Koniec remontu Mostu Zwierzynieckiego przekładano już osiem razy. Ale prawdziwe problemy miejskich urzędników odpowiedzialnych za prace w tym miejscu mogą dopiero czekać. Most może nie przejść odbiorów nadzoru budowlanego. Dlaczego? Barierki przy chodnikach są zbyt niskie. Sięgają tylko 98 centymetrów. Tymczasem minimalna wysokość dopuszczana przez prawo to 110 cm. Jak nie liczyć, brakuje 12 centymetrów.
Wysokość barierek na mostach regulują przepisy. To m.in. rozporządzenie ministra infrastuktury z 3 lipca 2003 roku. Mówi ono wprost, że minimalna wysokość balustrad na mostach to przy chodnikach 1,1 m, a przy ścieżkach rowerowych - 1,2 m. Zmierzyliśmy. Na Moście Zwierzynieckim barierki sięgają tylko 98 centymetrów, a w wielu miejscach nawet trochę mniej.
Problem pojawił się, gdy podczas remontu mostu na chodnikach umieszczone zostały nowe płyty, nawiązujące do dawnego wyglądu przeprawy. Podwyższyły one chodnik o kilka centymtrów, a jednocześnie zmniejszyły wysokość barierek chroniących pieszych.
- Wszystko jest wykonane zgodnie z dokumentacją, jaką dostarczył nam ZDiUM - mówi portalowi TuWroclaw.com Tomasz Pieńkowski, współwłaściciel firmy Probudowa, która współtworzy konsorcjum prowadzące remont mostu.
Z ramienia miasta za remont przeprawy odpowiada wspomniany Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta. Jego urzędnicy przekonują nas, że Most Zwierzyniecki jako zabytek nie musi spełniać norm. Na jakiej podstawie i w oparciu o jaki przepis jest z nich zwolniony? Na to pytanie urzędnicy zarządzający 111 mostami we Wrocławiu nie potrafią już odpowiedzieć. W piątek Tomasz Jankowski, rzecznik ZDiUM, poinformwał nas, że instytucja czeka na wyjaśnienia projektanta w tej sprawie. Te mają dotrzeć w poniedziałek.
- Dopóki obowiązywało dziesięć przykazań, wszystko było jasne. Ale jak się biorą za to prawnicy, to problem staje się znacznie bardziej skomplikowany - komentuje profesor Jan Biliszczuk, ekspert do spraw mostów, autor m.in. projektu Mostu Rędzińskiego na Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. - Nie ma jasnych przepisów dla obiektów historycznych - tłumaczy.
- Ale przepisy to nie wszystko. Tu chodzi o bezpieczeństwo - podkreśla profesor. - Powinnśmy wziąć pod uwagę dzisiejsze warunki. Proszę zauważyć, że młodzi ludzie są coraz wyżsi. Gdy studiowałem, tylko jedna koleżanka była wyższa ode mnie, teraz przewyższa mnie większość studentek. I powstaje pytanie: co jeśli w końcu zdarzy się wypadek i któraś z tych młodych osób wychyli się nad niskimi barierkami i wpadnie do rzeki? Kto poniesie odpowiedzialność? Sprawa jest delikatna - mówi Jan Biliszczuk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze