Jest minitra, jest ministerka, jest pani minister - w nowym rządzie Donalda Tuska szefowe resortów różnie nazywają swoje funkcje. Jak powinniśmy mówić, by nie kaleczyć języka polskiego? Trudno o lepszego eksperta niż profesor Jan Miodek. Znanego wrocławskiego językoznawcę poprosiliśmy o rozstrzygnięcie wątpliwości. Odpowiedź jest jednoznaczna.
Odpowiedź wielu z was zaskoczy - wszystkie te formy (ministra, pani minister i ministerka) są poprawne. - Można mówić, jak kto chce. Nie należy się ani obrażać, ani gorszyć. Mnie najbardziej odpowiada ministerka. Ministra jest dziedzictwem łacińskim. Ale wszystkie trzy formy są poprawne - mówi portalowi TuWroclaw.com profesor Jan Miodek.
Dlaczego sam wybiera ministerkę? - A dlatego. że już jestem na tyle stary, że przeżyłem czasy, gdy na nauczycielki mówiło się "profesorka". Najbliższą profesorkę miałem w domu, w rodzinnych Tarnowskich Górach. Moja mama była profesorką Miodkową. Ja dopiero we Wrocławiu przyzwyczajałem się do form "pani profesor", "pani prezes", "pani minister". Powrót do form z przyrostkami witam jako powrót do historii, a w tym wszystkim abstrahujemy od feminizmu - dodaje prof. Miodek.
Dlaczego zatem wielu gorszy forma "ministra" czy "ministerka"? Dlaczego niektórzy uznają je za śmieszne? - Przez kilkadziesiąt lat dominowały formy męskie. Nauczycielki chciały być nauczycielami, lekarki - lekarzami. Najmniej problemów z takimi zawiłościami mieli Czesi czy Niemcy. W Czechach pani minister to po prostu ministerka, a pani prezydent - prezydentka. W Niemczech nikt nie mówi pani kanclerz, tylko Kanzlerin, a przyrostek -in jest przyrostkiem sugerującym formę żeńską - tłumaczy językoznawca. - Ale Polacy zawsze lubili się zapętlać. Jesteśmy w tym specjalistami - uśmiecha się.
A co z innymi żeńskimi formami? Na przykład: socjolożka, psycholożka czy filolożka. - Czy ta "lożka" nie brzmi śmiesznie? - pytamy. - Przede wszystkim to nie przyrostek -lożka, a przyrostek -ka. Lożka bierze się stąd, że "g" wymienia się na "ż", a ubezdźwięcznienie powoduje, że słyszymy "loszka" i jest jak w tych kawałach o kapralach czy policjantach, a niektórym nasuwają się dziwne skojarzenia. Na tej zasadzie by się wszystko wszystkim kojarzyło. Nie idźmy tą drogą, bo zabrniemy za daleko - śmieje się profesor. - Ale zapewniam, że forma socjolożka czy psycholożka jest tak samo poprawna, jak pani socjolog czy pani psycholog. Powiedziałbym nawet, że te formy żeńskie (socjolożka, filolożka) są bardziej naturalne, biorąc pod uwagę typologię polszczyzny - rozwiewa wątpliwości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze