zamknij

Kultura

Miłość, zazdrość i intrygi w Teatrze Polskim [RECENZJA]

2019-03-24, Autor: Michał Hernes

„Filadelfijska opowieść” nie była nigdy wcześniej wystawiana w Polsce na deskach teatru, choć na świecie dużą popularnością cieszy się jej filmowa wersja z Katherine Hepburn w roli głównej, a także musical „Wyższe sfery”. Stanisław Melski postanowił wyreżyserować spektakl na podstawie tej komedii romantycznej, dodając do niej piosenki.

W Teatrze Polskim wystawiono spektakl o miłości, zazdrości i intrygach, którego akcja rozgrywa się w amerykańskich wyższych sferach lat 30 ubiegłego wieku. Bardzo ucieszyło mnie, gdy usłyszałem, że na deskach Teatru zobaczę właśnie „Filadelfijską opowieść”. Niestety, mój entuzjazm opadł, gdy dowiedziałem się, że reżyseruje ją Stanisław Melski, reżyser nieudanych i rozczarowujących „Braci Karamazow”.

Reklama

To właśnie Melski jest największym problemem tego spektaklu – być może wynika to m.in. z tego, że za bardzo się starał. Przede wszystkim brakuje mu jednak talentu i doświadczenia, a naprawdę trudno jest wyreżyserować dobrą komedię. Choć zapewne miał dobre intencje i włożył w ten projekt dużo serca, to źle poprowadził aktorów, robiąc im krzywdę.

Najbardziej żal mi Mariki Klarman – utalentowanej młodej aktorki musicalowej. Widać, że ma potencjał i dużo uroku, ale ewidentnie przeszarżowała, niepotrzebnie się popisując. Jej postać była – przykro mi to pisać – irytująca i kuriozalna. Jak wspominałem – nie mam pretensji do młodej aktorki, która chciała dobrze. Winić należy reżysera, który zamiast poskromić jej artystyczne ADHD, zapewne jeszcze bardziej ją do tego zachęcał. Mimo wszystko nie przekreślam Klarman, ale lepiej będzie dla niej, jeśli już nigdy u Melskiego nie zagra.

Dobrym pomysłem okazało się natomiast obsadzenie Beaty Śliwińskiej w roli Tracy Lord. Choć daleko jej do Katherine Hepburn, od której nie mogłem oderwać oczy w czasie seansu, to Śliwińska miała naprawdę świetne momenty i aż szkoda, że nie zagrała u lepszego reżysera. Jej również – jak chyba wszystkim aktorom – zdarzały się szarże oraz dziwne miny i zachowania, które bynajmniej nie były zabawne.

Podobały mi się sceny, w których partnerował jej Krzysztof Brzazgoń wcielający się w byłego męża bohaterki – było w nich napięcie, emocje i humor. Niestety, kuriozalny, przerysowany i karykaturalny był Marcin Piejaś, który wcielił się w narzeczonego Tracy Lord. Równie karykaturalna okazała się rola Iwony Stankiewicz. Poprawnie zagrał w tym spektaklu Błażej Michalski, choć i jemu zdarzały się momenty przeciętne lub kompletnie nieudane.  

Największy problem z „Filadelfijską opowieścią” jest taki, że zabrakło jej uroku i dowcipu pierwowzoru. Trudno mówić o sukcesie, gdy rezultatem jest komedia nudna i mało zabawna. Szkoda, że pojawiające się w niej piosenki okazały się nijakie i zupełnie niepotrzebne.

Po zakończeniu spektaklu reżyser powiedział do obecnych na widowni osób decydujących o przyszłości Teatru Polskiego (Agnieszki Dziedzic, dyrektora wydziału kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego i Michała Bobowca, wicemarszałka Województwa odpowiedzialnego za kulturę), żeby nie niszczyli tego „znakomitego zespołu aktorskiego”.

Pytanie, czy tę grupę aktorów (wśród których są aktorzy występujący gościnnie) można już nazwać zgranym i świetnie działającym zespołem. Obawiam się, że nie. Przykro patrzeć na postępujący upadek Teatru Polskiego we Wrocławiu.

Biorąc się do pisania tej recenzji myślałem o słowach wypowiadanych przez Tracy Lord w filmowej „Filadelfijskiej opowieści”: „Kiedy należy ustalić sobie zdanie o ludziach: nigdy!”. Trudno jednak tego nie zrobić w przypadku Stanisława Melskiego.

Szkoda, bo po cichu liczyłem na to, że spędzę w teatrze miły i udany wieczór. Zamiast tego, wyszedłem z niego zdegustowany i poirytowany.

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 24 - 1 - 13

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy bar na dachu centrum handlowego to dobry pomysł?





Oddanych głosów: 407