Wiadomości

Skazany za spalenie kukły Żyda nadaje z więzienia. „Dochodzą mnie słuchy, że skończę jak Lepper”

2017-11-29, Autor: bas

Odsiadujący wyrok 3 miesięcy pozbawienia wolności za spalenie kukły Żyda Piotr Rybak mimo swojego pobytu w zakładzie karnym, nie przestaje komunikować się ze swoimi zwolennikami. W zeszłym tygodniu jego przyjaciel Jarosław Bogusławski opublikował w Internecie zapis dwóch rozmów telefonicznych z osadzonym. Na nagraniach Rybak opowiada m.in. o tym, jak jest traktowany za kratami oraz przedstawia swoją wersję wydarzeń z 11 listopada.

Reklama

Przypomnijmy, że działacz wrocławskiego środowiska nacjonalistycznego do zakładu karnego w Strzelinie trafił po tym, jak sąd cofnął mu możliwość odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego. Aktywista został skazany na 3 miesiące więzienia za spalenie kukły przedstawiającej ortodoksyjnego Żyda podczas anty-islamskiej manifestacji w centrum Wrocławia. W trakcie procesu Rybak przekonywał, że kukła miała symbolizować Georga Sorosa, który jego zdaniem odpowiada za napływ nielegalnych imigrantów do Europy. Sąd uznał jednak, że był to akt wzywający do nienawiści wobec Żydów. Ostatecznie skazany miał odbywać karę w systemie dozoru elektronicznego, jednak m.in. w związku z jego uczestnictwem w marszu z okazji 11 listopada kara została zamieniona na bezwzględne więzienie.

Rybak, będąc już za kratami, zatelefonował do swojego przyjaciela Jarosława Bogusławskiego, który w ubiegłym tygodniu opublikował nagrania. Podczas rozmowy telefonicznej z byłym kandydatem na prezydenta Wrocławia skazany mówił, że w więzieniu został dobrze przyjęty. – Jestem tutaj szanowany – zapewnia swojego przyjaciela, dodając jednak, że mimo dotychczasowego spokoju, za kratami nie czuje się do końca bezpiecznie. – Dochodzą mnie różne informacje m.in. takie, że „skończę, jak Lepper”. Ludzie z zewnątrz ostrzegają mnie, żebym był bardzo ostrożny – słyszymy na nagraniu.

Skazany przyznał też, że obawia się o to, że jego kara zostanie wydłużona i nie będzie mógł zgodnie z planem wyjść na wolność 5 stycznia. – Boję się, że w czasie, kiedy będę siedział w więzieniu, na wolności różni ludzie będą próbować mi coś „doszyć” i moja kara nie skończy się 5 stycznia. Ludzie w więzieniu donoszą mi, że kuratorka wspólnie z sędziami i z towarzystwem lewaków, próbują mi coś jeszcze „doszyć” – komentował.

Mimo wszystko nacjonalista zapowiada, że po opuszczeniu więziennych murów nie zamierza zaprzestać swojej działalności. – Niedługo wyjdziemy na ulice. Zrobimy potężny masz narodowców we Wrocławiu, a jak trzeba będzie to w Warszawie i pokażemy swoją siłę. Polska dla Polaków, a nie dla innych nacji, które okupują naszą kochaną ojczyznę – zapowiedział. – Będziemy robić wszystko, żeby odbić Polskę z rąk okupantów, którzy najechali nas po 89 roku – dodaje.

„Czarny nie będzie patriotą...”

Rybak podczas rozmowy z Bogusławskim mówił też, że publikacje medialne na jego temat, które ukazały się po 11 listopada to „nagonka na niego oraz polskich patriotów”. – Z mediów dowiaduję się, że ponoć obraziłem pana Jarosława Kaczyńskiego i świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. To jest nieprawda – zapewnia swojego przyjaciela. – Włos się jeży na głowie, co wygadują i piszą ci ludzie – dodaje.

– Jest mi tylko przykro, że prezydent Duda, który mówi o „chorym nacjonalizmie” i o tym, że patriotą może być każdy, kto zamieszkuje Polskę. Patriotą nie będzie czarny lub innej nacji człowiek. Narodowcem i patriotą musi być człowiek, który oddaje życie za ojczyznę – stwierdził Rybak. W tym momencie Jarosław Bogusławski przypomniał mu historię czarnoskórego uczestnika Powstania Warszawskiego. – Nie mówimy o wyjątkach, tylko o ludziach, którzy donoszą. O zdrajcach narodu polskiego, którzy nazywają nas gojami i koniami pociągowymi – uzupełnił swoją wypowiedź Rybak.

„Prowokatorzy zakłócili nasz pokojowy marsz”

Rybak na nagraniu komentuje też wydarzenia, do których doszło 11 listopada na ul. Świdnickiej podczas Marszu Wielkiej Polski Niepodległej, kiedy to w kierunku stojącej na przejściu dla pieszych kontrmanifestacji ruszyła grupa agresywnie nastawionych osób. To właśnie wtedy w stronę przystanku, na który policja siłą zepchnęła blokadę marszu, poleciała odpalona raca i inne przedmioty.

– To nie byli ludzie z naszego marszu. To byli ludzie ustawieni tam przez prowokatorów – twierdzi nacjonalista. – Ja zatrzymałem ten marsz dokładnie 15 metrów przed prowokatorami. Byłem naocznym świadkiem tego, że z marszu nikt nie wyskoczył do nich, wyskoczyli ludzie, którzy stali na chodniku – relacjonuje Rybak, który dodaje, że jego zdaniem karę powinni ponieść uczestnicy kontrmanifestacji. – Prowokatorzy, którzy nie mieli zgłoszonej pikiety, nie mieli zezwolenia na bycie nie na naszej paradzie, nie ponoszą żadnych konsekwencji, bronią ich te lewackie sady. To oni powinni ponieść konsekwencje, bo to oni zakłócili nasz pokojowy marsz – dodaje i zapowiada, że po wyjściu z więzienia będzie składał doniesienia na uczestników blokady.

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 5

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.