zamknij

Sport

Dymisja? Absolutnie! Trener Pawłowski nadal wierzy w swój zespół

2018-12-05, Autor: prochu

Piłkarze Śląska Wrocław we wtorek w marnym stylu przegrali piąty domowy mecz z rzędu, odpadając z rywalizacji o Puchar Polski. Wśród kibiców coraz częściej słychać głosy, że pracę z drużyną powinien zakończyć trener Tadeusz Pawłowski. Doświadczony szkoleniowiec nie ma jednak takich planów. - Jeśli damy sobie czas i zaufanie, to nasza praca przyniesie efekty - podkreśla.

Tadeusz Pawłowski: Kolejny mecz u siebie wygląda prawie tak samo jak poprzednie. To film, który się powtarza. Mamy zdecydowaną przewagę, a pierwszy atak gości kończy się ich trafieniem. Później znowu atakujemy, mamy przewagę. Ale znowu nie strzeliliśmy gola. Mamy taką filozofię gry, by atakować, prowadzić grę. Trzeba ją udoskonalić, nadal pracować, by przynosiła więcej bramek.

Reklama

To był inny mecz niż ten w Legnicy, bo też Miedź zmieniła system gry. Mówiłem o tym już przed spotkaniem. Oni grają teraz dużo bardziej defensywnie. Innym zespołom też trudno się z nimi gra, było to widać w poprzednich meczach ligowych. Dziś bardzo potrzebowaliśmy bramki. Gdyby padła, starcie wyglądałoby inaczej. Oczywiście, czystych sytuacji nie było wiele. Mecz toczył się na trzydziestym metrze od bramki przeciwnika i to okazało się być dla nas problemem.

Atakiem pozycyjnym wszystkim drużynom w Polsce gra się trudno. Trzeba mieć doskonale wyszkolonych technicznie zawodników, potrafiących grać na małej przestrzeni, w trójkątach. My przebudowujemy drużynę, by właśnie tak grać w piłkę. Nie jest tak, że rywale przyjeżdżają na nasz stadion i bawią się z nami w kotka i myszkę. My przeważamy, tylko brakuje nam bramek. Musimy dalej nad tym pracować. Bo chcemy kreować grę i mieć w niej porządek, by w ataku pozycyjnym zrobić więcej niż dzisiaj. Krzyczałem zza linii do zawodników, że podania w ataku pozycyjnym muszą być szybsze, zmiana stron musi następować prędzej, by otwierać przestrzenie. Do tego trzeba pracy, pracy i pracy. Nie kupowania drogich zawodników, bo chcemy pracować z zespołem, który mamy. To proces, rodzący się w bólach. Czekamy aż zaskoczy.

W lecie przyjęliśmy koncepcję przebudowy zespołu. To rodzi się w bólach. Ja wierzę w ten projekt. Motywują mnie rozmowy z innymi trenerami i to, co oni mówią o naszej grze, mają do nas respekt. Nie jest tak, że pstrykniemy i będzie wszystko jak należy. Postawiliśmy sobie bardzo ambitny cel bycia w górnej ósemce. To nam ucieka i widać po zawodnikach, że jest więcej nerwowości. Jeśli damy sobie czas i zaufanie - to nasza praca przyniesie efekty. Ja jestem pełen energii. Wiem, że karta się odwróci. Nie podam się do dymisji.

Fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani, więc trzeba się zregenerować i walczyć w Poznaniu. Dziś walczyliśmy do ostatnich minut. Oczywiście, trzeba to było robić mądrzej, cierpliwiej, dokładniej. Ale sił nam nie brakowało. Granie co trzy dni nie jest łatwe, ale dojdzie do nas Igors Tarasovs, być może Michał Chrapek i będziemy gotowi.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kto powinien być wiceprezydentem Wrocławia "z Nowoczesnej"?




Oddanych głosów: 267