Reklama

Straż pożarna sprawdza schrony. We Wrocławiu zostało z nich niewiele

02/03/2022 17:08

Straż pożarna w całej Polsce ma sprwdzić stan schronów i miejsc schronienia. W całej Polsce są 62 tysiące takich obiektów. W samym Wrocławiu z dawnych budowli obronnych wiele nie zostało.

Jak podkreśla wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik, kontrola schronów została wcześniej zaplanowana i ma związek z podstawami ochrony cywilnej i nie wiąże się z żadnym nagłym zagrożeniem dla Polski.


We Wrocławiu podczas drugiej wojny światowej powstało pięć schronów i bunkrów naziemnych i cztery podziemne. Są to obiekty m.in. na pl. Strzegomskim, przy ul. Stalowej, Ładnej, pl. Słowiańskim oraz pod placami Nowy Targ, Solnym i pod Dworcem Głównym. Później, w epoce zimnej wojny, w drugiej połowie XX wieku, piwnice w nowych blokach projektowane były najczęściej tak, aby mogły też pełnić funkcję schronu.

Reklama

- Widoczne w podwórkach np. za “czworaczkami” przy ul. Piłsudskiego pomiędzy pl. Legionów i pl. Orląt Lwowskich daszki na niewysokich murach z siatkami, to właśnie wyjścia awaryjne z piwnic - mówi portalowi TuWroclaw.com dr inż. Romuald Grocki, adiunkt Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu, przez wiele lat odpowiadający za obronę cywilną we Wrocławu. I przypomina, że duży schron, wyposażony m.in. w filtry zabezpieczające przed skażeniem promieniotwórczym, własne źródła wody, łączność radiową pozwalający przeżyć przez tydzień, był także pod urzędem wojewódzkim.


Po roku 1990 szkolne zajęcia z obrony cywilnej straciły znaczenie, a uczestniczenie w nich stało się okazją do śmiechu i żartów. W wykazie z 1998 r., kiedy Grocki był dyrektorem Wydziału Zarządzania Kryzysowego Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, znajduje się ponad 3000 schronów, bunkrów i ukryć na terenie Wrocławia. Schronienie mogło w nich znaleźć ponad 90 tys. osób. W kolejnych latach poniemieckie schrony i bunkry zamieniły się w muzea i parkingi podziemne, a eksperci zajmujący się obroną cywilną mają duże wątpliwości dotyczące obecnego stanu zapomnianych od lat wyjść awaryjnych z piwnic i ich przewodów wentylacyjnych. 

Reklama

- W tej chwili nie byłoby możliwości ukrycia ludzi. Jeśli nawet udałoby się szybko przystosować te bunkry i schrony z czasów drugiej wojny światowej, to przy liczbie mieszkańców Wrocławia byłoby to za mało. Warszawskie metro wybudowane jest tak, żeby mogło być schronem, ale we Wrocławiu metra nie mamy - wskazuje Romuald Grocki. I dodaje: - Jedynym ratunkiem w dużych budynkach są piwnice, które mogą ochronić przed odłamkami w razie wybuchu bomby konwencjonalnej oraz łazienki, budowane w starych blokach tak, że są one oddzielnym, mocniejszym modułem.


Brak zajęć z przysposobienia obronnego w szkołach sprawił, że dziś niewielu z nas wiedziałoby tak naprawdę, kiedy trzeba szukać schronienia - nie znamy znaczenia poszczególnych sygnałów z syren alarmowych. Romuald Grocki przypomina, że spośród wielu sygnałów alarmowych najważniejsze są dwa. Alarm ogłasza trwający trzy minuty sygnał modulowany - po jego usłyszeniu należy włączyć radio czy telewizję, sprawdzić telefon, aby znaleźć komunikat dotyczący zagrożenia. Odwołanie alarmu to trzyminutowy ciągły dźwięk syreny

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości