zamknij

Sport

Echa półfinałowego meczu Betard Sparty. "Dlaczego nie mielibyśmy znów wygrać w Gorzowie?"

2017-09-06, Autor: prochu

W niedzielę Betard Sparta pokonała przed własną publicznością Cash Broker Stal Gorzów Wlkp. 47:43. Jedni twierdzą, że jest to solidna zaliczka, wszak nie jest tajemnicą, że wrocławianie lepiej spisują się na wyjazdach, a inni z kolei przekonują, że to Stal ma większe szanse na awans. - Już raz pokonaliśmy Stal na jej torze, dlaczego nie mielibyśmy tego znów zrobić? - retorycznie pyta Tai Woffinden.

Reklama

- Mieliśmy w niedzielę sporo pecha. Szymon Woźniak nie dojechał nawet do pierwszego łuku i spadł mu łańcuch. Maciek Janowski nie ruszał się na starcie - a jeśli już, to minimalnie, a został wykluczony. Problemy z zapłonem miał też Andrzej Lebiediew - wylicza Tai Woffinden. - Mogliśmy zrobić kilka punktów więcej. A co będzie w rewanżu? Już raz wygraliśmy w Gorzowie Wielkopolskim, nie widzę powodów, dla których nie mielibyśmy wygrać tam raz jeszcze - dodaje.

Gorzowski tor odpowiada wrocławianom. W meczu ligowym, wygranym przez Betard Spartę 49:41 z bardzo dobrej strony pokazał się Vaclav Milik, Czech również poprawnie pojechał w gorzowskim Grand Prix Polski, które przecież wygrał Tai Woffinden. Przypomnieć też należy, że Szymon Woźniak - tegoroczny Indywidualny Mistrz Polski - tytuł wywalczył właśnie na torze Stali Gorzów. Specjalną tajemnicą nie jest fakt, że wrocławianie w tym sezonie lepiej czują się na wyjazdach. Pozostaje jeszcze kwestia wyciągania odpowiednich wniosków. W rundzie zasadniczej w Gorzowie słabo pojechał Andrzej Lebiediew, który nie spisuje się ostatnio najlepiej.

- Nie możemy być niezadowoleni, bo przecież wygraliśmy i mamy czteropunktową zaliczkę. To takie minimum, które zakładaliśmy przed meczem - przekonuje szkoleniowiec Betard Sparty Rafał Dobrucki. - Wynik mógł być inny, ale nie będziemy teraz zastanawiać, co by było, gdyby... - zaznacza.

Wrocławianie nie czekają bezczynnie na drugi mecz ze Cash Broker Stalą. W poniedziałek Damian Dróżdż i Oskar Bober mieli startować w zaległej rundzie Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów, ale zawody odwołano powodu opadów deszczu. Z kolei w meczach ligi szwedzkiej startowało trzech Spartan. Maksym Drabik dwoił się i troił przywożąc 11 "oczek" i bonus (1*2,3,3,1,1) dla Lejonen Gislaved w ćwierćfinałowym starciu Rospiggarną Hallstavik, ale jego zespół przegrał 39:51 i odpadł z dalszej rywalizacji. W półfinale Elitserien nie pojedzie również Maciej Janowski i jego Dackarna Malilla. Zespół Polaka w pierwszym meczu przegrał z Smederną Eskilstuna 44:46, ale w rewanżu prowadził już ośmioma punktami i wydawało się, że tylko kataklizm może mu odebrać awans. Tak też się stało - rywale odrobili wszystkie straty w dwóch biegach (wygrane 5:1 i 5:0) i objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania. Maciej Janowski zdobył pięć punktów i bonus (2,0,2,1*), natomiast dla zwycięzców trzy "oczka" przywiózł Andrzej Lebiediew (d,d,3,d), niepokojący może być jednak fakt, że Łotysz aż trzykrotnie notował defekt.

Jeszcze zanim dojdzie do rewanżu w Gorzowie Wielkopolskim, w piątek Maksym Drabik w niemieckim Gustrow będzie walczył o punkty w rywalizacji w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów, a dzień później również w Niemczech, ale w Teterow, Tai WoffindenMaciej Janowski pojadą w kolejnej odsłonie Grand Prix.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy we Wrocławiu powinno być rondo Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?



Oddanych głosów: 17