zamknij

Sport

Sopockie fatum przełamane. Koszykarski Śląsk obejmuje prowadzenie w ćwierćfinale!

2021-03-30, Autor: Bartosz Królikowski

Zawodnicy koszykarskiego Śląska pokonali swoich ligowych prześladowców i wygrali w Hali Orbita 76:71 z Treflem Sopot. Był to pierwszy mecz ich rywalizacji w ćwierćfinale Energa Basket Ligi.

Koszykarze Śląska Wrocław rozpoczęli walkę w play-off. Tutaj miejsce na błędy się skończyło. WKS nie mógł sobie pozwolić na wpadki takie jak w ostatnich tygodniach z HydroTruckiem Radom, czy MKS-em Dąbrowa Górnicza. Zresztą to właśnie one w dużej mierze kosztowały Śląsk drugie miejsce w tabeli na koniec sezonu zasadniczego. Jednak to co było wtedy nie jest już ważne. Ważny jest tylko Trefl Sopot i rywalizacja z zespołem z Pomorza. Bo jeśli wrocławianie nie pokonają sopocian, to nie mają się po co zastanawiać co będzie później, wszakże wówczas niczego już w tym sezonie nie będzie.

Reklama

Do tego WKS przede wszystkim musiał znaleźć stabilizację formy. Bardzo różnie z tym było na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Zwłaszcza w ofensywie. Wrocławianie pudłowali w ostatnich meczach sporo rzutów i dopiero w Toruniu z Polskim Cukrem rzucili bardzo dobre 96 punktów. Śląsk to zespół, który potrafił w tym sezonie regularnie rzucać ponad 80 pkt, a nawet mieli serię trzech meczów z przekroczoną granicą 100 pkt. Musieli zatem odnaleźć w sobie tą dyspozycję, by wygrywać z Treflem. Treflem który od czasu powrotu WKS-u do Energa Basket Ligi jest prawdziwym katem wrocławian. Śląsk od początku ubiegłego sezonu ma z nimi bilans 0-4. Aby awansować do półfinału, zawodnicy Olivera Vidina będą zmuszeni zamienić to zero w trójkę.

Choć stawka jest bardzo wysoka, początek meczu przypominał bardziej wymianę prezentów. Wszakże oba zespołu pudłowały na potęgę. Przez 5,5 minuty Śląsk i Trefl łącznie trafiły tylko 4 z 21 rzutów. Zwłaszcza WKS mógł żałować, bo zawodnicy Olivera Vidina zbierali piłki znacznie lepiej od rywali (aż 6 zbiórek w ataku w pierwszej kwarcie), dzięki czemu mogli prowadzić spokojnie nawet piętnastoma punktami. A tak było zaledwie 7:2. Jednak z czasem obie drużyny nieco się uspokoiły i zaczęły trafiać. Zwłaszcza Ivan Ramljak, który wjeżdżał pod kosz Trefla jak do siebie. Ostatecznie kwartę otwarcia minimalnie wygrał WKS 19:18.

Znacznie lepiej dla wrocławian potoczyła się druga partia. Śląsk wyglądał na zespół, który był wytrzymalszy psychicznie. Solidniej utrzymywał ciężar gatunkowy tego spotkania. Wszakże Trefl grał nerwowo, rzucał bardzo niecelnie, nierzadko nawet ze zdawałoby się prostych pozycji. WKS zaczął w końcu korzystać z tych okazji, gdyż wrocławianie poprawili w istocie swoją skuteczność. Szalał wciąż Ramljak, który nawet jak na swoje wysoki standardy zagrał świetną połowę, okraszoną 14-stoma punktami, a przechwyty zanotował aż cztery. Śląsk dominował także w zbiórkach, w których prowadzili 24:13. Świetną pracą w wielu aspektach zbudowali sobie do przerwy przewagę dziesięciu punktów (45:35).

Po powrocie na boisko mecz znów wyglądał nieco jak w pierwszej kwarcie, czyli mnóstwo ruchu, szybka gra, ale i sporo pudeł. Po ponad ośmiu minutach wynik samej trzeciej kwarty wynosił 8:8, co lekko mówiąc najlepszej laurki grze ofensywnej obu drużyn nie wystawia. Oznaczało to, że Śląsk utrzymywał 10 pkt przewagi, ale to nie było tak wysokie prowadzenie jak mogło być, wszakże Trefl Sopot grał po prostu bardzo słaby mecz. Zawodnicy trenera Vidina potrzebowali mocnego zakończenia, aby nie dać uwierzyć rywalom w odwrócenie losów spotkania, ale przewagę powiększyli minimalnie (59:47).

Chociaż drużyna gości przez niemal cały mecz grała po prostu fatalnie, w ostatniej kwarcie zaczęło się robić naprawdę nerwowo. Śląsk miał to na własne życzenie, bowiem to oni przestali trafiać i ni stąd, ni zowąd przewaga stopniała do zaledwie 5 pkt na 3 minuty przed końcem. Sopocianie poczuli krew, przez co zaczęli grać bardziej agresywnie. To faktycznie sprawiało WKS-owi kłopoty, zwiastując emocje w końcówce.

Na niespełna minutę przed końcem bardzo ważne dwa punkty zdobył Ramljak dając drużynie nieco spokoju. Do zakończenia meczu zostały 33 sekundy, a WKS prowadził 74:69, mając piłkę. Na ich szczęście, Strahinja Jovanović rzucił kluczowe rzuty wolne, kończąc dyskusję na temat zwycięzców tego meczu. Śląsk triumfował 76:71.

Mnóstwo szczęścia mieli wrocławianie w tej ostatniej kwarcie, oj mnóstwo. Sami się wpędzili w kłopoty. Podali rękę wyjątkowo słabemu dziś Treflowi i niewiele brakło by pozwolili im odwrócić losy meczu. Wytrzymali końcówkę psychicznie, ale dostali ważną lekcję, że nawet przeciwko kiepsko grającemu rywalowi, trzeba zachować koncentrację do końca. Lepiej dysponowani sopocianie, w pełni by tą szansę wykorzystali. Tak czy inaczej, Śląsk przez pierwsze trzy kwarty grał bardzo solidne spotkanie, choć wciąż do poprawy skuteczność. Może poza Ivanem Ramljakiem, absolutnym MVP tego meczu. Chorwat siał spustoszenie u rywali zarówno w ofensywie jak i defensywie. Ważne punkty zdobywali także Strahinja Jovanović oraz Kyle Gibson.

WKS z turbulencjami ale przerwał wreszcie czarną serię porażek z Treflem, pokonując ich po raz pierwszy po czterech przegranych, ale co najważniejsze, wrocławianie objęli w ćwierćfinale prowadzenie 1:0. Kolejne spotkanie serii Śląska z Treflem już w piątek 2 kwietnia, ponownie w Hali Orbita i ponownie o 17:35.

WKS Śląsk Wrocław – Trefl Sopot 76:71 (19:18, 26:17, 14:12, 17:24)

Śląsk: Gibson 15, Dziewa 8, Jovanović 16, Gabiński 3, Ramljak 20 oraz Stewart 2, McCauley 9, Wójcik 0, Szlachetka 3, Tomczak 0, Żeleźniak 0, Marchewka 0

Trener: Oliver Vidin

Trefl: Omot 10, Paliukenas 4, Olejniczak 2, Gruszecki 0, Radicević 10 oraz Łukasz Kolenda 22, Kowalenko 0, Pułkotycki 0, Moten 7, Michał Kolenda 6, Leończyk 10

Trener: Marcin Stefański

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jaką nazwę powinien nosić skwer przy Zakładzie Karnym przy ul. Kleczkowskiej?




Oddanych głosów: 488