zamknij

Nieruchomości

Taksówkarz: niektórzy wrocławianie nie znają swojego miasta. Ja je zwiedzam codziennie [FELIETON]

2017-11-15, Autor: red

W dobie dzisiejszych czasów niestety coraz mniejszą wagę przykładamy do satysfakcji z wykonywanej przez nas pracy. Z zegarkiem w ręku odliczamy umowne osiem godzin, pozwalając na to, aby życie „przelatywało” gdzieś obok nas. Wychodząc do znienawidzonej „roboty” bez entuzjazmu i przekonania obiecujemy sobie, że zrobimy coś w kierunku zmian. Ostatecznie miejsce, które miało być tylko chwilową przystanią, okazuje się stałym źródłem dochodu. Na szczęście istnieją sposoby, aby urozmaicić sobie dzień pracy nawet w jednym z mniej, jakby się wydawało, kreatywnych zawodów. Niezależnie bowiem od rodzaju wykonywanej pracy, powinniśmy nauczyć się czerpać z niej chociaż trochę przyjemności. W końcu w pracy spędzamy większą część swojego dorosłego życia.

Jestem wrocławskim taksówkarzem i, mimo że może to się wydać komuś dziwne, kocham swoją pracę. Codziennie wsiadam do swojej taksówki i spotykam różnych ciekawych ludzi. Kiedy klient nie schodzi do zamówionego zlecenia, zaczynam się mocno wkurzać, ale na szkoleniach zawsze nam powtarzają, aby wczuć się w rolę klienta. Pewnie zamówił taksówkę, aby mieć jeszcze trochę czasu na załatwienie pilnych spraw przed wyjściem, a ty przyjechałeś pod adres już po 3 minutach. Daj odetchnąć klientowi. Nie ma nic gorszego, jak zacząć podróż w atmosferze wzajemnego focha. Z tego nie będzie napiwku, a wymiana zdań z klientem może przybrać zły kierunek.

Reklama

Jak sprawić, aby nasza praca nie była nudna i dawała inspiracje? Opowiem wam, jaki ja mam swój opatentowany sposób na brak nudy w pracy.
Zasada pierwsza-czuj się w pracy jak na wakacjach. Wiem, że teza jest karkołomna, ale postaram się wam ją udowodnić. Miasto Wrocław nie jest jakąś tam wielką metropolią. Metropolią to jest Londyn, gdzie zdobycie licencji London cab jest bardzo trudne i czasami zajmuje parę lat. U nas wystarczy zdanie egzaminu z topografii miasta i parę dodatkowych wymogów, aby legalnie wozić klientów. Młody taksówkarz widzi tylko ulice, które zna i te, które podpowie mu system GPS. Dzisiaj jest o wiele łatwiej wozić ludzi po mieście w aucie wyposażonym w elektroniczne wspomagacze. Nie wiesz, gdzie jest knajpa Nietota? Po prostu zadajesz pytanie „wujkowi” Google i za chwilę wszystko wiesz. A kiedyś trzeba było perfekcyjnie znać miasto, bo jedynym GPS-em byłeś ty sam.

No i tutaj właśnie zaczyna się ten poziom finezji tego zawodu. Jeśli nie będziesz znał historii miasta i jego ewolucji, to owszem, będziesz dobrym rzemieślnikiem, ale nigdy nie poznasz pełnego kontekstu miejsc, po których się poruszasz. Znam parę osób, które można nazwać prawdziwymi podróżnikami. Rene odwiedza takie państwa jak Bhutan, zupełny koniec świata. Maciek przejechał stopem Amerykę Południową nie raz. No i postanowiłem sobie ja też będę podróżnikiem, nie opuszczając Wrocławia. Czy to możliwe?

Codziennie podczas podróży taksówką Wicara staram się zwiedzać miejsca, które dla ludzi są tylko miejscem ich zamieszkania, pracy czy szkołą. To jest pasjonujące, aby zachowywać się jak turysta we własnym mieście. Wtedy można dostrzec rzeczy, które są obok nas i są ekscytujące. Wtedy praca nie będzie rutyną, przykrym obowiązkiem. Będzie przygodą i wyzwaniem. Nie jest to łatwe, ale da się zrobić.

Jadę z klientem ulicą Kazimierza Wielkiego. Zadaję mu pytanie na zagajenie rozmowy. Wie pan, że ta ulica powstała w 1975 roku? A co tu było przedtem ? - pyta naprawdę zaciekawiony. No to proszę sobie wyobrazić, że za 100 metrów w roku 1971 uderzylibyśmy w środek kamienicy, która stała tutaj na miejscu obecnego przejścia podziemnego. "No to fajnie, że ją zburzyli, bo potrzebna jest droga w centrum", mówi. Przytakuję mu, bo faktycznie ta droga była kiedyś pożyteczna. Niestety teraz wiedzie przez ścisłe centrum, co generuje korki i powstały nawet plany na zwężenie jej do jednego pasa.

Wysadziłem klienta i nagle do mnie dotarło, że nie byłem jeszcze w nowym przejściu podziemnym na Świdnickiej po remoncie. No i na tym to polega. Bądź jak turysta we własnym mieście. Zwiedzaj, poznawaj zobacz coś więcej niż budynki i drogi. Wtedy oprócz pracy, którą i tak musisz wykonać poznasz historię i rzeczy, którymi możesz podzielić się z innymi. Spojrzałem wzdłuż trasy WZ, bo tak została nazwana ta droga. Co zobaczyłem? Przecież tak naprawdę to sto lat temu była to linia pierwszej fosy miejskiej. Została zasypana około 1869 roku. Zaparkowałem auto i, mając z kwadrans pomiędzy zleceniami, zrobiłem fotkę, przeszedłem zwężone i odnowione przejście podziemne. Niby taka prosta rzecz, ale kiedy spędza się pół doby w samochodzie to dająca wytchnienie chwila.

I tak zwiedzam Wrocław codziennie. Najbardziej lubię jak miasto mnie zaskakuje, wjeżdżam w jakiś zaułek i pierwsza myśl – nie byłem tu nigdy. Najbardziej tajemnicze są zaułki i miejsca związane z kulturą judaistyczną. Bardzo ciekawy jest łącznik ulic Św. Antoniego i Włodkowica. Ten skrót prowadzi koło Synagogi pod Białym Bocianem. Wiecie, dlaczego bojówki SA nie spaliły jej podczas Nocy Kryształowej w 1938 roku? Bali się, że spłonie cały przyległy kwartał. Synagoga jest pięknie odrestaurowana i odbywają się tam koncerty. Na placu przed nią swój ogródek rozłożyła knajpa Mleczarnia. Kiedy klient w taksówce pyta o klimatyczne miejsce z piciem i jadłem, to można polecić mu właśnie ją. Z kolei najbardziej tajemniczym miejscem we Wrocławiu jest chyba były Cmentarz Żydowski przy ulicy Ślężnej. Po przekroczeniu jego bramy znajdziecie się w jakimś nierealnym świecie. To dziwne, że przetrwał, bo większość przedwojennych cmentarzy zamieniono na parki.

No i jak wam się podoba pomysł traktowania miejsc, które przemierzacie codziennie w trochę innym świetle? Proponuję przystanąć przy najbliższej tablicy informacyjnej i popatrzeć, jaki kawałek miasta on pokazuje. Następnie znaleźć w internecie mapę Wrocławia, tego miejsca sprzed stu albo i więcej lat. Zabawa jest przednia, bo może okazać się, że park do którego chodzimy z psem, tak naprawdę był kiedyś cmentarzem.

Wracając z pracy następnym razem wybierz inna trasę. Może będzie dłuższa, ale zobaczysz coś nowego. Zawsze podobają mi się komentarze klientów: „Oj, nie byłam w tej części miasta parę lat, ale tu się zmieniło”. "A ja nie byłem w tym miejscu 5 godzin", myślę sobie. I to taki jest mój patent na unikanie nudy w pracy i rozładowanie stresu, bo jak w każdym zawodzie bywają tu też sytuacje nieprzyjemne i niebezpieczne. O tym następnym razem.

 

Oceń publikację: + 1 + 24 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Karłowice to dobre miejsce do zamieszkania?





Oddanych głosów: 105