zamknij

Sport

Wielkie pojednanie kluczem do złota? Betard Sparta szykuje bombę transferową

2019-02-11, Autor: Łukasz Maślanka, prochu

Szykuje się zaskakujący powrót do Betard Sparty Wrocław? Utytułowany weteran światowego żużla - Greg Hancock - rozmawia z szefami klubu o podpisaniu kontraktu na najbliższy sezon w PGE Ekstralidze. Jeśli strony się dogadają, Amerykanin po wielu latach przerwy wróci do Wrocławia, z którym przed laty pożegnał się w nieciekawej atmosferze.

Hancock jest obecnie wolnym zawodnikiem. W sezonie 2019 miał bronić barw Stali Rzeszów, ale klub z Podkarpacia nie dostał licencji na starty, więc jego zawodnicy zostali bezrobotni. Hancockowi brak pracy jednak nie grozi. Przegląd Sportowy informuje, że 48-letni weteran ma na stole dwie oferty: jedną od Betard Sparty, drugą od ROW-u Rybnik. To, którą wybierze, będzie zależało od kwestii finansowych. Amerykanin wycenia swoje usługi na ok. 2 miliony złotych za sezon. Jest wątpliwe, aby we Wrocławiu przystali na takie warunki, więc obie strony - jeśli mają się dogadać - będą musiały spotkać się gdzieś w połowie drogi. I choć jeszcze pod koniec roku trener wrocławian Dariusz Śledź przekonywał, że nie ma pomysłu, by ściągnąć Hancocka do Wrocławia, taki transfer postawiłby Betard Spartę w roli faworytów do upragnionego złota mistrzostw Polski.

Reklama

Greg Hancock, jako 4-krotny indywidualny żużlowy mistrz świata i zdobywca mnóstwa innych trofeów, mógłby pomóc wrocławskiej Betard Sparcie. Wrocławianie marzą o zdobyciu mistrzostwa Polski, ale w tym sezonie będzie o to trudniej niż w poprzednich latach. Fogo Unia Leszno utrzymała mocny zespół i będzie mocno bronić mistrzowskiego trofeum. W zimowej przerwie działacze Falubazu Zielona Góra zaszaleli na rynku transferowym, ściągając Nickiego PedersenaMartina Vaculika, a dzięki tym ruchom kadrowym dołączyli do grona ligowych mocarzy - przynajmniej na papierze. W Betard Sparcie brakuje zaś pewniaków, a duet Tai Woffinden - Maciej Janowski, wspierany przez kończącego karierę juniorską Maksyma Drabika, to nieco za mało, aby celować w złoty medal. Zawodnicy drugiego planu, czyli Max Fricke, Vaclav Milik, Jakub JamrógGleb Czugunow, nie gwarantują regularnej dostawy punktów. Dlatego miejsce na Hancocka, który poniżej pewnego poziomu nie schodzi i ma mnóstwo wiedzy do przekazania młodszym żużlowcom, we wrocławskim klubie by się znalazło.

Jeśli "The Grin" i szefostwo Betard Sparty podadzą sobie ręce, będzie to duże wydarzenie - nie tylko w kontekście sportowym. Hancock jeździł bowiem już we Wrocławiu w latach 1998-2004, dla ówczesnego Atlasu. Ten etap jego kariery skończył się brzydko: Amerykanin nie doleciał do drużyny na kluczowy mecz finału z Unią Tarnów, co kosztowało wrocławian mistrzostwo Polski. We wrocławskim klubie podejrzewano wówczas, że Hancock za kulisami zagrał nie fair i jego nieobecność w tym meczu nie wzięła się tylko z powodu problemów z połączeniem lotniczym. I choć nikt nikogo za rękę nie złapał, to po sezonie Hancockowi podziękowano za współpracę. A później przez lata w żużlowym świecie mówiono, że klub z Wrocławia nie zatrudni Amerykanina pod żadnym pozorem.

Teraz jednak bardzo dużo wskazuje na to, że wielkie pojednanie może być kluczowe w kontekście walki o złoty medal. Krążek każdego innego koloru będzie traktowany na Stadionie Olimpijskim jako niedosyt.

Oceń publikację: + 1 + 18 - 1 - 6

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy bar na dachu centrum handlowego to dobry pomysł?





Oddanych głosów: 493