Sport

Bez zwycięstwa nie będzie miejsca w ósemce. Śląsk przed meczem z Górnikiem Zabrze [ZAPOWIEDŹ]

To będzie mecz, który powie wiele o stawce, o którą piłkarze Śląska Wrocław powalczą w rundzie wiosennej. Wrocławianie ciągle mają szanse na awans do górnej ósemki Ekstraklasy, ale muszą pokonać Górnika Zabrze, by nie ugrząźć na dobre w dolnej części ligowej stawki.

Reklama

W poprzedniej kolejce Ekstraklasy Śląsk przegrał w Białymstoku z Jagiellonią 1:2 i był to wynik zaskakujący. Wrocławianie szybko objęli prowadzenie, w przekroju całego spotkania byli zespołem lepszym, ale przez dwa - jak to ujął trener Romuald Szukiełowicz - wielbłądy bramkarza Mariusza Pawełka głupio stracili dwa gole, a wraz z nimi zwycięstwo. To skomplikowało sytuację Śląska w tabeli, bo jeśli wygrałby w Białymstoku, przed meczem z Górnikiem miałby tyle samo punktów, co zajmujące obecnie ósme miejsce Zagłębie Lubin. I byłaby to pozycja wymarzona do dalszych ataków o zdobycie jak najwyższej pozycji w ligowym peletonie, do tego wrocławianie - po dwóch wiosennych zwycięstwach - zyskaliby też dodatkowej pewności siebie.
W Białymstoku jednak wyszło, jak wyszło. I Śląsk musi szukać punktów gdzie indziej, a tylko zwycięstwo może mu pomóc nadrobić stratę do czołowej ósemki ligi. Szczęście w nieszczęściu dla wrocławian, że w tak ważnym momencie przyjdzie mu zmierzyć się z największym tegorocznym słabeuszem Ekstraklasy, czyli zajmującym ostatnie miejsce w tabeli Górnikiem Zabrze.

Jesienią Śląsk przegrał w Zabrzu 0:2, a jego gra była wtedy jeszcze gorsza niż mizerny wynik. To jednak zdarzyło się we wrześniu ub.r., a dziś oba zespoły są w zupełnie innym miejscu. Potargany jesiennym kryzysem Śląsk w zimie solidnie się wzmocnił i ciągle walczy o awans do pierwszej ósemki Ekstraklasy. Górnik zaś, choć w zimie też nie próżnował na rynku transferowym, pogrąża się w marazmie i w Zabrzu coraz bardziej boją się, że zespół spadnie do pierwszej ligi.

Klub z ul. Roosevelta w Zabrzu zimą ściągnął m.in. Pawła Golańskiego i utalentowanego Sebastiana Stebleckiego, a także nieźle rokujących obcokrajowców: Fina Kima Kallaste oraz Hiszpana Jose Kante. W kadrze trenera Leszka Ojrzyńskiego są też inni ograni w Ekstraklasie zawodnicy, jak Radosław Janukiewicz, Radosław Sobolewski, świetnie znany w Śląsku Wrocław Łukasz Madej lub doświadczony rozgrywający Aleksander Kwiek. W Zabrzu jednak coś się zacięło i nie chce ruszyć, Zespół uciułał tylko 21 pkt. i traci trzy “oczka” do zajmującej ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli Wisły Kraków. Górnik wiosną przegrał dwa pierwsze mecze i nie zanosi się na to, aby klub miał wyjść z kryzysu. Drużyna wydaje się być rozbita, a piłkarzom - wbrew medialnym deklaracjom - na boisku brakuje woli walki, co zresztą pokazali w niedawnym meczu w derbach Górnego Śląska, w którym przegrali z Ruchem Chorzów 0:2. Wróble ćwierkają, że jeśli przegra we Wrocławiu ze Śląskiem, trener Ojrzyński straci pracę i zastąpi go były szkoleniowiec krakowskiej Wisły Kazimierz Moskal. Wtedy misja nowego trenera będzie już czysto awaryjna, bo zabrzanie będą mieli poważne kłopoty. W Górniku marzą więc o zwycięstwie ze Śląskiem, ale jak pech, to pech: ze składu wypadło kilku ważnych piłkarzy. We Wrocławiu nie zagra Paweł Widanow ani Roman Gergel i bolesna będzie strata zwłaszcza tego ostatniego, w tym sezonie najlepszego strzelca zespołu. Zabraknie też leczących kontuzje od dłuższego czasu: Rafała Kosznika oraz Erika Grendela.

Dla Śląska Wrocław mecz z zabrzanami też będzie ważny, choć wrocławianie nie będą pod aż tak dużą presją, jak jego rywale. Będą jednak musieli zdobyć trzy punkty, bo bez nich trudno będzie zachować marzenia o awansie do pierwszej ósemki Ekstraklasy. W Śląsku jednak wiosną optymizm dopisuje, w zespole jest więc nadzieja, że Górnik z Wrocławia wyjedzie na tarczy. Trener Romuald Szukiełowicz nie będzie mógł jednak skorzystać z usług wszystkich piłkarzy. Pauza za nadmiar żółtych kartek czeka Tomasza HołotęMariusza Pawelca, nadal zawieszony jest Adam Kokoszka, a kontuzji nabawił się Jakub Wrąbel. Do zespołu wróci zaś dwaj ważni zawodnicy, w Białymstoku pauzujący: Tom Hateley oraz Dudu. Pozostali piłkarze Śląska są zdrowi i gotowi do gry. Anglik powinien wskoczyć do składu w miejsce Hołoty, a jego partnerem w środku pola Śląska będzie najpewniej Czech Marcel Gecov.

Największą niewiadomą w składzie Śląska na mecz z Górnikiem Zabrze będzie obsada bramki. Pewny swojej pozycji nie może być bowiem Mariusz Pawełek, którego naciska rezerwowy Mateusz Abramowicz.

- Mam zaufanie do moich bramkarzy. Każdy może popełniać błędy, ale nie zapominajmy, że Mariusz nie jest zawodnikiem przypadkowym – wielokrotnie nas ratował i naprawiał błędy innych. Jestem przekonany, że Mariusz nie musi niczego udowadniać, będziemy z niego zadowoleni. Rozmawiałem z jednym i drugim bramkarzem, ale nie podjąłem jeszcze decyzji, kto zagra w piątek. Przed sobą mamy jeszcze treningi. Obaj zawodnicy wyglądają dobrze, na zajęciach przejawiają wielką determinację i zaangażowanie - przekonuje trener Śląska Romuald Szukiełowicz.

24. kolejka Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze, piątek (26 lutego br.), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 18.
Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy na zachodzie Wrocławia potrzeba więcej policjantów?




Oddanych głosów: 54