zamknij

Sport

Thriller dla Gwardii! Wrocławianie wygrywają po tie-breaku [RELACJA]

2019-02-10, Autor: Aleksander Hutyra

Gwardia Wrocław wygrała z AZS-em AGH Kraków 3:2 w spotkaniu 23. kolejki pierwszej ligi. Podopieczni Piotra Lebiody dwukrotnie musieli gonić wynik, bo przegrywali 0:1 i 1:2, ale ostatecznie odnotowali cenne zwycięstwo.

Mecz od skutecznego ataku z prawego skrzydła rozpoczął atakujący drużyny gości - Bartłomiej Gajdek, a dobrym atakiem z drugiej linii odpowiedział przyjmujący miejscowych Łukasz Lubaczewski. Gajdek w początkowej fazie seta był nie do zatrzymania, raz po raz obijając wrocławski blok. Krakowianie już na początku inaugurującej ten mecz partii dzięki mocnym atakom i skutecznej grze w bloku, wypracowali sobie kilkupunktową przewagę. Przy 9:7 dla przyjezdnych, na zagrywkę wszedł Michał Superlak i dzięki jego serii w polu serwisowym, gwardziści wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Tablica wyników pokazywała 11:9 dla gospodarzy i o czas poprosił trener gości - Andrzej Kubacki. Po przerwie Akademicy wyrównali, jednak nie na długo, bowiem potężnym atakiem z prawego skrzydła popisał się Superlak i Gwardia ponownie wyszła na prowadzenie.

Reklama

Po ataku w siatkę w wykonaniu Lubaczewskiego było 15:13 dla AZS-u i tym razem o czas poprosił trener wrocławian - Piotr Lebioda. Po kolejnym błędzie Lubaczewskiego w jego miejscu na parkiecie pojawił się kapitan gospodarzy Maciej Naliwajko. Wyraźnie poddenerwowany słabszym okresem gry w wykonaniu wrocławskich siatkarzy, trener Lebioda poprosił o kolejny czas dla swojego zespołu. AZS prowadził już 19:14 i kontynuował skuteczną grę, nie pozwalając gwardzistom na nawiązanie walki. Gwardia złapała swój rytm gry i byliśmy świadkami emocjonującej końcówki, w której ostatecznie lepsi okazali się siatkarze AZS-u AGH Kraków, wygrywając w pierwszym secie 25:23.

W pierwszej akcji drugiej partii skutecznie ze środka zaatakował Błażej Szymeczko. Po ataku Lubaczewskiego na tablicy widniał wynik 3:3. Przyjmujący gości Adam Smolarczyk wykorzystał błąd gospodarzy w przyjęciu i efektownie skończył atak z przechodzącej piłki, podwyższając przewagę swojego zespołu do 2 punktów. Po bloku na Naliwajce, goście prowadzili już 7:4. Kolejny raz na ratunek Gwardii przyszedł Michał Superlak i dzięki jego mocnym serwisom, wrocławianie wyrównali. Gra toczyła się punkt za punkt aż do momentu, gdy drużynie gospodarzy przydarzył się błąd w komunikacji. Na boisku w miejscu Szymeczki pojawił się młody środkowy - Jędrzej Kaźmierczak. Przy wyniku 12:9 dla AZS-u o czas poprosił trener Lebioda. Po mocnym serwisie Lubaczewskiego i przytomnym zachowaniu na siatce Olczyka przewaga gości stopniała do jednego "oczka". Gwardia wróciła na dobre tory, fenomenalnym blokiem popisał się Jędrzej Kaźmierczak i było już 15:15 dla gospodarzy. Krakowianie nie pozostawali jednak dłużni, mocnymi atakami popisywał się Mateusz Błasiak. W odpowiednim momencie zaczął funkcjonować wrocławski blok i dzięki skutecznej grze w tym elemencie, Gwardia wyszła na prowadzenie 18:16. Prawdziwe "wejście smoka" w tej partii zanotował młody środkowy Jędrzej Kaźmierczak, który w krótkim czasie popisał się kilkoma spektakularnymi pojedynczymi blokami, a kąśliwą zagrywką odrzucał rywali od siatki. Gwardziści utrzymali wypracowaną przewagę do końca seta i ostatecznie zwyciężyli 25:20.

Początek trzeciego seta obfitował w wymiany mocnych ataków. Po kapitalnym pojedynczym bloku w wykonaniu Macieja Naliwajki, gwardziści wyszli na dwupunktowe prowadzenie. W kolejnej akcji skutecznie za środka zameldował się bardzo dobrze dysponowany w tym spotkaniu Kaźmierczak i było już 9:6, na co czasem zareagował trener akademików z Krakowa Andrzej Kubacki. Drużyna Gwardii niesiona dopingiem licznie zgromadzonej grupy kibiców z każdą kolejną akcją łapała wiatr w żagle, umacniając swoją przewagę. Łukasz Lubaczewski przy potrójnym bloku gości wręcz wepchnął piłkę między ręce zawodników z Krakowa, zdobywając tym samym piętnasty punkt dla gospodarzy, co dawało im trzypunktowe prowadzenie. Punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył przyjmujący gości Adam Smolarczyk i przewaga Gwardii stopniała do zaledwie 1 punktu, czego następstwem był czas wzięty przez Piotra Lebiodę. Przy wyniku 17:15 dla wrocławskiego zespołu, zagrywkę popsuł wprowadzony na parkiet po dłuższej nieobecności Kamil Maruszczyk. Końcówka trzeciej partii była wyrównana, obie drużyny wymieniały się mocnymi atakami. Ostatecznie to goście zachowali więcej zimnej krwi zachowali i zwyciężyli 25:23. Seta skutecznym blokiem na Naliwajce zakończył rozgrywający krakowskiego zespołu - Karol Jankiewicz.

Po skutecznym bloku w wykonaniu Arkadiusza Olczyka, Gwardia wyszła na prowadzenie w czwartej partii. W kolejnej akcji w ataku pomylił się Bartłomiej Gajdek i przy wyniku 4:1 dla gospodarzy o czas poprosił trener AZS-u. Skuteczny atak z drugiej linii wykonał Maciej Naliwajko i wrocławianie prowadzili 7:4. W ataku i zagrywce szalał prezentujący tego dnia wysoką formę Superlak. Przy wyniku 12:7 dla gospodarzy o czas poprosił trener Andrzej Kubacki. Podwójny blok Lubaczewskiego i Kaźmierczaka dał miejscowym prowadzenie 14:9. Gwardia przez większą część seta utrzymywała kilkupunktową przewagę, jednak po dobrych blokach środkowego gości Konrada Stajera było już tylko 19:18 i ponownie szykowała się nerwowa końcówka. W kluczowym momencie seta, Naliwajko zdobył kolejny w tym spotkaniu punkt pojedyńczym blokiem. Po prawdziwej wymianie ciosów po obu stronach siatki to zwyciężyli tego seta na przewagi - 26:24 i było już pewne, że kibice zgromadzeni tego dnia w hali będą świadkami tie-breake'a. Bohaterami ostatniej akcji byli Arkadiusz Olczyk oraz Michał Superlak, którzy zatrzymali blokiem Mateusza Błasiaka.

Piąty set tego spotkania asem serwisowym rozpoczął Michał Superlak. Oba zespoły nie wstrzymywały ręki w ataku i stroniły od błędów własnych, od samego początku gra toczyła się punkt za punkt, a właściwie cios za cios, używając bokserskiej terminologii. Porównanie do tej dyscypliny nasuwało się samo oglądając poczynania siatkarzy na boisku, bowiem spotkanie przypominało momentami mecz bokserski, w którym żadna ze stron nie nastawiała się na defensywę i grę z kontry, próbując w pierwszej akcji wbić przeciwnika w parkiet. Przy zmianie stron, gwardziści prowadzili 8:6, ale skutecznym atakiem z prawej strony siatki popisał się "bombardier" krakowskiego zespołu - Bartłomiej Gajdek. Akademicy dołożyli w kolejnej akcji as serwisowy, którego autorem był wprowadzony wcześniej na boisko w ramach zmiany zadaniowej, drugi rozgrywający AZS-u - Łukasz Rajchelt. Po ataku Macieja Naliwajki drużyna ze stolicy Dolnego Śląska prowadziła 11:9 i brakowało jej tylko czterech "oczek" do zwycięstwa w tym spotkaniu. Fenomenalny atak w wykonaniu rozgrywającego Gwardii - Łukasza Sternika, znacznie przybliżył miejscowych do zwycięstwa. Superlak skutecznie zaatakował z prawego skrzydła i kibice w hali skandowali klasyczne "ostatni", jednak na zakończenie meczu trzeba było jeszcze chwilę poczekać, ponieważ Maciej Naliwajko zepsuł zagrywkę. Błąd w polu serwisowym popełnił również Mateusz Błasiak i gwardziści triumfowali w tie-breake'u 15:9 i w całym spotkaniu 3:2.

Sobotnie spotkanie znacznie różniło się od poprzedniego, w którym górą byli siatkarze AZS-u AGH. - W tym meczu było więcej walki z naszej strony, ważne było dla nas to by zwyciężyć na własnym parkiecie - mówi przyjmujący Gwardii, Łukasz Lubaczewski. Siatkarze Gwardii podbudowani kolejnym zwycięstwem pewnie wkraczają w fazę play-off. - Chcemy wygrywać każdym mecz i być w "czwórce" - podsumowuje Lubaczewski.

Gwardia Wrocław 3:2 AZS AGH Kraków (23:25, 25:20, 23:25, 26:24, 15:10)
MVP meczu - Michał Superlak

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy membrana stadionu to dobre miejsce na wieszanie reklam?




Oddanych głosów: 298