zamknij

Sport

Do półfinału jeden krok. Koszykarski Śląsk ponownie wygrywa z Treflem Sopot!

2021-04-02, Autor: Bartosz Królikowski

Koszykarze Śląska Wrocław ponownie pokonali w Hali Orbita Trefl Sopot, lecz tym razem znacznie wyżej, bowiem aż 91:72. Tym samym wrocławianie prowadzą już 2:0 w ćwierćfinale Energa Basket Ligi i są o jedno zwycięstwo od awansu do półfinału.

Czy da się grać znacznie lepiej od rywali przez trzy kwarty i roztrwonić wszystko w ostatniej? Da się. Czy WKS w pierwszym meczu rywalizacji z Treflem to zrobił? Na swoje szczęście nie, choć było blisko. Wrocławianie przełamali serię 4 porażek w meczach z Treflem i wyszli w ćwierćfinale na prowadzenie 1:0, choć łatwo zdecydowanie nie było. Jednak kłopoty mieli nieco na własne życzenie, bowiem sopocianie zagrali naprawdę słabo i całej tej nerwowej końcówki być nie powinno, nawet jeśli Śląsk wpadłby w dołek. Wszakże ten mecz mogli rozstrzygnąć znacznie wcześniej. Skuteczność wciąż jest jednak do poprawki, dlatego wygrali tylko 76:71.

Reklama

Nie ma co jednak tego za długo rozpamiętywać. W fazie play-off wysokość zwycięstwa nie ma znaczenia. Tutaj albo ty zdobywasz punkt, albo twój rywal. Trzeba natomiast wyciągnąć odpowiednie wnioski. To czy zawodnicy Olivera Vidina to zrobili miało okazać się w drugim meczu tej rywalizacji, ponownie w Hali Orbita. Niewykluczone że kluczowym meczu dla dalszego przebiegu ćwierćfinału. Wszakże jeśli Śląskowi udałoby się wygrać, mieliby trzy powiedzmy „piłki meczowe”. Kolejne zwycięstwo odniesione w jednym z dwóch spotkań w Sopocie lub ostatnim we Wrocławiu (jeśli byłaby potrzeba je rozgrywać) dałoby WKS-owi awans do półfinału. Gdyby natomiast triumfował Trefl, no to wtedy Śląsk koniecznie musiałby przynajmniej raz w Sopocie wygrać.

Wrocławianie mogli się spodziewać, że zmierzą się dziś z innym Treflem. Bardziej zdeterminowanym, agresywniejszym, szybszym. Dokładnie tak było. Goście w pierwszej kwarcie grali na wysokiej intensywności z czym Śląsk długo miał kłopoty, będąc przez większość czasu kilka punktów do tyłu. WKS potrzebował trójek. Niezwykle trudno było im się przedostać pod kosz, toteż musieli czym zrównoważyć. Jednak dopiero w końcówce dwukrotnie trafili zza łuku, ale efekty były natychmiastowe. Dzięki znakomitych ostatnich 90 sekundach kwarty, Śląsk doprowadził do remisu 20:20.

Rozpędzeni wrocławianie bardzo dobrze weszli również w kolejną kwartę. Elijah Stewart oraz Ben McCauley rozmontowali kilka razy defensywę rywali, w trzy minuty dając Śląskowi prowadzenie 29:23. Ale wówczas wrocławianie się zacięli. Bardzo poważnie, bowiem nie zdobyli ani jednego punkty przez niespełna… 6 minut. Trefl nie mógł tego nie wykorzystać, ale i tak WKS miał szczęście, bowiem sopocianie skorzystali z tego znacznie mniej niż mogli. Podobnie jednak jak w pierwszej partii, ostatnie 1,5 minuty należało do gospodarzy. Kwartę zakończył celną trójką Stewart, dając Śląskowi prowadzenie przed przerwą (37:35).

Po powrocie na boisko WKS potrzebował nieco czasu aby znów się rozkręcić, ale po czterech minutach przy stanie 49:48, wrocławianie wskoczyli na niezwykle wysokie obroty. Przede wszystkim Śląsk notował mnóstwo zbiórek w ataku. Dość powiedzieć że pod koniec trzeciej kwarty zawodnicy Olivera Vidina prowadzili w tej statystyce aż 16:4. Dodatkowo swój dzień miał Elijah Stewart. A co się dzieje jak on ma swój dzień to wszyscy wiedzą. Mnóstwo bardzo ważnych punktów, nierzadko z trudnych pozycji. Niewykluczone że dla Amerykanina im trudniej tym… łatwiej. Jakkolwiek to brzmi. Śląsk wygrał przedostatnią kwartę aż 29:15, prowadząc w meczu 66:53.

W poprzednim meczu WKS narobił sobie kłopotów, ale wrocławianie wyciągnęli wnioski. Ostatnia kwarta była już prawdziwym popisem gospodarzy. Ich przewaga punktowa rosła regularnie. Zawodnicy Śląska wjeżdżali pod kosz, rzucali za trzy, wykonywali wsady (Stewart i Jan Wójcik). Trefl z kolei nie wyglądał już na drużynę, która wierzy w zwycięstwo. Grali już bez większego przekonania, a WKS bił, patrząc czy równo puchnie. Ostatecznie wrocławianie wygrali aż 91:72.

Dwa domowe mecze i dwa zwycięstwa, czyli plan wykonany, a nóż do gardła Trefla przyłożony. Śląsk w tym meczu w kluczowych momentach prezentował się bardzo dobrze i z minuty na minutę odbierał rywalom motywację do gry, co było bardzo widać w końcówce. Absolutnym MVP meczu był Elijah Stewart. Gdy ten zawodnik pokazuje pełnię umiejętności to kończy się to właśnie tak. Zdobyte aż 35 punktów, trójki, wsady, koszykarskie fajerwerki. Lider jakiego Śląsk w tym meczu potrzebował.

WKS prowadzi już 2:0 w tej ćwierćfinałowej rywalizacji. Postawili sopocian pod ścianą i teraz jadą na Pomorze, aby wykonać wyrok. Do tego jeszcze oczywiście długa droga, bowiem każdy mecz jest długą drogą, ale do półfinału jeden krok, a na jego postawienie trzy szanse.

Teraz czas na krótką weekendową, Wielkanocną przerwę, ale tuż po niej, w poniedziałek 5 kwietnia gra przenosi się do Sopotu. Tam o 17:35 zostanie rozegrany trzeci mecz rywalizacji Śląska z Treflem.

WKS Śląsk Wrocław – Trefl Sopot 91:72 (20:20, 17:15, 29:15, 25:19)

Śląsk: Gibson 8, Dziewa 8, Jovanović 13, Gabiński 5, Ramljak 3 oraz Stewart 35, McCauley 9, Gordon 0, Wójcik 2, Szlachetka 6, Tomczak 2, Żeleźniak 0

Trener: Oliver Vidin

Trefl: Omot 23, Olejniczak 12, Kolenda 6, Gruszecki 2, Radicević 10 oraz Kolenda 2, Paliukenas 9, Kowalenko 0, Pułkotycki 0, Moten 2, Leończyk 6

Trener: Marcin Stefański

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jaką nazwę powinien nosić skwer przy Zakładzie Karnym przy ul. Kleczkowskiej?




Oddanych głosów: 883