zamknij

Sport

Koniec zmarnowanego sezonu we Wrocławiu. Na pożegnanie Śląsk zagra z Piastem Gliwice [ZAPOWIEDŹ]

2018-05-11, Autor: Łukasz Maślanka

Nadszedł czas pożegnania. Śląsk Wrocław zmierzy się z Piastem Gliwice i będzie to jego ostatni mecz w tym sezonie na Stadionie Wrocław. Zanosi się na to, że kibice obejrzą ciekawe widowisko.

Piłkarze Piasta mogą tylko zazdrościć luzu, jaki Śląsk będzie miał w tym spotkaniu. Bo wrocławianie w Ekstraklasie mają już spokój i zapewnili sobie utrzymanie. Piast zaś tkwi w półmroku. Gliwiczanie do Wrocławia przyjadą z dorobkiem 34 pkt., mając tylko punkt przewagi nad przedostatnią w tabeli Bruk-Bet Termaliką Nieciecza i dwa nad ostatnią Sandecją Nowy Sącz. Termalika w tej kolejce podejmie u siebie Arkę Gdynia, a Sandecja zagra na wyjeździe z Cracovią.

Reklama

Idziemy o zakład, że w trakcie meczu ze Śląskiem sztab gliwickiego Piasta będzie nerwowo sprawdzał wyniki w Niecieczy oraz Krakowie. Z prostego powodu: ewentualna porażka Piasta we Wrocławiu połączona ze zwycięstwami Termaliki i Sandecji wpędzi gliwiczan w koszmarne kłopoty, bo wyląduje na ostatnim miejscu w tabeli, a do rozegrania zostanie mu jeden mecz. I będzie to mecz nie o trzy punkty, nawet nie o sześć punktów, ale niemalże o sto punktów. Bo Piast podejmie Termalikę Nieciecza, a więc swojego najgroźniejszego obecnie rywala do miejsca chroniącego przed spadkiem z Ekstraklasy.

Jak widać, walka o utrzymanie w Ekstraklasie jest w tym sezonie pasjonująca, a drużyny z dołu tabeli walczą, jak mogą, aby nie wsiąść do autobusu z kursem na pierwszą ligę. Pewne jest zaś, że we Wrocławiu nikt nie wyłoży przed Piastem czerwonego dywanu.

- Na początku mieliśmy mecze o wszystko. Teraz, mimo że nie ma presji wyniku, to udało nam się nawiązać taki kontakt z drużyną, że wiemy, że nasi piłkarze nie odpuszczą do końca - zapowiada Tadeusz Pawłowski,  trener Śląska Wrocław.

To zaś oznacza, że wbrew oczekiwaniom niektórych kibiców i dziennikarzy, Śląsk w tym spotkaniu nie będzie ogrywał klubowej młodzieży. I piłkarze młodsi zagrają, ale tylko dzięki swojej formie na treningach, a nie dzięki dwóm pierwszym cyfrom w numerze PESEL. Tadeusz Pawłowski stawia sprawę jasno:

- Nie ma młodych i starych. Jutro wyjdzie najlepszy skład, na jaki nas stać. Jeżeli jakiś młody zawodnik będzie zasługiwać na grę, to wyjdzie w pierwszym składzie. To sztuka zarządzania ludźmi. Nie mogę kogoś wystawić do skład, bo jest w młodym wieku. My nie mamy ogrywać piłkarzy, my mamy wystawić najlepszych piłkarzy i wygrywać.

Sugerując się decyzjami trenera z poprzednich meczów, w meczowej osiemnastce na mecz z Piastem powinien się znaleźć Maciej Pałaszewski, Konrad Poprawa, Daniel ŁuczakSebastian Bergier. Ten pierwszy dwa ostatnie spotkania zaczynał w pierwszym składzie, ale drugiego meczu (z Pogonią Szczecin) nie dograł do końca, bo brakowało mu sił. Dlatego nie jest pewne, że wyjdzie w podstawowej jedenastce na mecz z Piastem. Ale wszystko jeszcze przed nim, w tym - jak analizowaliśmy w komentarzu wideo po meczu z Pogonią - także budowanie wytrzymałości fizycznej.

Jakich jeszcze zmian w składzie Śląska na ten mecz można się spodziewać? Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Pawłowski zdradził, że bierze pod uwagę m.in. Mariusza Pawelca, który przez ostatnie tygodnie leczył kontuzję. Do gry wraca też Niemiec Tim Rieder, ostatnio pauzujący za nadmiar żółtych kartek. Zdrowy jest również Michał Chrapek, który z Pogonią zagrał tylko 45 minut, bo doznał urazu barku po tym, gdy… cieszył się ze strzelonego gola. Nie zagra za to Portugalczyk Augusto, który w meczu z “Portowcami” doznał kontuzji mięśni uda. Sygnalizował trenerowi, że potrzebuje zmiany, ale w Śląsk wprowadził wcześniej na boisko trzech piłkarzy i Augusto przez ostatnie minuty spotkania jedynie lekko truchtał, przesunięty na pozycję napastnika. Zabraknie też Sito Riery, zawieszonego do końca sezonu.

W Piaście Gliwice zabraknie natomiast Tomasza Jodłowca, który odpocznie w ramach kary za nadmierną liczbę żółtych kartek. To będzie duże osłabienie drużyny trenera Waldemara Fornalika, bo “Jodła” - odkąd w zimie przyszedł do Gliwic w ramach wypożyczenia z Legii Warszawa - grał w Piaście praktycznie od deski do deski.

W poprzedniej kolejce ligowej Piast przegrał u siebie z Lechią Gdańsk 0:2. To wpędziło drużynę w poważne tarapaty, bo ściągnęło ją bezpośrednio nad miejsca spadkowe. Ale trzeba przyznać, że gliwiczanie na swoją obecną sytuację “ciężko” zapracowali przez całą wiosnę w Ekstraklasie. Wygrali bowiem tylko dwa mecze, a w obliczu takiej formy ciężko marzyć o spokojnym graniu. Piast zresztą przez cały sezon gra wyjątkowo przeciętnie, a już jesienią był w tarapatach, co kosztowało ówczesnego trenera Dariusza Wdowczyka utratę posady. W Gliwicach zastąpił go były selekcjoner reprezentacji Polski Waldemar Fornalik, ale nawet popularny “Waldek King” nie potrafił wyprowadzić zespołu na bezpieczne wody. Dlatego gliwiczanie będą drżeć o byt w Ekstraklasie do ostatniej kolejki.

Dla kibiców Piasta to gorzka pigułka wyjątkowo trudna do przełknięcia, bo w drużynie jest cała plejada solidnych piłkarzy, żeby wspomnieć choćby o czarującego Ekstraklasę w poprzednim sezonie Konstantina Vassiljieva, Gerarda Badię, Martina Konczkowskiego lub bramkarza Jakuba Szmatułę. Jakby tego było mało, w zimie Piast ściągnął piłkarzy, którzy mieli podnieść jakość gry zespołu. Z Legii Warszawa wzięto nie tylko wspomnianego wcześniej Jodłowca, ale też obrońcę Jakuba Czerwińskiego. Do Gliwic przyszedł Anglik Tom Hateley, mający w Polsce dobrą markę po występach w latach 2014-2016 w barwach Śląska Wrocław. Przyszedł też Mateusz Szczepaniak z Cracovii, który jakiś czas temu był łączony z transferem właśnie do Śląska. Na myśl nasuwa nam się porównanie, że Piast jest przez cały sezon właśnie jak wrocławski Śląsk przez dużą jego część: są piłkarze, często z dobrymi nazwiskami, ale nie ma wyników. Wrocławianie, kiedy drużynę przejął Tadeusz Pawłowski, wzięli się w garść. Piast zaś jest na drodze ekspresowej do wyjazdu z Ekstraklasy. Ale, jak wspominaliśmy wcześniej, we Wrocławiu zmiłowania nie będzie.

- Jesteśmy profesjonalnymi piłkarzami, musimy wykonywać swoje obowiązki na treningach i podczas spotkań. Mecze o nic? Nie, nie jest to prawdą. Walczymy, by przyciągnąć kibiców, aby w nas wierzyli. Chcemy, by wszyscy we Wrocławiu byli dumni ze swojego klubu. Wiem, że zawaliliśmy ten sezon i nie będzie nam trudno się zmotywować. Zrobimy wszystko, aby kibice pomimo tego słabego sezonu, mieli jakieś powody do radości i mogli optymistycznie patrzeć na ten nadchodzący - zapewnia Jakub Kosecki, pomocnik Śląska Wrocław.

36. kolejka Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Piast Gliwice, sobota (12 maja), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 15:30.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Który jarmark na wrocławskim Rynku wolisz?





Oddanych głosów: 64