Sport

Śląsk rozgromił Zagłębie Lubin 5:1. Wrocławianie będą rycerzami jesieni?

2011-11-06, Autor: Łukasz Maślanka
Takie zwycięstwa smakują szczególnie słodko. Piłkarze Śląska Wrocław zdeklasowali w Lubinie miejscowe Zagłębie, wygrywając 5:1 i nie pozostawili złudzeń, która z ekip jest obecnie piłkarskim towarem eksportowym Dolnego Śląska. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie Śląsk zdobędzie tytuł mistrza piłkarskiej jesieni w T-Mobile Ekstraklasie.

Reklama

Zapowiadając niedzielne derby regionu, spodziewaliśmy się zupełnie innego meczu. Bo też Zagłębie ma w składzie wielu cenionych piłkarzy, a na ławce trenerskiej w tym spotkaniu debiutował Pavel Hapal, który w swojej karierze treneował już ekipę m.in. z Ligi Mistrzów. Psu na budę zdały się jednak wszelkie przewidywania, bo piłkarze Zagłębia szczególnie w drugiej połowie zagrali tak, jakby marzyli tylko o tym, by zejść szybko z boiska i wrócić do domu. A na ich tle wrocławianie momentami prezentowali się wręcz profesorsko. Brzmi to może nieco przesadnie, bo jednak prawdziwi profesorowie futbolu to w Lidze Mistrzów walczą, a nie w T-Mobile Ekstraklasie. Co nie zmienia faktu, że w niedzielne popołudnie każdy trybik w maszynerii trenera Oresta Lenczyka pracował na najwyższych obrotach.

Wrocławski szkoleniowiec na derby pokusił się o kilka przetasowań w swojej talii. W środku obrony wystąpił Dariusz Pietrasiak, zastępując Marka Wasiluka. Z kolei Piotr Celeban znów rozpoczął mecz na prawej obronie, zaś na skrzydle w miejsce Łukasza Madeja pojawił się dawno niewidziany w grze Piotr Ćwielong. Wreszcie na szpicy ofensywy miejsce Johana Voskampa w wyjściowej jedenastce zajął Cristian Diaz. To właśnie Argentyńczyk dał sygnał do ostrzału lubińskiej bramki, i to na tyle szybko, że piłkarze obu ekip chyba nie zdążyli się jeszcze spocić. W 2. minucie gry Diaz wykorzystał dobre podanie Sebastiana Mili z rzutu wolnego, “nawinął” w polu karnym Marcina Kowalczyka i pewnie posłał piłkę do bramki Zagłębia.

Tak szybko strzelony gol był jak wiatr w żagle dla wrocławskiego okrętu. Nie minęły nawet dwa kwadranse, a już bramkarz Zagłębia Bojan Isailović znów wyciągał piłkę z siatki. Tym razem po strzale Ćwielonga, któremu zresztą wyszedł strzał - wisienka. Popularny “Pepe” z 25 m soczyście uderzył, posyłając piłkę w okienko bramki lubińskiej. I zrewanżował się zarazem trenerowi Lenczykowi za szansę gry, nie tylko golem zresztą, ale dobrą postawą podczas całego spotkania.

Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym Zagłębie grało żwawiej. Podopieczni trenera Hapala szukali gry, próbowali znaleźć drogę do bramki strzeżonej przez Rafała Gikiewicza, ale z dobrze zorganizowaną defensywą Śląska radzili sobie bardzo kiepsko. Co nie znaczy, że do goli się nie zbliżyli, wręcz przeciwnie - na listę strzelców tuż na początku meczu mógł się wpisać Darvydas Sernas. Ale jego strzał w dobrym stylu obronił Gikiewicz.

W drugiej połowie wrocławianie na dobre wzięli się za demontaż Zagłębia Lubin. Rywale co prawda postraszyli jako pierwsi. W 55. minucie Janusz Gancarczyk z kilku metrów zamiast do bramki posłał piłkę w trybuny. Później jednak na boisku to Śląsk rządził i dzielił. I oczywiście kolejne bramki strzelał. Zaczął w 64. minucie Piotr Celeban, obsłużony świetnym podaniem przez Ćwielonga. Obrońca Śląska popisał się efektownym strzałem głową, a jego gol zapewne znajdzie się w gronie nominowanych do bramki kolejki. Za to postawę obrońców Zagłebia, szczególnie Costy Nhamoinesu, przy tej bramce warto pokazywać adeptom futbolu na wideo, w ramach szkolenia pt. “Czego nie robić, by dobrze się bronić”.

Kolejny gol dla wrocławskiej ekipy był dziełem dwójki graczy rezerwowych - podawał Przemysław Kaźmierczak, a strzelał Holender Johan Voskamp, który strzelił gola w drugim meczu pod rząd. Gdyby na trybunach Dialog Areny w Lubinie pojawili się kibice Śląska, śpiewaliby pewnie “Raz, dwa, trzy, cztery - mało!”. Być jednak nie mogli, bo obowiązuje ich zakaz wyjazdów na mecze. Śląsk postarał się jednak o to, by postawić kropkę nad i. Choć po prawdzie to postawili ją sami lubinainie, którzy strzelili sobie kuriozalnego gola. Już w doliczonym czasie gry w polu karnym podawał Voskamp, Costa zrobił z piłką “coś” (bo trudno to nazwać interwencją) i posłał ją w światło swojej bramki, a Isailović zamienił zagranie swojego obrońcy na gola, wbijając piłkę do siatki. Piąty gol dla Śląska był więc symbolicznym podsumowaniem niemocy lubińskiego rywala w tym pojedynku.

Zespół trenera Hapala miał w tym meczu dobre momenty. W drugiej połowie kilka razy bramce Śląska zagroził Galkievicius i gdyby dopisało mu szczęście, mógłby pokonać Gikiewicza. Lubinianie nie potrafili jednak znaleźć drogi do wrocławskiej bramki, pomogli im więc sami gracze Śląska, choć przy wydatnym udziale skrzydłowego “Miedziowych” Janusza Gancarczyka. Grający niegdyś w Śląsku skrzydłowy w 77.minucie mocno strzelił na bramkę Śląska, a odbita przez Gikiewicza piłka trafiłą jeszcze w nogi bezradnego w tej sytuacji Krzysztofa Wołczka. I w ten właśnie sposób wrocławianie sprezentowali rywalowi z Lubina gola na otarcie łez.

Po meczu z Zagłębiem Lubin, Śląsk w tym sezonie ma na koncie już dziewięć zwycięstw, a dorobek wrocławian to 28 pkt. Drużyna trenera Lenczyka przewodzi ligowej stawce i fotela lidera nie opuści nawet, jeśli swój mecz wygra Legia Warszawa. I na czele ligi Śląsk pozostanie co najmniej do 18 listopada - wtedy rozpocznie się kolejna kolejka Ekstraklasy. A kolejny mecz we Wrocławiu odbędzie się 25 listopada. Wtedy na nowy Stadion Miejski na Pilczycach przyjedzie Wisła Kraków.

Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław 1:5 (0:2)
Bramki: Wołczek (77. - sam.) - Cristian Diaz (2.), Ćwielong (20.), Celeban (64.), Voskamp (85.), Isailović (90.- sam.).

Zagłębie: Isailović - Kowalczyk, Hanek, Horvath, Costa - Abwo (17. J.Gancarczyk), Dąbrowski, Rachwał, Małkowski (68. Galkievicius) - Traore, Sernas (68. Szczepaniak).
Śląsk: R.Gikiewicz - Celeban, Fojut, Pietrasiak, Pawelec (64. Wołczek) - Sobota, Dudek, Elsner (74. Kaźmierczak), Mila, Ćwielong - Cristian Diaz (70. Voskamp).

Żółte kartki: Costa.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 10 tys. 

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~magik 2011-11-06
    16:31:19

    0 0

    Na kolana psy lubińskie przed Władcami Dolnego Śląska . zagłembie 1 liga.

  • ~Maciej 2011-11-06
    17:37:27

    0 0

    Hej Śląsk!

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 8