Wrocław tym żyje

Paraliż wrocławskiej komunikacji podmiejskiej. Autobusy nie jeżdżą, brakuje kierowców

Author profile image 2022-08-02, Autor: Marta Gołębiowska

Problemy w Dolnośląskich Liniach Autobusowych zaczęły się w maju, kiedy przewoźnik zaczął ciąć kursy. Od kilku tygodni sytuacja jest już fatalna. Pasażerowie są wściekli. 

Reklama

Dolnośląskie Linie Autobusowe to przewoźnik, który obsługuje linie podmiejskie, łączące Wrocław z ościennymi gminami. Od kilku tygodni niemal codziennie publikuje komunikaty o kilkunastu kursach, których nie jest w stanie zrealizować. Pasażerowie nie są w stanie dojechać do pracy. Już w warunkach wakacyjnego rozkładu jazdy jest to uciążliwe, a po wakacjach problem będzie już potężny.

Jego źródło tkwi w braku kierowców. A brakuje ich z paru względów. Wielu z nich po pandemii przeszła z DLA do firm transportowych, które, realizując usługi za granicą, płacą dużo więcej. Część z nich wolała z kolei kierować autobusami wycieczkowymi, bo nie jest mniej intensywna praca. Zmieniły się też warunki zatrudniania kierowców z zagranicy, w tym Ukraińców. Nie mogą już zdawać egzaminów w języku rosyjskim, tak jak było wcześniej. Do wyboru mają tylko polski i angielski, a żeby zacząć pracę, muszą być w Polsce co najmniej 185 dni. To wszystko sprawia, że kierowców jest za mało, jest też ciągła rotacja pracowników. Z Wrocławia dziennie nie wyjeżdża 4-5 brygad.

- Brakuje ludzi do pracy, a gminy nie chcą zmodyfikować rozkładów jazdy. W efekcie musimy odwoływać kursy, zazwyczaj dzień wcześniej. Rozumiemy frustrację pasażerów, ale sami jesteśmy w sytuacji bez łatwego i szybkiego wyjścia. Autobusy mamy, są sprawne. Problemem jest personel, który wykrusza się mimo podwyżek. Jest to bolączka wielu przewoźników, nie tylko nasz - mówi Wanda Zielińska z Dolnośląskich Linii Autobusowych.

Sytuacja ta dotyka przede wszystkim pasażerów podróżujących między Wrocławiem i Kątami Wrocławskimi, Czernicą, Siechnicami, Wisznią Małą i Oleśnicą. Gminy nakładają na przewoźnika kary za każdy niezrealizowany kurs. 

- Ze strony przewoźników problemem jest brak kierowców, wysokie ceny paliw, rosnące wynagrodzenia, brak wystarczających mechanizmów waloryzacyjnych w umowach (waloryzacja raz w roku) i rosnące raty leasingowe. Gminy w tej sytuacji muszą zabezpieczyć ciągłość świadczenia usług przewozowych dla mieszkańców. Stawia nas to przed koniecznością poszukiwania rozwiązań prawnych w celu zwiększenia stawki za wozokilometr w ramach obowiązujących umów, poszukiwania środków i przesunięć w budżecie. Na rynku brakuje firm, które dysponują odpowiednim taborem i kierowcami, by przejąć kontrakty w trakcie ich trwania. Prowadzimy rozmowy z przewoźnikami i poszukujemy rozwiązań tej trudnej sytuacji - mówi Ilona Czupta z Urzędu Gminy Czernica.
 
O komentarz poprosiliśmy również wrocławski magistrat.
 
- W ostatnim czasie doszło do zakłóceń w prawidłowej realizacji zadań świadczonych przez DLA na terenie gmin Wisznia Mała, Kąty Wrocławskie, Czernica, Żórawina, Kobierzyce i Siechnice. Powodem są braki kadrowe występujące u przewoźnika. Za niezrealizowane kursy na tych liniach DLA nie otrzymują wynagrodzenia – naliczane są z tego tytułu kary przewidziane w umowie. Wydział Transportu zobowiązał DLA do bieżącego informowania o planowanych zakłóceniach z wyprzedzeniem, również za pośrednictwem mediów społecznościowych. Wydział przekazuje także uzyskane informacje do innych gmin. DLA zostały zobowiązane do bieżącego informowania o liczbie kierowców i przewidywanych zmianach w tym zakresie. Wprowadzone zostały również korekty do istniejących rozkładów - mówi Marcin Obłoza z urzędu miasta.

I dodaje, że DLA poinformowało gminę Wrocław, iż sytuacja powinna ulec znacznej poprawie najpóźniej do końca sierpnia. Póki co Dolnośląskie Linie Autobusowe borykają się z falą skarg od pasażerów.
Oceń publikację: + 1 + 30 - 1 - 9

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.