeniu teatru ruchu, którego wyraz byłby – cytując mistrza pantomimy – „podstawowym zadaniem kreacyjnym – artykulacją ruchu i jego celem nadrzędnym – a nie jakimś dodatkiem do choreografii”. Odnoszę wrażenie, że – niczym u Tomaszewskiego – postanowili zbudować to przedstawienie od podstaw, łącząc hołd dla mistrza z „pracą w ciemno”. Aktorzy, posługując się językiem mimów, zagrali w tym spektaklu całym ciałem – zarówno mimiką, jak i ruchem pokazując wspomnienia, sny, fantazje i koszmary, w których nie wiadomo, co jest prawdą, a co fikcją.

Tomaszewski mawiał, że w teatrze interesuje go dzieło prowadzące do sytuacji ostatecznych bądź biegnących w nieskończoność, bez wyraźnego finału. „I dlatego może teatr jakiego bym pragnął, jest »teatrem okrągłym«, lub jeszcze dokładniej »teatrem kulistym«. Kulistym, ponieważ jest to pojęcie sferyczne, a ruch – istota mego teatru – rozgrywa się w trzech wymiarach i w czasie, czyli wymaga także trójwymiarowej przestrzeni. Punktem centralnym »teatru kulistego« jest człowiek, a wszystko rozgrywa się wokół niego na różnych poziomach. Teatr otacza człowieka, który powinien czuć ruch, mimo że go nie wykonuje – powiedział Tomaszewski.

Na Scenie im. Grzegorzewskiego, gdzie wystawiono spektakl Wrocławskiego Teatru Pantomimy, zobaczyłem przepiękny przykład „teatru kulistego”. Wielkie brawa i ogromny szacunek dla wszystkich aktorów, a także dla Nataszy Moszkowicz i Eweliny Marciniak.

Oceń publikację: + 1 + 13 - 1 - 47

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy organizowanie 11. edycji Brave Kids w trakcie pandemii to dobry pomysł?





Oddanych głosów: 57