Wrocław sprzed lat

Szybowiec staranowany pod Wrocławiem przez sowiecki bombowiec. IPN ujawnia kulisy

2022-07-25, Autor: er

Szybowiec „Pirat” pilotowany przez Polaka, Macieja Majewskiego, został staranowany przez sowiecki bombowiec Su-24. Do tragedii doszło w lutym 1989 roku nad lotniskiem Aeroklubu Zagłębia Miedziowego w Lubinie. - Na skutek zderzenia zostało obcięte prawe skrzydło szybowca, który runął na ziemię. A młody pilot, student trzeciego roku historii na Uniwersytecie Wrocławskim, zginął na miejscu - czytamy w opracowaniu IPN we Wrocławiu, który 33 lata po tragicznym zdarzeniu odsłonił jego kulisy.

Reklama

- Wina sowieckiego pilota była ewidentna. Samoloty Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej otrzymały tego dnia pozwolenie na wykonywanie lotów na wysokości powyżej 2150 m, tymczasem pilot Su-24 obniżył lot do 800 m - pisze Rafał Olbert z Oddziałowego Archiwum IPN we Wrocławiu.
 
Ale sowiecki pilot uniknął kary, choć już w lipcu 1989 r. Główna Komisja Badania Wypadków Lotniczych stwierdziła, że na terenie lubińskiego lotniska często dochodziło do ignorowania przepisów lotniczych przez pilotów Armii Radzieckiej i powodowania w ten sposób zagrożeń w ruchu lotniczym.
 
- Początkowo sprawa została przekazana z Prokuratury Rejonowej w Lubinie do Prokuratury Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu, skąd z kolei w sierpniu 1989 r. trafiła do Wojskowego Prokuratora Grupy Wojsk Radzieckich w Polsce - wylicza Rafał Olbert. W lutym 1990 r. postępowanie zostało umorzone. Dlaczego? Bo wojskowy prokurator stwierdził, że zakaz lotów na wysokości poniżej 2000 m obowiązywał jedynie samoloty rejsowe. - Na skutek zażalenia złożonego przez ojca tragicznie zmarłego pilota sowiecka prokuratura we wrześniu 1990 r. przyznała, że pilot bombowca dopuścił do obniżenia lotu poniżej wyznaczonego pułapu, niemniej zastosowała wobec niego szereg okoliczności łagodzących, takich jak wykonywanie zadania bojowego oraz „wyjątkowo pozytywna ocena jego osobowości” i ponownie odstąpiła od ścigania karnego - ujawnił IPN.
 
W grudniu 1990 roku, po kolejnym zażaleniu Polaków, sowiecka prokuratura przyznała wreszcie, że katastrofa nastąpiła z wyłącznej winy pilota bombowca. Jednak dopiero w 2002 r., po 12 latach walki sądowej, ojciec studenta, który zginął w tym wypadku, otrzymał odszkodowanie od ministra skarbu państwa.
 
Oceń publikację: + 1 + 24 - 1 - 9

Obserwuj nasz serwis na: