Sport

Mistrzowski Śląsk rusza bronić korony. Najpierw na tarczy chce odprawić Widzew Łódź

2013-02-22, Autor: jagr
Czy za kilka miesięcy piłkarze Śląska znów będą śpiewać, że “mistrzostwa Polski nadszedł czas”? Na razie zapowiadają, że wiosna będzie ich, ale obronić koronę mistrzowską nie będzie łatwo. Przed Śląskiem Wrocław ciężka batalia o to, by zapewnić sobie miejsce choćby na ligowym podium. Wiosenną walkę w T-Mobile Ekstraklasie piłkarze Śląska rozpoczną sobotnim pojedynkiem z Widzewem Łódź.

Reklama

Rok temu o tej porze, to wrocławski Śląsk patrzył z góry na resztę ligowej stawki i po rundzie jesiennej był najbliżej mistrzostwa kraju. Prowadzona wtedy przez trenera Oresta Lenczyka drużyna nie potrzebowała jednak zbyt wiele czasu, by przewagę roztrwonić. I Śląsk wiosną ubiegłego roku zafundował swoim kibicom prawdziwy thriller, z wieloma zwrotami akcji, radością i goryczą. Przypomnijmy tutaj zwłaszcza mecz z Legią Warszawa, który Śląsk przegrał na własnym stadionie aż 0:4 - dodajmy, że po żenującej grze. Koniec końców, wiosna była dla wrocławian jak przejażdżka na kolejce górskiej, ale zakończyła się szczęśliwie, czyli zdobyciem tytułu mistrza kraju. Co zabolało zwłaszcza warszawską Legię, która do ostatniej kolejki walczyła ze Śląskiem o trofeum.

Teraz role się odwróciły i to drużyna ze stolicy była mistrzem jesieni. Szczęśliwie dla rywalizacji w czubie tabeli, drużyna prowadzona przez Jana Urbana nie wypracowała aż tak pokaźnej przewagi, by mogła osiąść na laurach. Bo drugi w tabeli Lech Poznań traci do legionistów tylko cztery pkt., kolejne drużyny w tabeli: Polonia Warszawa i Górnik Zabrze mają do odrobienia punktów pięć. Na tym tle sytuacja Śląska Wrocław wygląda nieco gorzej, bo aktualni mistrzowie Polski jesienią wywalczyli 26 pkt. i od warszawskiej Legii dzieli ich różnica siedmiu “oczek”. Nie jest to dystans nie do odrobienia, bo nie takie przewagi tracili już polscy mistrzowie piłkarskiej jesieni. Ale dogonić legionistów nie będzie łatwo. Bo ekipa trenera Jana Urbana zimą nie próżnowała na rynku transferowym i osłabiła praktycznie każdego bezpośredniego rywala do mistrzostwa.



Z Polonii Warszawa Legia “wyjęła” Tomasza Brzyskiego i Gruzina Wladimira Dwaliszwilego, z Lecha Poznań Bartosza Bereszyńskiego,a Śląskowi Wrocław legioniści podebrali (dodajmy, że w atmosferze nielichego skandalu, co tylko oliwy do ognia tlącego się od roku konfliktu na linii Śląsk - Legia) najlepszego jesienią obrońcę, Tomasza Jodłowca. Na papierze te transfery robią wrażenie, ale jak wiadomo, nazwiska nie grają. Już rok temu Legia kadrowo wyglądała solidnie, ale mistrzostwo Polski wypuściła z rąk w ostatniej chwili. I, mimo wielu głosów już stołeczną drużynę koronujących, warto się wstrzymać z pokłonami dla jeszcze przecież nie wyłonionego w sportowej walce mistrza kraju. A z obozu Śląska Wrocław dochodzą deklaracje, że - mimo różnych perturbacji personalnych i finansowych - aktualny obrońca trofeum nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Jesienią ub.r. piłkarze Śląska razili nierówną formą. Potrafili przegrać na własnym stadionie z przeciętnym Piastem Gliwice, ale też w świetnym pokonać w Poznaniu miejscowego Lecha czy wygrać z Legią. Teraz ma być inaczej. Wrocławscy piłkarze po zimowych sparingach i obozie na Cyprze deklarują, że dawno nie czuli się tak dobrze, jak po przepracowaniu obozu przygotowawczego z trenerem Stanislavem Levym. Za potwierdzenie ich słów można uznać np. przegrany wszakże, ale skromnie, bo tylko 0:1, z czeską Viktorią Pilzno. Tą samą, która niedawno w Lidze Europejskiej potrafiła pokonać włoskie Napoli 3:0 na jego stadionie. Sparing to jednak sparing, niezły wynik może podbudować morale, ale prawdziwą klasę trzeba pokazać na boiskach T-Mobile Ekstraklasy, nie tracąc cennych punktów w głupi sposób. A z tym Śląsk jesienią miał problem. Teraz wrocławianie, jeśli chcą marzyć o obronie trofeum, na wpadki pozwolić sobie już nie mogą. Bo od Legii Warszawa dzieli ich zbyt duży dystans i nie ma zbyt wiele czasu, aby go odrobić. Dlatego Śląsk wręcz musi wychodzić z tarczą z pojedynków z rywalami teoretycznie słabszymi. Takimi, jak np. Widzew Łódź, który przyjedzie do Wrocławia na pierwsze wiosenne spotkanie Śląska w T-Mobile Ekstraklasie w 2013 roku.

Łodzianie w tym sezonie wiele już raczej nie ugrają. Jesienią uciułali 21 pkt. i skończyli rundę na dziewiątym miejscu. Z ligi spaść nie powinni, ale wątpliwe też, żeby mieli np. wdrapać się na podium. Dlatego też zimą w Łodzi nie porywano się na spektakularne transfery. Klub z al. Piłsudskiego wzmocniło dwóch piłkarzy pierwszoligowej Warty Poznań: Bartłomiej PawłowskiMichał Płotka, a a także napastnik Michał Jonczyk z Górnika Zabrze i chorwacki obrońca Dino Gavrić. Nie są to nazwiska rzucające na kolana, choć złośliwie można dodać, że i tak łodzianie pokusili się o jakiekolwiek transfery - zupełnie inaczej niż Śląsk, który wzmocnił się jedynie... odprawionym z Łodzi, a przez ostatnie pół roku bezrobotnym Krzysztofem Ostrowskim. Mówi się, że do Widzewa wróci niezły kiedyś napastnik, Marcin Robak, z kolei do Legii Warszawa ma się przenieść najlepszy bodaj zawodnik łodzian, Łukasz Broź. Ale do tych roszad kadrowych przed meczem ze Śląskiem Wrocław nie dojdzie. I wszystko wskazuje na to, że największym zimowym sukcesem transferowym działaczy łódzkiego klubu jest zatrzymanie w zespole kluczowych piłkarzy. A widzewiacy jesienią pokazali, że potrafią.

Przypomnijmy choćby pierwszy mecz nowego sezonu T-Mobile Ekstraklasy. Śląsk przyjechał wtedy do Łodzi w glorii mistrza Polski i jako zdecydowany faworyt. Wieść gminna niesie, że młodzi zawodnicy Widzewa, z których wielu dopiero rozpoczynało przygodę z seniorską piłkę, przed tym spotkaniem miało strach w oczach. Wtedy jednak król okazał się nagi. Młodzi łodzianie zamęczyli mistrza walecznością i ambicja, pokonując go 2:1. Śląsk dostał wtedy lekcję pokory i przekonał się, że widzewiaków lekceważyć nie wolno. Teraz wrocławianie punktów potrzebują jak powietrza, w sobotę będą więc mieli świetną okazję, by zrewanżować się łodzianom za wymierzonego przez nich kilka miesięcy temu, bolesnego klapsa.

16. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Widzew Łódź, sobota (23 lutego), godz. 15:45, Stadion Miejski we Wrocławiu.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~White Boy 2013-02-23
    08:42:22

    0 0

    Mistrzostwa Polski nadszedł czas ten piękny czas więc Śląsku prowadź nas !!!

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1523