Kultura

I love you rozśmieszyło wrocławian na Walentynki

2012-02-16, Autor: Karolina Celińska
Walentynkowy wieczór w Hali Stulecia okazał się strzałem w dziesiątkę. Spektakl "I love you" w reżyserii Davida Foulkes'a cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem wrocławian.

Reklama

Przygotowanie do wystawienia musicalu trwały już od lipca 2011 roku. Komedia muzyczna "I love you", której autorem jest amerykański dramaturg Joe di Pietro porusza tematykę jednej z najbardziej burzliwych, zabawnych i skomplikowanych relacji w naszym życiu – miłości pomiędzy kobietą a mężczyzną.

Dzięki tłumaczeniu Bartosza Wierzbięty komedia nabrała"polskiego" charakteru, a salwy śmiechu wywołały wplecione do sztuki cytaty z "Psów" Pasikowskiego. Spektakl został rozpisany tylko na czterech aktorów, którzy co chwilę wcielają się w inną postać. Na scenie mogliśmy podziwiać plastyczność każdej postaci dzięki kunsztowi aktorskiemu Magdaleny Smalary, Elżbiety Romanowskiej, Rafała KrólikowskiegoMariusza Kilijana, który swoją fenomenalną grą rozbawił widzów do łez. Zagranie w tej komedii zapewne nie było łatwe. Aktorzy przez ponad dwie godziny nie tylko wcielali się co chwilę w inną postać, ale także tańczyli i śpiewali zarówno solo jak i w duecie. Dobrze spisał się też Rafał Królikowski, który pierwszy raz występuje w musicalu.

 

– Po raz pierwszy zagraliśmy przed tak dużą publicznością. Spektakle grane w teatrze Buffo w Warszawie graliśmy przed o wiele mniejszą widownią niż tą zgromadzoną w gigantycznej Hali Stulecia. Ale jesteśmy zadowoleni z występu i rozrywki, jaką dostarczyliśmy wrocławianom na Walentynki – mówił Rafał Królikowski.


Świetnie dobrana przez Jimiego Robertsa muzyka grana przez zespół pod kierownictwem Jana Młynarskiego, była idealnym tłem do wydarzeń, które działy się na scenie. Bardzo prosta scenografia nie odrywała widza od gry aktorskiej, za to stroje były zapewne nie lada wyzwaniem dla kostiumolog Justyny Woźniak. Każdy z aktorów grał bowiem aż szesnaście postaci, od biznesmena, staruszki, skate'a po zakonnice i pannę młodą. Dynamizmu w musicalu dodawała choreografia Sylwii Adamowicz, a niektóre sceny, aż zapierały dech w piersiach np. podczas skoku z kanapy Elżbiety Romanowskiej na Mariusza Kilijana, czy podczas kłótni dwojga kochanków.

Spektakl w zabawny sposób ukazał nam perypetie singli, par małżeńskich i relacji rodzinnych. Mogliśmy oglądać problemy młodych karierowiczów dla których związek jest niczym kaganiec. Spoglądaliśmy pół-uśmiechem na zmęczonych młodych rodziców, którzy zaczynają rozmawiać już tylko o pieluchach i rozczulaliśmy się nad staruszkami, którzy pod koniec życia zostają sami. Wszystko to zostało nam "zaserwowane" w przyjemnej, lekkiej, muzycznej formie, choć nie brakowało także głośno wykrzyczanych, mocnych i dobitnych słów. Każdy z widzów zapewne zobaczył w tej komedii kawałek swojego życia umoczony w satyrycznym sosie.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1611