zamknij

Sport

To była gala kompletna! FEN 37: ENERGA Fight Night Wrocław za nami

2021-11-28, Autor: Bartosz Królikowski

Oczekiwania były ogromne, bo jak inaczej skoro w karcie walk mieliśmy aż 4 walki mistrzowskie. Można jednak spokojnie stwierdzić, że zostały zaspokojone. Podczas FEN 37 było wszystko, efektowne nokauty, spore emocje, wyrównane walki na wysokim poziomie. Kolejne zwycięstwo odniósł największy gwiazdor federacji, natomiast fani z Dolnego Śląska mogą mieć mieszane uczucia, bowiem pas mistrzowski utracił zawodnik pochodzący właśnie stąd.

Reklama

Przed naładowaną walkami mistrzowskimi kartą główną mieliśmy w Hali Orbita 3 starcia karty wstępnej. Każde z nich zakończyło się co ciekawe w inny sposób. Najpierw Łukasz Olech ograł w parterze i poddał duszeniem (trójkąt rękoma) Pawła Całkowskiego. Kolejna walka przyniosła bardzo ciężki nokaut. Jego ofiarą padł doświadczony zawodnik wagi półciężkiej Adam Kowalski (13-7-1), którego imponującą kombinacją ciosów już w pierwszej rundzie ustrzelił Chorwat Mario Żgela (5-2). Starcie nr 3 tej gali przyniosło z kolei powody do radości fanom z Wrocławia. Pochodząca właśnie ze stolicy Dolnego Śląska Barbara Nalepka po wyrównanym kickboxerskim pojedynku okazała się w oczach sędziów lepsza od Hanny Gujwan. Pokonała ją już po raz drugi, gdyż był to rewanż między tymi zawodniczkami.

Gdy rozpoczęła się karta główna, tempo akcji nie zwalniało. Ostro zwolnił za to niepokonany jak dotąd czeski zawodnik wagi koguciej, Lukas Chotenovsky (6-1). Już w pierwszej minucie walki potężnym ciosem na szczękę ustrzelił go kolejny zawodnik z Dolnego Śląska (Bielawa) na tej gali Mariusz Joniak (9-4). Tak ciężkie nokauty praktycznie jednym ciosem to rzadkość w tak niskiej kategorii wagowej jak kogucia, tymczasem po zabójczo precyzyjnym ciosie Polaka, Czech padł bez przytomności.

Po tym pojedynku mieliśmy dwa z rzędu takie, które „dojechały” do decyzji sędziowskich. Absolutnie nie oznacza to jednak że były nudne. W wadze średniej mocną, twardą i intensywną walkę głównie w stójce dali Krystian Bielski (8-4) oraz Piotr Kuberski (9-1). Obaj nie szczędzili sobie ciosów, a sędziowie łatwo nie mieli, bo tylko druga runda bez wątpienia należała do Kuberskiego. Dwie pozostałe były wyrównane, lecz to ostatecznie „Kubera” został zwycięzcą. Później popis agresji oraz nieustannej presji na rywala dał Adrian Zieliński (21-11). Były mistrz FEN w kategorii piórkowej przeskoczył aż o dwie wyżej do półśredniej (z 66 kg do 77 kg) i w debiucie pokazał że brak konieczności morderczego ścinania wagi mu służy. Rozkręcał się tak naprawdę z minuty na minutę, a jego rywal Szymon Dusza (10-7), nie miał żadnego sposobu by się z nim uporać.

Po tym starciu nadszedł czas na pierwszy pojedynek o tytuł. Zaledwie 21-letni ogromny talent wagi półśredniej Cezary Oleksiejczuk (8-2) stanął naprzeciw niebezpiecznego zwłaszcza w parterze Rosjanina z Dagestanu Aiguna Akhmedova (22-3). Zgodnie z przewidywaniami, w wymianach w stójce dominował Polak, który regularnie trafiał dość nieskoordynowanego w ruchach rywala. Co ciekawe jednak, to również nasz reprezentant był lepszy w parterze. Aż 4 z 5 rund spędził w większości leżąc na rywalu, bardzo dobrze go kontrolując i regularnie obijając. Był raz nawet bliski zapięcia duszenia. Widać było, że Akhmedov zna się na rzeczy, bo kilka razy wybronił się z opresji niezwykle umiejętnie. Ale no właśnie, tylko bronił, bo nie był w stanie niczego szczególnego z pleców wymyślić oraz skutecznie zastosować. Sędziowie jednomyślnie wskazali wygraną Polaka w każdej z rund i to on został nowym mistrzem FEN w wadze półśredniej!

Kolejną walką, oczywiście znów o pas, było starcie w kategorii ciężkiej (do 120 kg). Tym razem o tytuł tymczasowy, co w praktyce oznacza trochę bardziej prestiżowe starcie o miano pretendenta do właściwego mistrzostwa, które dzierży obecnie Brytyjczyk Oli Thompson. Sporo było zamieszania z tą walką. Szymon Bajor (23-9) miał najpierw zmierzyć się ze znanym z KSW Michałem Andryszakiem (22-10), ale ten wypadł z kontuzją. W jego miejsce wszedł były zawodnik UFC, Adam Wieczorek (10-2). Niestety na kilka dni przed walką i jego dopadł uraz. Starcie to na ostatnią chwilę wziął bardzo młody, niedoświadczony Bartosz Szewczyk (3-1), który na dodatek normalnie walczy w półciężkiej (93 kg).

Zwycięstwo Szewczyka byłoby sensacją grubego kalibru, ale póki walka toczyła się w stójce, miał szanse ustrzelić Bajora. Problem w tym, że ten doskonale to wiedział i już w połowie I rundy przeniósł walkę na dół. To samo zrobił na początku drugiej i tu już litości nie było. Wpierw rozbił, a potem udusił rywala zdobywając tymczasowy pas mistrzowski FEN w wadze ciężkiej.

Przedostatnie starcie wieczoru było wyjątkowo interesujące dla wrocławskiej części widowni. Dominik Zadora, mistrz FEN w K-1 w wadze średniej (77 kg) pochodzi z dolnośląskiego Bolesławca, lecz przez wiele lat trenował we Wrocławiu. To tu jego kariera nabrała rozpędu, a gdy Fight Exclusive Night wraca do tego miasta, jego zazwyczaj nie brakuje. Polak bronił mistrzowskiego pasa w starciu z Czechem ormiańskiego pochodzenia Anatolyem Hunanyanem, zawodnikiem który 3 lata wcześniej pokonał go we Wrocławiu w starciu dla organizacji DSF.

Niestety dla Zadory rewanż nie potoczył się po jego myśli. Pierwsza runda jeszcze wyglądała dobrze. Polak rąbał kopnięciami na nogi rywala, powodując wyraźny grymas bólu przy każdym kolejnym. W drugiej lepszy był Hunanyan, pokazując świetne umiejętności bokserskie. Trzecia zaś znów układała się korzystnie dla Zadory, aż w jednym ze starć Polak został trafiony sierpowym, który pogruchotał mu nos (a przynajmniej dokończył dzieła, bo złamać mogło go któreś ze wcześniejszych świetnych kolan Czecha). Zadora był liczony i do walki już nie wrócił. Hunanyan pokonał go po raz drugi w karierze, tym razem zabierając ze sobą pas mistrza FEN.

Walka wieczoru była pojedynkiem z udziałem prawdopodobnie największej gwiazdy federacji, mistrza wagi lekkiej Mateusza Rębeckiego (15-1). Szczecinianin wygrał już 10 pojedynków w FEN, a to była jego siódma obrona pasa mistrzowskiego. Absolutny spec kończenia walk przed czasem, bo do decyzji „dojechał” w karierze tylko raz. Resztę rywali albo nokautował (8 razy) albo poddawał (5 razy). Tym razem naprzeciw niego stanął zawodnik, który swoje 3 ostatnie pojedynki wygrywał przez poddania w bardzo mocnej rosyjskiej federacji ACA. Arkadiy Osipyan (7-2) nie stoczył może póki co wielu walk, ale za to z solidnymi przeciwnikami, których potrafił efektownie pokonywać.

Aczkolwiek to starcie było od początku do końca popisem „Chińczyka”. Pokazem niezwykłej wszechstronności, bo w stójce Rębecki dominował nad rywalem, trafiając go wszędzie, i w głowę, i w tułów, i w nogi. Gdy zaś chciał sprowadzić rywala do parteru, a czynił to w każdej z 5-ciu rund, po prostu to robił bez żadnego problemu. Jedyne co mu się nie udało to wygrać przed czasem, bo trzeba Osipyanowi przyznać, że szczękę ma nie byle jaką. Polak poczęstował go wieloma naprawdę mocnymi bombami, a on może ze dwa razy się trochę zachwiał. Tak czy inaczej sędziowie wątpliwości nie mieli. Rębecki był lepszy w każdej rundzie i zachował pas mistrzowski FEN. Czy to już odpowiedni czas na transfer do „Ligi Mistrzów” MMA, czyli UFC? Zapewne zobaczymy go jeszcze walczącego dla FEN, to bez wątpienia, lecz jeśli zdecyduje się kiedyś wyjechać za ocean, warto będzie wstawać w nocy na jego walki.

Wyniki gali FEN 37: ENERGA Fight Night Wrocław:

  • Łukasz Olech pok. Pawła Całkowskiego przez poddanie w 2. rundzie (duszenie trójkątem) (waga półciężka do 93 kg)
  • Mario Żgela pok. Adama Kowalskiego przez nokaut w 1. rundzie (waga półciężka)
  • Barbara Nalepka pok. Hannę Gujwan jednogłośną decyzją sędziów (formuła K-1)
  • Mariusz Joniak pok. Lukasa Chotenovskiego przez nokaut w 1 rundzie (waga kogucia do 61 kg)
  • Piotr Kuberski pok. Krystiana Bielskiego jednogłośną decyzją sędziów (waga średnia do 84 kg)
  • Adrian Zieliński pok. Szymona Duszę jednogłośną decyzją sędziów (waga półśrednia do 77 kg)
  • Cezary Oleksiejczuk pok. Aiguna Akhmedova jednogłośną decyzją sędziów (walka o pas mistrza kategorii półśredniej)
  • Szymon Bajor pok. Bartosza Szewczyka przez poddanie (duszenie zza pleców) w 2 rundzie (walka o tymczasowy pas mistrza wagi ciężkiej do 120 kg)
  • Anatoly Hunanyan pok. Dominika Zadorę przez techniczny nokaut w 3 rundzie (walka o pas mistrza K-1 w wadze półśredniej)
  • Mateusz Rębecki pok. Arkadiya Osipyana jednogłośną decyzją sędziów (walka o pas mistrza wagi lekkiej do 70 kg)
Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Gdzie chodzisz do restauracji?




Oddanych głosów: 596