zamknij

Sport

Typowy poniedziałek na Stadionie Wrocław. Śląsk bezbramkowo zremisował z Pogonią

2018-08-20, Autor: prochu, Łukasz Maślanka

O tym meczu wszyscy w Śląsku Wrocław powinni jak najszybciej zapomnieć. Ostatnia w tabeli Ekstraklasy Pogoń Szczecin dla zespołu trenera Tadeusza Pawłowskiego okazała się zaporą nie do przebicia. I oba zespoły podzieliły się punktami po remisie 0:0.

Przed rozpoczęciem sezonu trener Śląska Tadeusz Pawłowski kilka razy uprzedzał: drużyna jest w przebudowie i może mieć słabsze momenty. Idziemy jednak o zakład, że te słowa dotarły głównie do tych kibiców, którzy nieco mocniej stąpają po ziemi. A fani, którym skrzydeł dodawały informacje o kolejnych transferach Śląska, zapewne liczyli na dobre wyniki już od początku sezonu. Po początkowym entuzjazmie, hodowanym na dwóch udanych meczach na starcie rozgrywek, przyszło jednak zderzenie ze ścianą.

Reklama

W meczu z Pogonią Śląsk dał powody do tego, aby zacząć podejrzewać co najmniej kilku podstawowych piłkarzy o brak formy. Tragiczny występ wrocławian przeciwko Pogoni od biedy można tłumaczyć też poniedziałkiem, bo wiadomo - on zawsze jest winien, kiedy w tym dniu coś nie wyszło. Ale fakty są brutalne: Śląsk nie potrafił poradzić sobie u siebie z najgorszą drużyną Ekstraklasy, która w pięciu meczach zdobyła 2 (!) pkt. i ma na koncie jedną (!) bramkę.

Już pierwsza połowa tego meczu zwiastowała, że będą to zawody nudne jak flaki z olejem. Pomysł na grę? Ledwo widoczny u obu zespołów. Składne akcje? Jak na lekarstwo, czasem po prostu przypadkowo. Wola walki? Cóż, widzieliśmy już mecze, gdzie od niej aż kipiało z boiska, a w tym co najwyżej kipiało w powietrzu od sierpniowego upału. Czy ten skwar dokuczał piłkarzom? Zapewne tak, w końcu to ludzie. Ale, jakby nie patrzeć, ludzie z zahartowanymi organizmami, którzy powinni dawać sobie radę nawet w letnim żarze.

Do przerwy były na boisku momenty, albo raczej momenciki. A to Robert Pich poszedł “w uliczkę” w pole karne Pogoni i przegrał pojedynek z Łukaszem Załuską, a to szczecińscy obrońcy ściągnęli piłkę z nogi Arkadiusza Piecha w ostatniej chwili… Goście też co nieco poszumieli, głównie po uderzeniach z dystansu Radosława MajewskiegoIkera Guarrotxeny. Ale emocji było tyle, co na grzybach, a pewnie znajdą się i tacy, którzy powiedzą, że na grzybobraniu dopiero się dzieje. W każdym razie - jeśli ktoś kupił bilet na ten mecz, to po jego pierwszej połowie nie dostał nawet pół dowodu na to, że warto było wydać pieniądze.

Po przerwie na boisku gra wyglądała już tak, że chyba nawet najwięksi futbolowi wyjadacze i miłośnicy niuansów taktycznych nie dali rady uciec od drzemki. Przez dłuższy czas była to Ekstraklasa w swoim stereotypowym, często wyśmiewanym wydaniu: pełna nieporadności, niedokładności, mniej lub bardziej bezradnego kopania futbolówki. A co gorsza dla fanów Śląska, gospodarze mogli mimo wszystko jakoś wyjść z twarzą z tego beznadziejnego meczu. Najpierw w 53. minucie doskonałą okazję miał Arkadiusz Piech. Napastnik Śląska stanął twarzą w twarz z bramkarzem Pogoni i chyba nie spodziewał się, że to wyjdzie tak łatwo i że nie bedzie spalonego. Efekt? Uderzył najgorzej, jak mógł, Łukasz Załuska wybił piłkę, a do poprawki nie dopuścili obrońcy "Portowców". 

Z kolei w 82. minucie złotą okazję miał Marcin Robak. Wprowadzony na boisko za Michała Chrapka snajper dostał fajną piłkę od Farshada Ahmadzadeha i pognał w pole karne. Chciał go uprzedzić bramkarz Pogoni, ale Robak był szybszy i uciekł Załusce. Zostało mu postawić kropkę nad i, ale z tym był już problem, bo kąt do bramki niebezpiecznie się wyostrzył. I efekt był taki, że Sebastian Rudol wybił strzał Robaka poza boisko, przy okazji ratując punkty dla Pogoni. 

Pięć meczów, pięć pkt., tylko jedno zwycięstwo - to nie jest bilans, którzy rzuca na kolana. A właśnie tak wygląda obecnie sytuacja Śląska Wrocław w tabeli Ekstraklasy. W kolejny poniedziałek (27 sierpnia) wrocławianie pojadą do Sosnowca, aby poszukać okazji do zdobycia kolejnych punktów.  

Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 0:0

Śląsk Wrocław: Słowik - Dankowski, Celeban, Golla, Cholewiak - Farshad, Radecki, Pałaszewski, Chrapek (64. Robak), Pich - Piech (64. Gąska).
Pogoń Szczecin: Załuska - Stec, Dvali (45. Walukiewicz), Rudol, Ricardo Nunes - Guarrotxena, Drygas, Majewski (85. Hołota), Kożulj (74. Błanik), Frączczak - Buksa.

Żółte kartki: Chrapek
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Widzów: ok. 7,8 tys.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

W którym z wrocławskich wydarzeń z okazji 11 listopada najchętniej wziąłbyś udział?






Oddanych głosów: 957