W poprzednim odcinku Odkrywamy Wrocław opowiadaliśmy o zaniedbanym budynku Biblioteki Uniwersyteckiej, którego elewacja wymaga czyszczenia, by w pełni odkryć jej piękno. W dzisiejszym odcinku znów poruszymy ten problem, tym razem na przykładzie gmachu dawnej Rejencji, czyli Zarządu Prowincji Śląskiej, a obecnie – głównej siedziby Muzeum Narodowego (w latach 1950-1970 – Muzeum Śląskiego).
Jest to jeden z najefektowniejszych wrocławskich budynków stojących przy rzece, co potęguje jego monumentalizm i symetrię, które na długo zapadają w pamięć. Budowę rozpoczęto w 1882 roku według projektu Karla Friedricha Endella (1843-1891) – berlińskiego architekta Ministerstwa Robót Publicznych Zjednoczonych Niemiec. Władze prowincji Śląskiej przeniosły się do nowego gmachu już w 1886 roku z pałacu Hatzfeldów, o którym pisaliśmy we wrześniu.
Powstanie tego gmachu przypadło na koniec działalności burmistrza Ferdinanda Juliusa Ernesta Friedensburga (1879-1891) i ostatnie lata sprawowania funkcji architekta miejskiego przez Johanna Roberta Mendego (1873-1885), więc budynek ten można uznać manifest ich zapatrywań architektonicznych. Mimo stagnacji gospodarczej miasta w latach 1881-1887, architektura budynku Rejencji miała dumnie sugerować umacnianie się struktur państwowych Rzeszy Niemieckiej.
W kompozycji gmachu można odnaleźć układy niemieckich założeń pałacowych z XVI wieku, dostosowane funkcjonalnie do potrzeb budynku urzędowego. Jego architektura jest wyjątkowa w skali wrocławskiej, niestety skrywa się za brudem, pod którym znikają detale i kolorystyczne zróżnicowanie ceglanej fasady z elementami piaskowcowymi. Gmach dawnej Rejencji zbudowano w efektownym stylu neorenesansu niderlandzkiego i był to jeden z etapów poszukiwania „stylu narodowego” po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku.
Niestety obecny stan elewacji Muzeum Narodowego nie pozwala cieszyć się tą „małą Holandią” we Wrocławiu. Budynek jest teraz mroczny i posępny, a gdyby nie winobluszcz, czerwieniący się jesienią na jego fasadzie, nie robiłby zbyt pozytywnego wrażenia.
Warto spojrzeć jak zadbane są elewacje innych budynków w tym stylu poza Wrocławiem. Świetnym przykładem jest poznańska siedziba PZU (czyli dawny budynek Prowincjonalnej Ubezpieczalni Ogniowej wzniesiony w latach 1896-1897 według projektu Pawła Hirschberga) oraz gmach główny Politechniki Gdańskiej (zbudowany według projektu berlińskiego architekta Alberta Carstena). Najsłynniejszym i stosunkowo dobrze znanym przykładem zagranicznym jest budynek dworca Amsterdam Centraal.
Dobrze byłoby przywrócić oryginalną formę i wydobyć detal elewacji Muzeum Narodowego. Bez tego budynek zatraca swój niepowtarzalny charakter i nie robi pożądanego wrażenia. Na razie cieszymy się z naprawy dachu i wyremontowanego poddasza na cele wystawiennicze dla zbiorów sztuki współczesnej, co pochłonęło przecież spore środki.
Jeśli dojdzie kiedyś do wyczyszczenia elewacji Muzeum Narodowego, warto byłoby również pomyśleć o rekonstrukcji detalu na szczytach południowo-wschodnich ryzalitów – od strony placu Powstańców Warszawy (nie mówiąc już o brakujących hełmach, wieńczących północne narożniki). Bez piaskowcowych zdobień na frontonach, ten przepiękny gmach wydaje się nie do końca odbudowany. Warto, bo jest to chyba jedyny tak „holenderski” budynek we Wrocławiu.
----------------
W cyklu Odkrywamy Wrocław pisaliśmy o miejscach takich jak: WUWA, Arsenał, Uniwersytet Wrocławski, Ogród Botaniczny, nasyp kolejowy przy ul. Bogusławskiego i Nasypowej, Ogród Japoński, nasz własny plac Gwiazdy, o pomyśle budowy wieżowców zamiast Sukiennic w Rynku, legendarnych barach mlecznych, kampusie Politechniki, wzgórzu Bendera, Poltegorze, trzech wrocławskich lotniskach, o ulicy Szewskiej, początkach miasta, wrocławskim Manhattanie, ogrodach Ossolineum, młynie św. Klary, Solpolu... i wielu, wielu innych.
Wszystkie teksty z naszego cyklu znajdziecie w specjalnej zakładce.
Zapraszamy Was do współpracy przy jego tworzeniu. Piszcie do nas maile z propozycjami miejsc.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze