Sport

Co się dzieje ze Śląskiem? Szukamy odpowiedzi

2012-03-13, Autor: Mariusz Wiśniewski
Co się dzieje z naszym Śląskiem? – to pytanie zadają sobie dzisiaj wszyscy kibice wrocławskiego zespołu. Odpowiedź może znać tylko trener Orest Lenczyk. My jedynie możemy się zastanawiać i spekulować.

Reklama

Na pewno słabego początku rundy wiosennej nie można tłumaczyć brakiem szczęścia. Pech może dopaść zespół w jednym, dwóch spotkaniach. Jeżeli jednak zaczyna się powtarzać częściej, oznacza, ze problem jest poważniejszy. Chociaż na pewno nie można powiedzieć, że szczęście jest wiosną przy Śląsku. Aby jednak mieć szczęście, trzeba dać mu szansę przyjścia. Wrocławski zespół nie daje, jak to było choćby jesienią. Dlaczego? Z boku wygląda to trochę tak, jak gdyby Śląsk nie miał siły.

 

Trener Orest Lenczyk mówił w trakcie przygotowań, że ten okres zimowy, ze względu na bardzo krótką rundę wiosenną, będzie eksperymentem. Pierwsze spotkania pokazują, że eksperyment się nie powiódł. Niby badania, jakie przeszli nie tak dawno piłkarze, wskazują, że wszystko jest dobrze, ale boisko mówi coś zupełnie innego.

Wrocławianie grają w jednostajnym tempie. Przegrywają pojedynki biegowe i nie dysponują przyspieszeniem. Widać to na konkretnych przykładach. Cristian Diaz praktycznie nie istniał w meczu z Koroną Kielce. Sebastian Mila niby walczył, starał się, ale gdzieś znikły jego celne podania. Przemysław Kaźmierczak jeszcze do niedawna wygrywał wszystkie pojedynki główkowe, a dzisiaj rywale bez problemu skaczą wyżej od niego. Bazujący na szybkości Piotr Ćwielong w meczu z Widzewem Łódź się skompromitował. Gdzieś podziała się też pewność Piotra Celebana. Piłkarzom często brakuje celności podań, pewności siebie, kiedy nie czują się silni fizycznie. Właściwie jedynymi jasnymi punktami drużyny są Łukasz Madej, Waldemar Sobota i może jeszcze Jarosław Fojut. I można tutaj powiedzieć to samo, co przy szczęściu – jeżeli jeden, czy dwóch piłkarzy jest bez formy, nie ma problemu. Jeżeli jednak jest ich więcej, może to oznaczać poważniejsze problemy.

 

Problemy potwierdza odejście trenera Oresta Lenczyka od wymyślonej i trenowanej zimą taktyki z trzema ofensywnymi pomocnikami. Właściwie wyglądało to dobrze tylko w pierwszej połowie z Ruchem Chorzów. Szkoleniowiec powrócił do ustawienia z klasycznymi skrzydłowymi, ale niewiele to zmieniło. To dowodzi, że problemem nie jest taktyka, ale forma piłkarzy. I tu wracamy do omawianej wyżej kwestii – zawodnicy Śląska są źle przygotowani do rozgrywek.

 

Ale przecież trener Lenczyk jest ekspertem w przygotowaniach, może ktoś powiedzieć. I będzie miał rację. Należy jednak pamiętać o tym, że nie ma ludzi, a więc i trenerów nieomylnych. To po pierwsze. A po drugie, o czym już wspominaliśmy, ten okres przygotowawczy był inny niż wszystkie wcześniejsze i być może gdzieś został popełniony błąd. Bo jak inaczej wytłumaczyć słabą grę Śląska?

 

Nikt nie uwierzy w to, że wrocławianie poczuli się zbyt pewni siebie i lekceważą rywali. Nikt też nie uwierzy w to, że piłkarzom nie zależy na wynikach. Przecież wszyscy stają przed szansą osiągnięcie wyniku, jakiego jeszcze nie osiągnęli nigdy wcześniej. Grają przeciwko trenerowi? To też można włożyć między bajki. Tajemnica tkwi chyba właśnie w przygotowaniu do sezonu. Ale może jest jeszcze coś innego…

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~Becks 2012-03-13
    09:08:48

    0 0

    Cristian Diaz jest napastnikiem, żyje z podań kolegów z drużyny. Nie był widoczny w meczu z Koroną, bo nie otrzymywał podań.
    To nie jest zawodnik typu Ronaldo, czy Rooney, który sam przez cały mecz będzie stwarzał sobie sytuacje bramkowe. Potrafi jednak minąć 2-3 rywali i otworzyć sobie drogę do bramki, ale nie będzie robił tego przez cały mecz. Musi otrzymywać dobre podania, musi również pokazywać się pomocnikom. Ma utrudnione zadanie, gdyż w systemie jest jedynym napastnikiem co ułatwia obrońcą wyłączenie go z gry.
    KAZ może i przegrywał pojedynki główkowe, ale graliśmy z Koroną. Wygrać z nimi twardą walkę w powietrzu nie jest łatwo
    i większość drużyn ma z tym problem.

  • ~Becks 2012-03-13
    09:36:04

    0 0


    Trener Lenczyk, już raz stracił szansę na mistrzostwo, w ostatniej kolejce GKS Bełchatów stracił tytuł na rzecz Zagłębia L. Nie wiem, jaka była przyczyna i co działo się w drużynie, ale wydaje mi się, że problem nie koniecznie leży w złym przygotowaniu.
    Widać, że nasi piłkarze grają poniżej tego co potrafią, do tego szczęście zupełnie się odwróciło i sprzyja przeciwnikom.

    Moim zdaniem zawodnicy odczuwają ogromną presję i ewidentnie sobie z tym nie radzą. Trener niestety do tej pory się z tym nie uporał. Może teraz po tym, jak już nie jesteśmy liderem, Legia ma większą przewagę chłopaki spuszczą trochę powietrza z tego balonu. Zawodnicy mają ewidentnie "związane nogi" przez nich samych, muszą sobie z tym poradzić i uwierzyć w drużynę. Jeden Madej to za mało, potrzebujemy liderów na boisku.

    Może również pomoże postawa kibiców po meczu z Koroną, wywołali oni piłkarzy z szatni nie po to, żeby ganić piłkarzy za porażkę, ale po to żeby dodać otuchy przed następnymi meczami. Na koniec wycelowano ręce w naszych piłkarzy i tak zaśpiewano "Mistrzostwa Polski Nadszedł Czas, Ten Piękny Czas, Więc Śląsku Prowadź Nas....", że piłkarzy na pewno przeszły ciarki po plecach. Zawodnicy w podzięce oddali swoje koszulki i przeszli się wzdłuż całej trybuny przybijając "5" kibicom.

    Zachowanie kibiców, którzy nie wywołują presji, tylko pokazują że są z drużyną, że w nią wierzą i spokojnie czekają na zwycięstwa powinno podbudować piłkarzy, sprawić, żeby znów w siebie uwierzyli.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1114