Sport

Men Expert Survival Race – Ahoj przygodo!

2016-05-23, Autor: Joanna Wróblewska
W niedzielę przy wrocławskim Morskim Oku odbyła się już III edycja Survival Race. W miejskim biegu z przeszkodami wzięło udział 5500 uczestników, którzy zmierzyli się na wybranym przez siebie dystansie: Machine – 12 km, Warrior – 6 km i Starter – 3km. Na trasie nie zabrakło również przedstawicieli TuWroclaw.com, w tym Joanny, która specjalnie dla was przygotowała relację z tej imprezy.

Reklama

Start imprezy o godzinie 9 rozpoczęli ci najwytrwalsi. Samo pokonanie 12 km, dla niektórych stanowi spore wyzwanie, a co dopiero pokonanie na nim 50 przeszkód! Zawodnicy byli podzieleni na tzw. fale, które wyruszały na trasę o wyznaczonych godzinach. Każdy start poprzedzony był wspólną rozgrzewką. Miny uczestników mówiły same za siebie lekko nie było, ale satysfakcja po ukończeniu biegu i dobra zabawa rekompensowały włożony wysiłek.O godzinie 13 przyszedł czas i na mnie. Był to mój pierwszy start w takim biegu od dawien dawna, więc wybrałam pośredni dystans 6 km z 30 przeszkodami. Jako nowicjuszka miałam spore obawy. Czy dam radę? Jakim tempem biec? Czy przeszkody pokonają mnie, czy ja je? Ale chęć przeżycia tej przygody była większa! Błoto, woda, piasek, czołganie się, skakanie, wdrapywanie, ślizganie to wszystko dawało ogromną adrenalinę i świetną zabawę! Na każdej z przeszkód można liczyć na pomocną dłoń innych uczestników, wsparcie i doping. Biegacze bardziej nastawieni są na dobrą zabawę, pokonanie wszystkich przeszkód i ukończenie biegu aniżeli na dobry czas czy wzajemną rywalizację i to w moim odczuciu przyciąga z roku na rok większe gro uczestników. Przeszkody o różnym stopniu trudności od tych przyjemnych Slip and Slide – czyli 100 metrowa pontonowa ślizgawka, polewanie wodą (przy tak słonecznej pogodzie i po czołganiu w błocie wskazane), poprzez czołganie się pod autem, opony, przechodzenie przez pajęczynę z linek, po te sprawiające uczestnikom - mnie również najwięcej trudności: małpi gaj czy wspinanie się na bale z siana i na zakończenie przeskakiwanie przez ognisko, przedzieranie się przez stado wikingów i zwieńczenie bieg na pionową rampę! Komu się udało – chylę czoło!

Dla tych, którzy po biegu mieli jeszcze pokłady energii i ci, którym mało było wrażeń, organizatorzy przygotowali dodatkowe konkurencje i skok z wysokości FlyBag.

Każdy kto lubi wyzwania, nie boi się trudnych warunków, lubi adrenalinę i dobrą zabawę powinien spróbować. Dystans 3 km nawet dla tych, którzy stronią na co dzień od sportu, jest do pokonania- nie trzeba ciągle biec, wiele osób, gdy brakowało sił – maszerowało. Kolejna edycja we Wrocławiu dopiero za rok, ale dla tych, którzy nie chcą czekać jest jeszcze bieg w Poznaniu i Warszawie.

Moje rady: strój koniecznie taki, którego nie będzie szkoda ci zniszczyć, ręcznik po biegu i odzież na zmianę, jak najbardziej się przydają, jeśli wcześniej chcesz się dobrze przygotować do startu, polecam zajęcia: tabatę czy cross fit.
Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~karol 2016-05-23
    17:03:01

    0 0

    Pierwsza fala pobiegła o 9:00, nie o 8:00 :P

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1646