Tylko w ciągu pierwszych 10 miesięcy tego roku wrocławskie tramwaje wykolejały się aż 84 razy. Każda taka awaria powoduje szereg utrudnień w tym blokadę trasy na średnio ponad półtorej godziny. Wrocławscy działacze PiS winą za taki stan rzeczy obarczają magistrat i radę miejską, które ich zdaniem za mało środków przeznaczają na remont infrastruktury torowej. Zdaniem działaczy Prawa i Sprawiedliwości Wrocław nie wykorzystuje też istniejących torowisk i pętli, którymi można by poprowadzić objazdy w przypadku awarii i wypadków.
Zdaniem poseł Mirosławy Stachowiak-Różeckiej i radnego Marcina Krzyżanowskiego władze Wrocławia w ostatnich latach zbyt dużo środków wydają na promocję miasta i organizację wielkich impreza, przez co w budżecie brakuje pieniędzy choćby na remonty torowisk. – Te imprezy odbywają się kosztem, bezpieczeństwa i komfortu mieszkańców – uważa parlamentarzystka. – Tory nie są priorytetem miasta, bo rządzący mają inne priorytety. Bez problemu wydano kilkanaście milionów złotych m.in. na igrzyska (The World Games – przyp. red.) i ich transmisję – tłumaczy z kolei Krzyżanowski, który wylicza, że w 2015 roku miasto na poprawę stanu torowisk wydało 9,7 mln zł, rok później 4,6 mln zł, a w tegorocznych planach miasta na ten cel zarezerwowanych było zaledwie 3,3 mln zł.
Zdaniem radnego spadek nakładów na infrastrukturę torową to nie jest najpoważniejszy problem związany z infrastrukturą torową we Wrocławiu. – Problemem jest to, że w budżecie zaplanowano 3,3 mln zł, a wydano tylko 2 mln zł – twierdzi Marcin Krzyżanowski. – Na dwóch ostatnich sesjach radni zdecydowali o przesunięciu pieniędzy z torów na inne zadania, bo jak argumentowali urzędnicy prezydenta Dutkiewicza: kwoty, jakich oczekiwali wykonawcy biorący udział w przetargach, były wyższe od tych zagwarantowanych w budżecie – dodaje.
To właśnie z tego powodu nie doczekaliśmy się choćby remontu torowiska na skrzyżowaniu Ruskiej z Kazimierza Wielkiego czy wymiany torów na pl. Grunwaldzkim. Z ustaleń polityków Prawa i Sprawiedliwości wynika, że na remont we Wrocławiu czeka co najmniej 14 tys. metrów torów, które są w złym stanie, z czego 2 tys. metrów to torowiska, których stan został określony jako bardzo zły.
Radny Marcin Krzyżanowski wstępnie proponuje, by w przyszłorocznym budżecie Wrocławia rajcy zarezerwowali 15 mln złotych na poprawę infrastruktury tramwajowej. – Jesteśmy na etapie wczesnych prac budżetowych, ale już trzeba o tym mówić – uważa radny. – Jeżeli w 2015 roku na remonty przeznaczonych było prawie 10 mln zł i była to kwota niewystarczająca, to biorąc pod uwagę spadek nakładów w kolejnych latach, logiczne jest zwiększenie tych nakładów o co najmniej 5 mln zł – argumentuje swoją propozycję.
Przedstawiciel miejskiej opozycji proponuje też, by miasto zadbało o infrastrukturę, która w przypadku awarii na regularnej linii pozwoliłaby na wytyczenie objazdów. Wśród propozycji znalazło się m.in. doprowadzenie do stanu używalności torowiska w ul. Kościuszki, które mogłoby być wykorzystywane jako trasa zastępcza podczas blokady torowiska na Traugutta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze