zamknij

Wiadomości

Odkrywamy Wrocław: Ołtaszyn – południowy kraniec miasta

2011-12-04, Autor: Wojciech Prastowski

Dziś przybliżymy historię podwrocławskiej wsi przyłączonej do miasta w 1951 roku, której polska nazwa (Oltachino, Oltacino, Oltaschin, Oltaczin) przetrwała ponad 800 lat, z małą przerwą w latach 1937-1945, gdy nazwano ją Herzogshufen.

Reklama

Najstarszy znany zapis dotyczący wsi pochodzi z 1204 roku, w którym stwierdza się, że Henryk Brodaty nadaje klasztorowi NMP na Piasku dziesięć grzywien z dochodów swojej wrocławskiej mennicy oraz zwalnia wsie klasztoru od „podworowego”. Była to danina płacona na rzecz księcia przez całą wieś, uiszczana najczęściej w trzodzie chlewnej, czasem były to również krowy lub owce.

 

Obecne centrum osiedla tworzą tak jak dawniej dwie równoległe ulice: Pszczelarska i Strachowskiego oraz długi, prostokątny plac pomiędzy nimi. Wynika to z tradycyjnej struktury dawnej wsi, określanej mianem ulicówki dwurzędowej. Dwie równoległe drogi w osi wschód-zachód były jednostronnie zabudowane gospodarstwami rolnymi. Na tyłach tych zabudowań rozciągały się pola uprawne, a centralny, wydłużony plac zamknięty był od wschodu przez kościół, a od zachodu – przez budynek kuźni.

 

 

Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP powstał w Ołtaszynie w 1238 roku. Obecną gotycką budowlę wzniesiono w roku 1450 i była ona kilkakrotnie rozbudowywana. W 1856 roku dokonano największych zmian – przebudowano wieżę, dach i sklepienie w stylu neogotyckim według projektu G. Bergmana. W świątyni znajdują się cenne zabytki z XV wieku: figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem w ołtarzu głównym oraz figury św. Barbary i św. Katarzyny.

 

Od północy granica Ołtaszyna biegnie przy Parku Południowym (skrzyżowanie ulic Wyścigowej i Ślężnej) wzdłuż linii kolejowej, od wschodu ulicą gen. Stefana Grota-Roweckiego (dawniej – Róży Luxemburg). Od południa granica osiedla pokrywa się z granicą miasta, a od zachodu prowadzi ulicą Agrestową i Obrońców Poczty Gdańskiej.

 

Architektoniczną perłą Ołtaszyna jest wczesnomodernistyczne osiedle zaprojektowane w 1921 roku przez Ernsta Maya przy ulicy Strączkowej. „Osiedle na Błoniu” charakteryzuje się jednorodną stylistycznie zabudową, którą stanowi 18 bliźniaczych domów o charakterystycznie wygiętych dachach, kryjących niemal dwie kondygnacje, pokrytych czerwoną dachówką i pozbawionych rynien. Ciekawostką jest fakt, że w oryginalnym projekcie poszczególne domostwa zamiast numerów oznakowane zostały emblematami z wizerunkami zwierząt namalowanymi przez berlińską malarkę Lotte Hartmann.

 

Ernst May (1886-1970) był niemieckim architektem i urbanistą modernistycznym, który zyskał rozgłos dzięki koncepcji limitowania obszaru zwartej zabudowy miast i rozbudowywaniu ich systemem miast-osiedli satelitarnych, liczących około 20 tysięcy mieszkańców. W przypadku ołtaszyńskiego „Osiedla na Błoniu” wzorował się on na podlondyńskim Hampstead, gdzie na początku XX wieku architekt Raymond Unwin zaprojektował na prośbę Henrietty Barnett osiedle-ogród.

 

Ołtaszyn jest jednym z najwyżej położonych wrocławskich osiedli. Znajduje się na wysoczyźnie morenowej, zajmującej południowe rejony miasta, na wysokości 130-136 m n.p.m. Dzięki dobrej gatunkowo ziemi (czarne ziemie i gleby brunatne) w latach 80. powstały tu liczne szklarnie, które obecnie zostały przekształcone w hurtownie, sklepy lub pomieszczenia gospodarskie. Osiedla nie dotknęła pamiętna powódź z 1997 roku, więc szybko stało się atrakcyjnym terenem dla budownictwa mieszkaniowego.

 

W latach powojennych Ołtaszyn miał charakter dzielnicy willowej, jednak po roku 2000 nastąpiła silna ekspansja budownictwa wielorodzinnego, również w adaptowanych na ten cel budynkach koszarowych. Mimo niezmiennego układu komunikacyjnego oraz istnienia jedynie 2 linii autobusowych, deweloperzy upodobali sobie Ołtaszyn jako miejsce, gdzie stawiają liczne ogrodzone osiedla strzeżone, zastawione po brzegi autami – codziennie tworzą się więc na Ołtaszynie ogromne korki. Inną bolączką osiedla jest brak zielonych terenów rekreacyjnych, jednak mieszkańcy walczą o przeznaczenie części terenów pod park.

 

Tak oto z kameralnej, podwrocławskiej, rolniczej wsi o żyznych glebach, przez modną i cichą dzielnicę willową, padł Ołtaszyn ofiarą eksurbanizacji (urban sprawl) i rozwija się w sposób nieprzyjazny ludziom, zdominowany przez auta, z kulejącą komunikacja zbiorową. Samochody zawłaszczyły przestrzeń, którą od zawsze szczyciły się przedmieścia, i proces ten postępuje dalej – modne, strzeżone osiedla wciąż rozlewają się również poza granice miasta. 

 

----------------

 

W cyklu Odkrywamy Wrocław pisaliśmy o miejscach takich jak: WUWA, Arsenał, Uniwersytet Wrocławski, Ogród Botaniczny, nasyp kolejowy przy ul. Bogusławskiego i Nasypowej, Ogród Japoński, nasz własny plac Gwiazdy, o pomyśle budowy wieżowców zamiast Sukiennic w Rynku, legendarnych barach mlecznych, kampusie Politechniki, wzgórzu Bendera, Poltegorze, trzech wrocławskich lotniskach, o ulicy Szewskiej, początkach miasta, wrocławskim Manhattanie, ogrodach Ossolineum, młynie św. Klary, Solpolu... i wielu, wielu innych.

 

Wszystkie teksty z naszego cyklu znajdziecie w specjalnej zakładce.

 

Zapraszamy Was do współpracy przy jego tworzeniu. Piszcie do nas maile z propozycjami miejsc.

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (13):
  • ~nexus 2011-12-04 18:21:15

    Drodzy redaktorzy, czy nawet w artykule na temat osiedla musicie przemycić swoją nienawiść do samochodów?

    0 3
  • ~ 2011-12-04 18:26:59

    To moja prywatna opinia - jako autora nie tylko tego artykułu, ale i niemal całego cyklu "Odkrywamy Wrocław". Poza tym to nie jest nienawiść do aut, tylko żal wynikający z niedorozwoju komunikacji zbiorowej w tej części miasta. Polecam najpierw poczytać trochę o eksurbanizacji.

    3 0
  • ~nexus 2011-12-04 18:49:13

    Twoją opinię oczywiście szanuje, zgadzam się też z faktem, że komunikacja zbiorowa na ołtaszynie jest kiepska (głównie przez częstotliwość kursowania), podobnie jak infrastruktura drogowa, która biorąc pod uwagę ilość powstałych tam osiedli powinna już dawno być usprawniona. Z drugiej jednak strony trzeba się pogodzić z tym, że samochody stały się nieodłącznym elementem krajobrazu. Niezależnie czy jest to Wrocław czy jakaś zapadła wieś w Bieszczadach - każdy chce w dzisiejszych czasach mieć swoje "cztery kółka". Dziwi mnie też pisanie, że coś zostało zdominowane przez auta - tak jakby one co najmniej same miały swoja wolę i były autonomiczne. Tymczasem to ludzie, mieszkańcy Wrocławia jeżdżą tymi samochodami - jak widać są one im potrzebne i wcale tak nie przeszkadzają jak to głoszą wszem i wobec włodarze miasta. Nigdy nie uda się sprawić, by samochody zniknęły z ulic miast, co widać po miastach europy zachodniej, które mają dużo lepiej rozwiniętą KM, a mimo to nadal są pełne samochodów.

    1 1
  • ~nexus 2011-12-04 18:59:33

    Jeszcze odnośnie eskurbanizacji - pojęcie jest mi z grubsza znane. Jednak czy fakt, że coś takie zdarzyło się na ołtaszynie jest winą kierowców tam mieszkających (a takie wrażenie można odnieść po przeczytaniu Twojego artykułu)? Nie - jest to wina miasta rozdającego na prawo i lewo, bez większego pomyślunku pozwolenia na budowę osiedli oraz deweloperów, którym zależy tylko na wybudowaniu i sprzedaży jak największej ilości mieszkań, a zapominających o infrastrukturze, która powinna im towarzyszyć, czyli między innymi o tym, że czasy gdzie na 3 mieszkania potrzebne było jedno miejsce parkingowe już dawno minęły. Dzisiaj proporcje te wynoszą raczej dwa miejsca na jedno mieszkanie (a jeszcze ktoś może mieć taką dziką fantazję zaproszenia gości do domu, którzy też przyjadą samochodem). To własnie powoduje wieczne problemy z parkowaniem na osiedlach wielorodzinnych, a decyzje miasta odnośnie pozwoleń na budowę, wieczne korki.

    1 0
  • ~ 2011-12-04 19:17:04

    Masz sporo racji, należy jednak też dostrzec, że przez Ołtaszyn dojeżdżają do pracy nie tylko mieszkańcy Wrocławia, ale również mieszkańcy podwrocławskich wsi (Wysoka, Karwiany, Komorowice, Szukalice, Galowice, itd.). Gdyby mieli poszerzoną ofertę komunikacyjną (kolej aglomeracyjna, częściej kursujące autobusy), gdyby pod Ołtaszynem powstał jakiś P&R i docierałby tam tramwaj (marzenie ściętej głowy), to z samochodów korzystałoby na co dzień mniej ludzi, służyłyby do wyjazdów za miasto albo wtedy, gdy byłby naprawdę niezbędne.

    0 0
  • ~nexus 2011-12-04 19:29:07

    Zapewne tak by się stało. Jednak mimo to samochody mają pewne cechy, których nawet najlepsza komunikacja zbiorowa nigdy nie będzie posiadała. Na przykład jadą dokładnie tam gdzie chcemy, nie musimy tracić w nich czasu na przesiadki, nie jesteśmy w nich narażeni na towarzystwo niechcianych osób, mamy klimatyzację, audio, ciszę i komfort. Część osób również po prostu lubi prowadzić samochód, a codzienne dojazdy do pracy są świetną okazją do oddawania się tej przyjemności. To sprawi, że część osób nigdy nie przesiądzie si,ę nawet do najlepszej komunikacji zbiorowej. W obecnej sytuacji Wrocławia (30 letnie zacofanie w stosunku do zachodniej europy oraz niezbyt bogaty budżet) miasto powinno oprócz rozwijania (mniej lub bardziej udolnego) komunikacji zbiorowej (dotarcie do przyzwoitego poziomu i tak potrwa jeszcze przynajmniej z 10 lat) i gnębienia kierowców, zachęcać ludzi do korzystania z motocykli i skuterów, które są bezkonkurencyjne pod względem szybkości poruszania się po mieście i zajmują dużo mniej miejsca niż samochody.

    0 0
  • ~ 2011-12-04 19:41:47

    Też lubię dojeżdżać do pracy samochodem, czasem nawet lubię sobie postać w korku. :-) Jeżeli jednak 30% osób zrezygnowałoby z auta na rzecz naprawdę sprawnej komunikacji zbiorowej (której we Wrocławiu nie ma, bo działania ją usprawniające są symboliczne i jednocześnie przepłacone, nastawione na efekt PR, a nie realny progres), to wszyscy by odetchnęli. Należy pamiętać, że np. poszerzanie ulic do niczego nie prowadzi - bo jedynie zachęca do przesiadki na auto, a każda wolna przestrzeń pasów ruchu zostaje szybko zajęta przez nowe samochody.

    1 0
  • ~nexus 2011-12-04 20:10:49

    Tylko jedyny problem, że nikt nie chce być wśród tych 30% ;)

    0 0
  • ~ 2011-12-04 20:21:26

    Zdziwiłbyś się, jak dużo osób wolałoby nie "tłuc się" do centrum autem. Wielu z nich wolałoby mieć możliwość pójść po ciężkim dniu z kumplami na piwo do pubu... Co innego np. rodzice odbierający dzieciaki z przedszkola z drugiego końca miasta, ale uwierz - 30% znalazłoby się spokojnie.

    0 0
  • ~Jez 2011-12-04 22:37:09

    nexus, ja akurat mieszkam na Ołtaszynie i to co autor pisze to święta prawda. Osiedla powstają jeden po drugim, a z komunikacją niewiele się zmienia - drogi są co najwyżej remontowane, nigdy poszerzane, nie tworzone są żadne nowe linie autobusowe etc. Tu nie chodzi o nienawiść do aut tylko o fatalną politykę komunikacyjną miasta.

    0 0
  • ~Jez 2011-12-04 22:40:56

    I dodam, że sam chętnie bym się przesiadł do komunikacji, gdyby tylko była tu obecna i można było na niej polegać :)

    0 0
  • ~Oburzony 2011-12-05 14:04:19

    Panowie! Komunikacja miejska to jeden z największych problemów naszego miasta. Mam wrażenie, że z roku na rok jest coraz gorzej. Nie chodzi mi tu o stan techniczny pojazdów - bo to akurat mnie nie martwi (Jelcze i Ikarusy zastąpiono Volvo i Mercedesami, na liniach tramwajowych jeździ już dużo pojazdów Skody). Martwi mnie, że coraz więcej linii jest zawieszanych, skrócanych lub ich częstotliwość maleje. To prawda, że mieszkańców Wrocławia (w granicach miasta) nie przybywa od wielu lat, ale ludzie zarządzający KZ nie zauważają powstających licznie osiedli mieszkaniowych na obrzeżach miasta np. Kiełczów, Smolec itp... I nie widać aby komunikacja wkraczała w te rejony, stając się alternatywą dla samochodów. Komunikacja Miejska to potężne narzędzie, które trzeba rozwijać na bieżąco!!! Niestety w naszym mieście jest ona bardzo lekceważona i spychana na jakieś tam n-te miejsce... Może kiedyś doczekamy się sprawnie działającego transportu publicznego takiego jak w Berlinie czy w innych cywilizowanych miastach świata (i nie mam na myśli metra - bo na to nas akurat nie stać)... Tylko czy my tego dożyjemy?

    0 0
  • ~merol 2011-12-05 21:44:06

    @nexus napisał :Tylko jedyny problem, że nikt nie chce być wśród tych 30% ;)

    Ja chciałbym być w tych 30%. Od prawie roku trenuje rezygnację z auta.
    Wiele bym dal gdyby MPK pozwoliła mi całkowicie zrezygnować z auta.
    A chwalenie zalet auta poprzez wskazanie ze można w nim posłuchać muzyki świadczy o głupim używaniu auta.
    Przy dzisiejszej technologii muzyki można słuchać zarówno w autobusie jak i na przystanku.
    Pisałeś o przyjemnościach z auta. Jedzenie też jest przyjemne jeśli nie wiąże się z obżarstwem.
    Są tacy co widzą jednak przyjemność i w obżarstwie co u innych powoduje obrzydzenie.
    Podobnie jest z autami. Wady auta coraz częściej przesłaniają jego zalety.
    Przyglądam się np reakcjom osób którym SM wywiozła auta.
    Przykro mi często, że to z mojej winy ale to oni dokonali wyboru jak utrudniać życie innym.
    Wielu z tych "kierowców" po raz perszy od lat musiało skorzystać z MPK.
    Czasy świetności aut minęły ale jeszcze trochę pojeżdżą zanim będą ich używać tylko ci co muszą.
    Wszystko przemija.
    Auta straciły by dominacje w centrum już dawno gdybyśmy potrafili zbudować metro czy poprawić to co przejęliśmy po Niemcach.Zarzucasz pisanie antysamochodowych artykułów ale nie zauważasz ze od dawna piszesz o aucie z namaszczeniem jakby było ołtarzykiem.Masz prawo się cieszyć z auta tak jak ludzie cieszą sie ze wszystkich swoich zabawek.
    Jednak tacy jak ty przeżyją boleśniej niż inni rozczarowanie.Drogi dziś się sypią mimo ogromnych inwestycji ale te się kończą.


    1 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Polska powinna wpuścić uchodźców z białoruskiej granicy?




Oddanych głosów: 77