zamknij

Sport

Mistrzowie świata spotkali się z dziennikarzami po powrocie

2019-11-01, Autor: Bartosz Królikowski

Zwyciężyli, powrócili, przemówili. Zawodnicy Śląska Wrocław Blind Football przed kilkoma dniami zostali w Bułgarii klubowymi mistrzami świata. Dziś, czyli 31 października, spotkali się w siedzibie klubu przy Oporowskiej 62 z dziennikarzami, by opowiedzieć o swoich przeżyciach związanych z turniejem.

Czy to największy w historii sukces dolnośląskiego sportu? Niektórzy kibice Śląska Wrocław ze standardowej piłki nożnej mogliby mieć wątpliwości myśląc o mistrzostwie kraju z 2012, wszakże futbol osób w pełni sprawnych jest dyscypliną nieporównywalnie popularniejszą. Nie zmienia to jednak faktu, że blind footbaliści z Wrocławia dokonali rzeczy wręcz nieprawdopodobnej, która mówiąc wprost w głowie się nie mieści. Ich sukces jest o tyle niezwykły, że przed bułgarskim turniejem, nie byli oni w gronie ścisłych faworytów.

Reklama

- Pomimo iż mieliśmy doświadczenie, braliśmy udział w międzynarodowych turniejach, nawet je wygrywaliśmy, to jechaliśmy tam przede wszystkim po naukę. Byli tam potężni Rosjanie uważani za faworytów, była topowa drużyna z Niemiec. Zawodnicy z tych klubów ocierali się niekiedy o paraolimpiadę, więc poziom był niesamowicie wysoki. Zakładaliśmy, że może uda nam się powalczyć o medal. Tymczasem sport znów udowodnił, że wszystko jest możliwe, a marzenia się spełniają – powiedział trener Lubomir Prask

Zawodnicy Śląska po raz kolejny potwierdzili, jak potężna drużyna zrodziła się we Wrocławiu. Zespół oparty nie tylko na umiejętnościach czysto piłkarskich, ale i znakomitej atmosferze. Role poszczególnych zawodników szczególnie podkreślał kapitan drużyny.

- Artur FleszarAdrian Słoninka to jedni z najlepszych obrońców na świecie, Marcin Lubczyk robi niezwykłą atmosferę w zespole, Łukasz Byczkowski jest bardzo skromny, ale niesamowicie pracowity. Ja trzymam statuetkę najlepszego zawodnika turnieju, ale po prostu nie mógłbym nie wspomnieć, o tym jak ważną rolę odgrywał każdy z zawodników. Czujemy się jak gwiazdy rocka. To nasz czas. Dołączyliśmy do Śląska, zdobyliśmy Puchar Polski, a teraz jesteśmy mistrzami świata. Nie chcemy, by ten rok się kończył, bo jest dla nas wyjątkowy – ocenił Robert Mkrtchyan.

Duży wpływ na zespół miała również obecność w bramce Radosława Majdana, który dołączył latem do zespołu. Należy przypomnieć, że w blind footballu, jedynym zawodnikiem w drużynie ze sprawnym wzrokiem, jest właśnie golkiper. Były bramkarz reprezentacji Polski, Pogoni Szczecin czy Wisły Kraków zaprezentował świetną formę na przestrzeni całego turnieju.

- Kiedyś w żartach powiedziałem do trenera Mikołaja Nowackiego, że mamy dobrych bramkarzy, ale możemy wziąć kogoś lepszego na przykład Radka Majdana. On natomiast potraktował to w pełni poważnie i niedługo później mój żart obrócił się w rzeczywistość. Co bardzo doceniam, to ten absolutny brak dystansu pomiędzy nami, a Radkiem. Nawet przez moment nie mieliśmy poczucia, że jest on gwiazdą, tylko od razu stał się jednym z nas, choć wzrok miał wciąż dobry. Muszę przyznać, że byliśmy zaskoczeni jak dobrą formę prezentował, pomimo wieku. Praktycznie Majdan obronił nasze marzenia. Były mecze, w których rywale prezentowali się lepiej, a nasza taktyka zakładała bronienie wyniku i triumf w karnych. Wtedy właśnie Majdan pokazywał swoją klasę – chwalił bramkarza Robert Mkrtchyan.

Sam wychowanek Pogoni Szczecin także był niezwykle szczęśliwy, że mógł pomóc pozostałym zawodnikom spełnić swoje marzenia. Porównał także emocje towarzyszące mu na boisku blind footballu z tymi na murawie zwykłej piłki nożnej

- Podobnie jak podczas swojej kariery zwodniczej, miałem poczucie, że naprawdę chcę wnieść coś do tej drużyny. Choć nigdy bym się nie spodziewał, że moja przygoda z blind footballem tak się potoczy, bowiem zaczęło się od kilku treningów w celach marketingowo-promocyjnych. Widać było jednak, jak bardzo chłopakom zależy na tym sukcesie, szczególnie po tym spotkaniu z Rosjanami, gdy widać było, że uwierzyli w to, iż naprawdę mogą daleko zajść.

Dla mnie samego było to również niezwykłe przeżycie. Było co prawda kilka rzeczy, które wynikały z moich bramkarskich przyzwyczajeń ze zwykłego futbolu, a które utrudniały mi grę. Nie mogłem choćby oddalić się od bramki dalej niż na metr, albo dawanie wskazówek kolegom. Wiadomo bowiem, że ta piłka dzwoni w trakcie ruchu, ale są momenty gdy stanie w miejscu i wtedy trzeba dokładnie, szybko mówić zawodnikom w polu co się z nią dzieje – skomentował Radosław Majdan.

Sukces wrocławskiej ekipy jest też inspiracją dla wielu niepełnosprawnych ludzi w Polsce. Pokazali oni, że choć czasem natura sprawia, że nie możemy funkcjonować jak większość ludzi, to absolutnie nie znaczy, że nie możemy robić tego co oni. Marzyć, zdobywać, rozwijać się.

- Wielu z nich musiało walczyć nie tylko na boisku, ale także w życiu. Skierowali swoją energię na piłkę nożną. Widziałem ich zaangażowanie, radość po triumfach. Zawsze przed meczem mieliśmy spotkania gdzie mogliśmy nie tylko ustalić taktykę, ale i pożartować, porozmawiać, wtedy czułem się tak jak podczas swojej kariery bramkarskiej. Mam do nich wszystkich ogromny szacunek, za ich pasję oraz zaangażowanie. Naprawdę mogą stanowić za wzór dla wielu sportowców – podsumował Majdan.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy uważasz, że z buspasów powinni móc korzystać kierowcy wiozący kilku pasażerów?




Oddanych głosów: 271