zamknij

Kultura

Wokalista Nocnego Kochanka: „Na koncertach na chwilę można zapomnieć o męczących niusach” [WYWIAD]

2020-09-17, Autor: Michał Hernes

– Występy w czasie pandemii na pewno są nietypowe, ale cieszymy się tym, co mamy. Na koncertach publiczność, tak jak i my bawi się świetnie. I przynajmniej na chwilę można zapomnieć o męczących niusach z mass mediów – mówi nam Krzysztof Sokołowski, wokalista zespołu Nocny Kochanek, który w sobotę, 19 września, wystąpi na Pergoli w ramach Last Minute Summer Festival.

Michał Hernes: W sobotę wystąpicie na Pergoli w ramach Last Minute Summer Festival, będzie to muzyczne pożegnanie lata. Żal wam żegnać muzycznie to lato, czy lepiej, że już się kończy?
Krzysztof Sokołowski
: Mimo wszystko trochę żal, bo to jednak lato - najweselsza pora roku. Pod względem koncertów był to jednak zdecydowanie czas smutny. Krótko mówiąc, targają nami ambiwalentne odczucia (śmiech).

Mnie nasuwa się pytanie, czy – cytując klasyka – „nigdy nie będzie już takiego lata”?
Oby tak. Nam udało się zagrać kilka koncertów, ale wiele zespołów miało przymusowy, bezwzględny urlop od występów. Ale może skupmy się na tym, co dobre, czyli najbliższym koncercie i wizycie we Wrocławiu.

Reklama

To jak zamierzacie muzycznie pożegnać to lato? Co usłyszymy w trakcie sobotniego koncertu?
Jesteśmy tak samo jak publiczność stęsknieni za normalnymi koncertami, dlatego też nasz set koncertowy jest dość konkretny - energetyczny. Stawiamy na sprawdzone hity i staramy się, żeby było żywiołowo. Zagramy też kilka kawałków, których już dawno nie graliśmy.

Czy jesteście ciekawi innych koncertów na tej imprezie i dacie radę się na nie wybrać, by świętować to pożegnanie lata, czy nie bardzo będziecie mieli na to czas?
„To jest Wrocław!” Ciężko przewidzieć co się wydarzy (śmiech). Gramy o 17:15, więc będziemy mieć wiele godzin do spożytkowania przed pójściem spać. Nierozsądnie byłoby ich odpowiednio nie wykorzystać! Spróbujemy dotrzeć na Happysad. Może do metalowych dźwięków na scenie im daleko, ale poza nią - zdecydowanie bliżej (śmiech).

Czy będziecie się bawić z widownią pod sceną?
Niewykluczone, aczkolwiek jest to zadanie wymagające sporej odwagi. Zazwyczaj w takich sytuacjach uczestnicy koncertu proponują nam alkohol... A jak się śpiewa: „nie jestem wybredny, jak częstują - nie odmówię”, to wypada nie być gołosłownym.

Jak wrażenia z powrotu do koncertów w pandemicznych czasach?
Na pewno są to występy nietypowe, ale cieszymy się tym, co mamy. Na koncertach publiczność, tak jak i my bawi się świetnie. I przynajmniej na chwilę można zapomnieć o męczących niusach z mass mediów.

Wasz "A(l)kustyczny" album jest pochodną minikoncertu akustycznego, który został zrealizowany został w warunkach kwarantanny. Jak wyglądało to wydarzenie?
Gdy wszyscy siedzieliśmy zamknięci w domach, zagraliśmy drobny 5-piosenkowy koncert, który cały czas można obejrzeć w serwisie YouTube. Postanowiliśmy, że musimy jakoś wykorzystać czas kwarantanny. Skoro nie mogliśmy normalnie koncertować, to chcieliśmy się spotkać z naszymi fanami chociaż przez internet. Po zrealizowaniu koncertu stwierdziliśmy, że warto dograć w studiu drugie tyle i będziemy mogli wydać całą akustyczną płytę. I tak oto 25 września wychodzi Nocny Kochanek - „Alkustycznie”, czyli 10 naszych kawałków przearanżowanych na gitary akustyczne.

Dlaczego zdecydowaliście na się wydanie tego albumu i zagranie akustycznych aranżacji kochankowych numerów?
Wielokrotnie otrzymywaliśmy sygnały od kochankowych fanów, że chcieliby nas usłyszeć w takim wydaniu. Niektórzy pisali bardziej wprost, że chcieliby grać nasze numery na akustyku - na imprezach, przy piwku i taka płyta dałaby im gotowe aranże. A ponieważ i tak nie mogliśmy koncertować - doszliśmy do wniosku, że to idealny moment na takie wydawnictwo. Wprawdzie lepiej czujemy się w graniu elektrycznym, ale może rzeczywiście taka stonowana płyta będzie ciekawym akcentem i urozmaiceniem w naszej dyskografii.

Jakie refleksje na temat reakcji i obecności widowni na koncertach? Czy są grzeczni i przestrzegają zasad, czy jednak dają się porwać muzyce i są jej stęsknieni?
Oczywiście, że są stęsknieni. I zdecydowanie przestrzegają zasad - nikt nie wychodzi z koncertu trzeźwy.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czyje imię powinien nosić jeden z wrocławskich stadionów?





Oddanych głosów: 377